PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Pod górę, ale do przodu

Beskidy kojarzą się przede wszystkim z turystyką, wypoczynkiem i pięknymi, górskimi widokami.  Z pewnością mało komu przywołują skojarzenia z tradycyjnym modelem rolnictwa. A jednak wbrew pozorom takich gospodarstw jest tam sporo. Odwiedziliśmy jedno z nich, położone w Ustroniu, na Śląsku Cieszyńskim. Porozmawialiśmy na temat ciekawego parku maszynowego gospodarstwa, ale też zapytaliśmy o problemy związane z prowadzeniem i rozwojem działalności rolniczej w tak nietypowej scenerii.



W gospodarstwie państwa Janików z Ustronia znakomicie przeplatają się rolnicze pasje pokoleń do chowu zwierząt oraz maszyn i „mechanikowania”. Już pierwszy rzut oka na obejście daje bardzo pozytywne wrażenia. Podwórko niewielkie, ale schludne, z dużą ilością zieleni, ukwiecone i oryginalnie udekorowane motywami, które jednoznacznie wskazują na charakter prowadzonej tutaj działalności – chowu bydła. Stojąc przed domem usłyszeliśmy charakterystyczne odgłosy ptactwa, ale nie wiejskiego… – to niewielka papugarnia – hobby seniora rodu – Pana Jerzego Janika. W garażach i pod wiatami stoją maszyny… I to jakie!

 Maszyny to coś więcej

Sprzęt jest w świetnym stanie nie tylko technicznym, lecz także wizualnym. Widać, że maszyny to dla gospodarzy nie tylko narzędzie pracy, ale coś więcej: pasja. Świadczą o tym choćby dodatkowe elementy tuningowe i detale nadające niepowtarzalny charakter – szczególnie ciągnikom.

– Tokarki, frezarki, spawarki – to sprzęt i życie mojego taty – mówi Michał Janik, który odziedziczył po rodzicach część gospodarstwa i to on obecnie „nadaje ton” rozwojowi ojcowizny. – Dużo maszyn wykonaliśmy we własnym zakresie. Kupujemy też sporo sprzętu używanego, który następnie doprowadzamy często do stanu „jak nowy”.

W gospodarstwie mogliśmy obejrzeć wykonane we własnym zakresie m.in. kultywator podorywkowy, rozrzutnik obornika, ciężką bronę polową czy przerobioną przyczepę burtową.

 Nie jest łatwo rozwinąć skrzydła

Pasja do maszyn i smykałka do mechaniki to jednak niejedyny powód własnej pracy nad sprzętem, bowiem gospodarstwo z racji swojego położenia – przynależności do gminy miejskiej i miasta Ustroń – omija wiele różnego rodzaju dotacji, które mogłyby być przyznane, gdyby było usytuowane na terenach wiejskich. Rolnik nie dostaje nawet dopłat ONW. Jedyną maszyną, na zakup której udało uzyskać się unijną dotację, był ciągnik New Holland T4.

Ze względu na położenie bardzo dużym problemem są możliwości rozwoju chowu krów i produkcji mleka. Budynki są już dość wiekowe: nieduże, niskie, z wąskimi korytarzami; mieści się w nich 50 krów dojnych. Większość pracy jest zatem wykonywana ręcznie.

Każdy skrawek przestrzeni podwórka i zadaszeń jest w 100 proc. wykorzystany do odchowu młodych sztuk bydła. Tymczasowo na opasy postawiona została hala namiotowa, co chwilowo trochę ratuje sytuację. Młody rolnik chciałby postawić nową, dużą oborę, ale w chwili obecnej może dostać pozwolenie na wybudowanie obiektu na 40 szt.

– Żeby pobudować coś większego, potrzebny jest operat środowiskowy, który wydaje minister ochrony środowiska. Taki wniosek kosztuje ok. 20 tys. zł, a i tak nie ma pewności czy opinia będzie pozytywna – wyjaśnia Janik.

