Dzisiejsze rolnictwo musi się zmienić, aby zatrzymać jego destrukcyjny wpływ na środowisko – mówią naukowcy, którzy ubolewają nad tym, że temu zagadnieniu poświęca się za mało uwagi. Nie tylko to stanowi wyzwanie w rolnictwie - według danych Banku Światowego globalne zatrudnienie w rolnictwie spadło o 15 proc. w przeciągu ostatnich 10 lat. I może nie stanowiłoby to problemu, gdyby nie fakt, że świat coraz bardziej się zaludnia i rolnicy muszą na tym samym areale produkować coraz więcej. Według FAO światowa produkcja żywności będzie musiała wzrosnąć o 70 proc. do 2050 r.

Osiągnięcie równowagi pomiędzy środowiskiem a zapotrzebowaniem na produkcję żywności to trudna misja. Tę tendencję skrupulatnie obserwują producenci maszyn - każdego roku na całym świecie w instytutach badawczych, laboratoriach i przedsiębiorstwach powstają setki rolniczych startupów i pomysłów na to, jak ten problem rozwiązać.

Roboty w całej Europie są coraz liczniejsze - pielą, pryskają, sieją, zbierają truskawki, przebierają fasolę i doją krowy. Szczęśliwi posiadacze robotów potwierdzają – sztuczna inteligencja pracuje wydajniej, a zatem ekonomicznej, w porównaniu do tego, gdyby praca miała być wykonana ręcznie – A zatem jest efektywnie, ekonomicznie i ekologicznie.

Tych przykładów w naszych rodzimych gospodarstwach jest coraz więcej – sztuczna inteligencja i urządzenia autonomiczne uwalniają rolnika od maszyn i dają mu więcej czasu na inne – chociażby ekonomiczne – aspekty zarządzania gospodarstwem.

Zrobotyzowane separatory optyczne, które stosuje jedno z polskich małych gospodarstw, potrafią przez godzinę przesortować 6 ton fasoli - czyli tyle ile w tym czasie mogłoby to zrobić przeciętnie ok. 30 osób. for. AdK
Zrobotyzowane separatory optyczne, które stosuje jedno z polskich małych gospodarstw, potrafią przez godzinę przesortować 6 ton fasoli - czyli tyle ile w tym czasie mogłoby to zrobić przeciętnie ok. 30 osób. for. AdK

Potrzeba matką wynalazku czy fanaberii?

Tak, jak kiedyś na polach pojawiły się kombajny i ciągniki, które pozwoliły efektywnością zastąpić niewspółmiernie pracę ludzką, tak roboty czynią to w dzisiejszych gospodarstwach.

Do dziś rolnictwo jest energochłonne. Niestety nie możemy liczyć, że koszty energii wrócą do poziomu sprzed lat. A innowacyjność robotów polega głównie na tym, że zużywają one minimalną ilość energii oszczędzając pieniądze i czas. Zatem potrzebujemy sposobu, by rolnictwo stało się bardziej wydajne – a jednym z takich rozwiązań są inteligentne maszyny.

Globalny rynek robotów rolniczych wyniósł prawie 5 mld USD w 2021 r. i ma wzrosnąć do 12 mld USD do 2026 r. Jest to całkiem prawdopodobny scenariusz, patrząc na inwestycje w tym sektorze - USA ubiegłym roku na rozwój startupów otrzymały od inwestorów rekordową kwotę 130 mld USD – z tej liczby skorzystali również wynalazcy agrorobotów.

Szeregi mają zasilić głównie roboty do prowadzenia upraw zewnętrznych obejmujących ciągniki autonomiczne, bezzałogowe statki powietrzne, drony i zautomatyzowane systemy zbioru.

Trzy agroroboty o różnych funkcjach stworzył brytyjski start-up The Small Robot Company (SRC). Każde z tych urządzeń będzie się uzupełniać w niechemicznych zabiegach polowych, zwalczając chwasty prądem, fot. SRC
Trzy agroroboty o różnych funkcjach stworzył brytyjski start-up The Small Robot Company (SRC). Każde z tych urządzeń będzie się uzupełniać w niechemicznych zabiegach polowych, zwalczając chwasty prądem, fot. SRC

Dlaczego jeszcze nie masz robota?

Sztuczna inteligencja cały czas zdobywa rynek rolniczy, jednak do tej pory można bardzo wyraźnie zauważyć, że na tle innych, ta branża wciąż jest bardzo konserwatywna w kwestii automatyzacji. Wątpliwości wzbudzają chociażby skomplikowane technologie oraz wysokie koszty początkowe, zwłaszcza w przypadku małych gospodarstw gdzie taka automatyzacja wiąże się z poważną inwestycją. Dlatego firmy bardzo często decydują się na dostarczanie robota w ramach usługi.

