Nie tak dawno zapytałem pewnego mechanika, co się najczęściej psuje w naprawianych przez niego ciągnikach. Chwilę pomyślał i dość niespodziewanie odpowiedział, że jego zdaniem są to wszelkiego rodzaju czujniki, bo bez nich o danym ciągniku nic by nie wiedział.

Z punktu widzenia mechanika czy serwisu czujniki w ciągniku są źródłem szeregu istotnych informacji o działaniu jego poszczególnych podzespołów. Chcąc zdiagnozować ciągnik, po prostu wpinamy się do jego systemu i po chwili niemal wszystko wiemy. Wiedza ta pozwala wychwycić usterkę i ją usunąć. Jednak z punktu widzenia producenta tylko takie wykorzystywanie diagnostyki maszyny to po prostu czyste marnotrawstwo informacji i danych.

Będzie pan zadowolony (chyba)

Trzeba jasno powiedzieć: nie ma bezawaryjnych ciągników. Takich jeszcze nikt nie zbudował i jeszcze długo nie zbuduje, bo to po prostu niemożliwe. Wpływ na to, czy ciągnik, kombajn i niemal każda maszyna rolnicza będzie ulegała awariom, mają ogólnie rzecz biorąc głównie dwa podmioty:

- ten, który ciągnik użytkuje

- i ten, który ciągnik zbudował

Można przyjąć, że minęły już czasy, gdy ten, który ciągnik zbudował, miał “w głębokim poszanowaniu” opinię tego, dla którego maszyna ta była przeznaczona. Dziś komunikacja między użytkownikiem sprzętu a jego producentem jest niezwykle istotna i to nie tylko dla poprawy wizerunku producenta, ale przede wszystkim dla poprawy jakości samego produktu. Ale jak tę komunikację stworzyć?

Maszyna rolnicza ma dziś nam wiele do opowiedzenia i warto jej posłuchać. fot. mat. prasowe
Maszyna rolnicza ma dziś nam wiele do opowiedzenia i warto jej posłuchać. fot. mat. prasowe

Można oczywiście zapytać samego użytkownika o jego sugestie czy opinie na temat samej maszyny. Jednak sugestie te, choć ważne dla producenta, nie będą w pełni obiektywne, ponieważ zależą od osobistych odczuć użytkownika. Inaczej, prawie zawsze są subiektywne.

Na szczęście dzisiejsza technologia sprawia, że producent o opinię na temat pracy ciągnika może poprosić… sam ciągnik. I odpowiedź ta będzie pełna, szczera i obiektywna wręcz do bólu ostatniego czujnika. Jednak żeby uzyskać takie informacje, ciągnik (czy kombajn) musi być wyposażony w układy zbierające i przesyłające dane, układy telematyki. W nowoczesnym sprzęcie ich obecność jest coraz częściej niemal standardowa. 

Szukasz części do maszyn rolniczych? Sprawdź oferty na portalu Giełda Rolna! 

Telematyka ciągnika - komu te dane?

Dzisiejsze technologie telematyczne czynią z ciągnika czy kombajnu maszynę zdolną do komunikacji ze światem zewnętrznym. Siedząc w domu przed ekranem monitora, wiemy nie tylko to, gdzie dokładnie maszyna się znajduje, ale także widzimy wszystko to, co widzi na ekranach jej operator.

Zarządzanie flotą maszyn przypomina bardziej grę komputerową i szachy, bo posiadając informacje o maszynie, możemy przewidywać jej następne ruchy. Pomaga to w strategii właściwego zarządzania maszynami, ale także przyczynia się do niemałych oszczędności na paliwie, transporcie, czy też braku nieplanowanych przestojów. 

Jednak to tylko czubek góry lodowej ilości samych danych, jakie są i mogą być dostępne. Dane z monitoringu pracy ciągnika czy kombajnu przesyłane w czasie rzeczywistym to przysłowiowa jaskinia skarbów Alladyna dla każdego producenta takiej maszyny. Dzięki nim jest on w stanie analizować pracę poszczególnych podzespołów, ich zachowanie pod różnym obciążeniem, wpływ zmiennych środowiskowych, temperatury pracy i wielu innych.

Zebranie tych informacji z tysięcy maszyn pracujących na wielu polach niemal każdego kontynentu pozwala producentom dokonywać zmian i ulepszeń w swoich produktach. Na bieżąco reagować na problemy występujące w maszynach oraz szukać ich rozwiązań, zanim oficjalnie zostaną one zgłoszone w serwisach i przesłane do producenta. Skraca się tym samym droga przepływu informacji między maszyną a producentem, bo dziś jest on w stanie “zajrzeć” do maszyny już na polu.

Czy wyrażasz zgodę? Na razie nie musisz

Jednak póki co prawny właściciel maszyny musi wyrazić oficjalną zgodę na monitoring, zbieranie i przetwarzanie danych przez producenta maszyny. Nie ma co ukrywać, że korzyści płynące z takiego “inwigilowania” są ogromne zarówno dla właściciela, jak i producenta, a w niedługim czasie możemy oczekiwać znacznego upowszechnienia się takich rozwiązań w maszynach rolniczych.

Oczywiście jako właściciele sprzętu rolniczego nie musimy się na nie zgadzać i możemy odmówić współpracy i zgód na zdalny monitoring. W końcu nie każdy chce mieć “Pegasusa” w ciągniku.