Dodatkowo sytuację komplikuje uzdrowisko, które w linii prostej znajduje się w odległości 2 km oraz nowo osiedli mieszkańcy, którzy poszukują spokoju i niczym niezmąconych widoków na góry i przeszkadza im np. wywożenie obornika czy hałas maszyn. Nikt nie zwraca na to uwagi, że gospodarstwa w tej części miasta, a jeszcze nie tak dawno wsi Lipowiec dołączonej do Ustronia, były tam z dawien dawna, a gospodarski fach rządzi się swoimi prawami.

Brakuje odpowiednich przepisów, w których np. zapisany byłby zakaz budowania domów w bezpośrednim sąsiedztwie budynków inwentarskich lub konieczność oświadczenia o świadomości, gdzie się buduje i konsekwencjach z tego wynikających.

– Obowiązuje u nas np. taki przepis, że w weekendy – od godz. 15 w piątek – nie można wywozić na pola nawozów organicznych, typu gnojowica, gnojówka, obornik. Ludzie przyjeżdżają na weekendy i to im przeszkadza. Ale bądźmy ludźmi – możemy się dostosować do przepisów, tylko niech oni też się stosują. Mieliśmy historie, że wywozili nam do zboża gruz z budów, czy trawę z koszenia ogródków – zauważa gospodarz.

Jakie są zatem plusy gospodarowania w tym terenie, oprócz piękna krajobrazu? Rolnik wymienia brak problemów z suszą. Pasmo górskie zatrzymuje tutaj deszcz, zawsze też jest zimą więcej śniegu niż w innych regionach i więcej nagromadzonej wilgoci wiosennej. Z drugiej strony jest nieco krótszy okres wegetacji.

– Trzyma nas trochę to, że za gospodarstwem mamy spory kawałek pola: na 500 m szeroki i na 2 km długi, nawet dość płaski, ale z kolei jest tam dużo kamieni – mówi rolnik.

 Duże potrzeby maszynowe

Powierzchnia gospodarstwa z dzierżawami to ok. 100 ha. Dominuje uprawa kukurydzy na kiszonkę z całych roślin i CCM. Pozostała część to łąki i pastwiska oraz zboża przeznaczone na paszę. W rodzinnym gospodarstwie, które gospodarz prowadzi wspólnie z żoną i rodzicami, oprócz stada 50 krów mlecznych, utrzymywanych jest również ok. 50 opasów, a pozostałe ok. 50 sztuk stanowi młodzież.

Ziemia jest „w poszanowaniu”, uprawiany jest tutaj każdy ar – trudno o znalezienie jakikolwiek kawałka nieużytku. Spora powierzchnia gospodarstwa, pracochłonny dział produkcji zwierzęcej, duże rozdrobnienie pól i trudne warunki terenowe wymagają użycia wielu maszyn.

Nietrudno nie zauważyć, że wśród głównych maszyn w gospodarstwie dominuje marka New Holland. Pracują tam m.in. trzy ciągniki tej marki: T4.65, T5.100, T6030 oraz ładowarka LM5040. T6030 to wersja à la Blue Power, tyle że charakterystyczną stylistykę maszynie gospodarze nadali sami.

 Dominuje „błękit”

Przygoda z New Hollandem zaczęła się w 2014 r. na targach Opolagra, na stoisku firmy Agros Wrońscy, która na tym terenie jest dystrybutorem m.in. maszyn tej marki. O zakupie pierwszego ciągnika – T4.65, po doświadczeniach z innymi ciągnikami, zadecydowało m.in. to, że pomimo stosunkowo niewielkiej mocy, traktor dysponuje silnikiem 4-, a nie 3-cylindrowym jak to było u niektórych konkurentów. Jak uważa Janik, różnica między 3 i 4 cylindrami jest wyraźnie zauważalna, zwłaszcza tutaj, w górach – oczywiście na korzyść jednostki 4-cylindrowej. „Czwórka” jest bardziej elastyczna, lepiej radzi sobie na podjazdach.