Do tej pory obawy budziły także kwestie techniczne, jak chociażby stabilny dostęp do Internetu na polu – większość robotów pracujących na zewnątrz opiera się na sygnale GPS. Nie tylko odnośnie do robotów, ale ogólnie wszystkich urządzeń rolnictwa cyfrowego, rolnicy zastanawiają się co z prywatnością danych i regulacjami związanymi z ich bezpieczeństwem. W końcu najczęściej pojawiającym się pytaniem jest czas pracy robota (a te zasilane są na różne sposoby – elektrycznie, spalinowo, za pomocą paneli słonecznych).

W większości przypadków w nowo pojawiającym się modelu na rynku, producent deklaruje, że trwają prace nad wydłużaniem możliwości nieprzerwanej pracy autonomicznej maszyny z jednoczesnym skróceniem ładowania baterii, jeśli robot jest przykładowo elektryczny.

Z drugiej strony oprócz zwiększonej produktywności, którą można podać w liczbach, roboty mogą przyczynić się do wejścia w nową fazę rozwoju upraw. Mają one możliwość zbierania precyzyjnych danych z częstotliwością i łatwością, którą ciężko by było zachować człowiekowi. Dzięki robotyce zbieranie wiedzy o uprawach jest łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Saga Robotics z siedzibami w Norwegii i Wielkiej Brytanii produkuje roboty do powtarzalnych, pracochłonnych prac na polach, w szklarniach, tunelach i sadach. Jednym z nich jest autonomiczna maszyna wykorzystująca światło UV-C do zwalczania chorób grzybowych. fot. Thorvald
Saga Robotics z siedzibami w Norwegii i Wielkiej Brytanii produkuje roboty do powtarzalnych, pracochłonnych prac na polach, w szklarniach, tunelach i sadach. Jednym z nich jest autonomiczna maszyna wykorzystująca światło UV-C do zwalczania chorób grzybowych. fot. Thorvald

Robot rolniczy na trudne czasy

Roboty entuzjazmem wkraczają do gospodarstw nie tylko w Stanach, lecz także u naszych zachodnich sąsiadów (najchętniej są wykorzystywane w Wielkiej Brytanii, Francji, Holandii i Niemczech). Konieczność oswojenia się reszty europejskich gospodarstw z ich obecnością może przyśpieszyć wojna rosyjsko-ukraińska, która wpłynęła na cały świat tworząc lukę w dostawach żywności spowodowaną przez oba kraje. Jednocześnie wysokie koszty produkcji – zwłaszcza paliwa i nawozów, może przyczynić się do tego, że rolnicy  już nie tylko będą chcieli, ale wręcz będą musieli spojrzeć daleko w przyszłość i sztuczną inteligencję potraktować jako poważną inwestycję, aby dalej ekonomicznie gospodarować.

W zależności od profilu, są gospodarstwa, które mogłyby skorzystać z potencjału robotów w większym stopniu, jak chociażby gospodarstwa warzywnicze czy sadownicze, dla których wynalazcy mają więcej pomysłów na wykorzystanie sztucznej inteligencji niż w przypadku gospodarstw gdzie uprawia się ziemię ciężkim sprzętem. Chociaż i to powoli się zmienia, gdyż producenci pracują już nad autonomicznymi pojazdami do jego uciągu. Mimo wszystko w każdym z gospodarstw znajdzie się obszar, w którym mógłby pracować robot.

Roboty mobilne zastąpią średnio wykwalifikowanych pracowników, będą wspierać politykę dekarbonizacji i pomogą po prostu rolnikom lepiej pracować, ale na pewno nie opanują gospodarstw na tyle by mówić o całkowicie zautomatyzowanej farmie na której nikt nie stawia stopy.

Roboty owszem, są i będą potrzebne do zadań, w których lepiej się sprawdzają, ale decyzje nadal będą podejmowane przez rolników, kierowników gospodarstw i agronomów. Roboty nie są one receptą na wszystkie wymienione problemy, ale mogą wprowadzić nową jakość do pracy na wsi.

Wraz z robotami pojawi się potrzeba wyższej jakości siły roboczej do obsługi zaawansowanych technologicznie maszyn, a to wpłynie na jakość życia na obszarach wiejskich. Na pewno nie stanie się to za rok ani za dwa lata, ale już się dzieje.