Na taki widok jak na załączonych zdjęciach napotkaliśmy kilka dni temu na Podlasiu. Na powierzchni kilku hektarów leżało kilkadziesiąt balotów słomy owiniętych białą i przezroczystą folią.

Sposób prawdopodobnie dobry, choć na pewno nie tani. Choć po balotach widać było, że owinięte zostały minimalną ilością folii, czyli ok 1,5 warstwy (tak aby warstwy tylko zachodziły na siebie i nie było szczelin), to jednak i tak trzeba liczyć, że koszt samej folii na jeden balot to conajmniej ok. 5 zł, biorąc pod uwagę że solidne owinięcie beli sianokisznki kosztuje ok. 10-12 (koszt samej folii).

Warstw folii na beli słomy jest możliwie najmniej, fot.kh
Warstw folii na beli słomy jest możliwie najmniej, fot.kh

A do tego dochodzi jeszcze dużo pracy związanej z owinięciem bel, plus oczywiście paliwo i amortyzacja sprzętu. I jeszcze efekt środowiskowy związany z późniejszą utylizacją tworzywa.

Jak jednak powiedział nam jeden z rolników-hodowców, czasem taka praktyka jest opłacalna. Oczywiście nie chodzi zbiór słomy z całego areału, ale ilość potrzebną do przygotowania paszy TMR w paszowozie, jeśli oczywiście ktoś nie ma możliwości składowania takich balotów pod dachem. 

- Brakuje mi miejsca pod dachem na złożenie ok. 60 bel słomy na paszę, a przykrycie stogu folią jest dość kłopotliwe i przynosi różny skutek. W tym roku słoma jest tania, mogę więc dołożyć kilka zł do beli i owinąć je osobno - zauważa nasz rozmówca. 

Trzeba przy takim sposobie pamiętać, aby słoma była bardzo dobrze wysuszona. Inaczej brak możliwości parowania może po postu z  czasem powodować psucie się materiału.

Bele słomy owinięte białą i przezroczystą folią (w oddali), fot.kh
Bele słomy owinięte białą i przezroczystą folią (w oddali), fot.kh

Warto także wspomnieć, że niektóre prasy mają systemy oplotu umożliwiające użycie foli zamiast siatki czy sznurka  - chodzi oczywiście o owinięcie tylko walcowej powierzchni beli. To sposób jednak wykorzystywany bardzo rzadko m.in. ze względu na wysoką cenę materiału do owijania (nawet ok. 1000 zł owinięcie 100 bel) oraz oczywiście to, że maszyna musi najpierw posiadać taki nietypowy system oplotu. 

Czy jest to zatem sposób opłacalny? Na to pytanie odpowiedzi będą zapewne różne, bo wiele zależy od uwarunkowań danego gospodarstwa: dostępu do powierzchni magazynowych, sprzętu, "mocy przerobowych", ceny mleka, etc.

A czy ktoś z Was praktykuje takie rozwiązanie? Co myślicie na ten temat?