Jak zauważa rolnik, drugim czynnikiem, który wpłynął na taki wybór była wysoka jakość wykonania i komfort – przede wszystkim płaska podłoga w kabinie oraz stosunkowo wysoka masa maszyny. Nie bez znaczenia były też dobre opinie o dealerze panujące wśród okolicznych rolników i mnogość błękitnych maszyn w okolicznych gospodarstwach.

New Holland T4 pojawił się w gospodarstwie jako pierwszy w 2014 r., następnie doszła używana ładowarka LM 5040 sprowadzona z Niemiec i przywieziony z Francji ciągnik T6030. Najnowszy nabytek – z 2018 r. – to ciągnik T5, który został kupiony wraz ze zgrabiarką jednokaruzelową New Holland ProRotor 420. Do ciężkich prac, takich jak orka czy transport, wykorzystywany jest Fendt 716 Vario.

– Ważna dla nas jest także prostota obsługi. Mój tata np. nie jeździ Fendtem, bo twierdzi, że musi mieć wajchę i biegi – mówi z uśmiechem rolnik.

W gospodarstwie jest także kombajn zbożowy – to poczciwy Bizon Super, który na razie jako tako wystarcza na potrzeby zbioru zboża wyłącznie ze swojego gospodarstwa. Kukurydza jest zakiszana w pryzmach, a słoma jest prasowana starszą prasą stałokomorową John Deere.

Ze względu na sporo potrzeby słomy – około 1000 bel – są przymiarki na wymianę sprzętu – na zmiennokomorówkę. Będzie to więc najprawdopodobniej New Holland.

 Dopracowany w detalach

Wśród wspomnianych ciągników największą uwagę zwraca model T6030. Używany traktor przywieziony zza granicy był dość zaniedbany i miał kilka braków. Rolnicy postanowili nie tylko przywrócić ciągnik do oryginalnego stanu, ale też dodać coś extra.

Siedzenia zostały obszyte skórą z logo BluePower, na maskę i błotniki położono lakier w kolorze „Maserati”, z przodu zostały zamontowane soczewkowe halogeny, a do tego doszły chromowane siatki i wydech ze stali nierdzewnej, ledowe podświetlenie schodków i dodatkowe naklejki. W efekcie przeprowadzonych prac ciągnik wygląda niemal jak oryginalna wersja BluePower, w dodatku maszyna jest jak nowa.

Po roku wyszedł jednak defekt ukryty przez nieuczciwego sprzedawcę. Teoretycznie licznik ciągnika przy zakupie wskazywał 5 tys. h, a po niespełna dwóch latach użytkowania 6,3 tys. h. Kiedy przyjechał serwis, mechanicy stwierdzili że sprzęt ma wypracowanych ponad 11 tys. h i ingerencji wymaga skrzynia biegów – przy zimnym oleju hydraulicznym nie można było włączyć dwóch biegów.

Naprawa polegała na wymianie tarczek w dwóch koszach sprzęgłowych. Koszt części i uszczelniaczy to ok. 1500 zł. Co ciekawe, naprawa została przeprowadzona we własnym zakresie i jak przekonuje rolnik – nie była to trudna sprawa.

 Przyszłość w jasnych barwach

Ze względu na charakter produkcyjny gospodarstwa i spore rozdrobnienie pól, każdy z ciągników ma tutaj sporo roboty. T4 jest używany z kosiarką o szerokości 2,1 m, wspomnianą zgrabiarką, przetrząsaczem i w opryskach – współpracuje z zawieszanym opryskiwaczem wyposażonym w zbiornik o poj. 1000 l. jest używany również do transportu z niewielką przyczepą dwuosiową. T5.100 i T6030 to ciągniki najbardziej uniwersalne – używane do wszelkich prac polowych. 

Mimo trudnych warunków gospodarowania – przede wszystkim ze względu na przynależność do miasta-uzdrowiska co niesie ze sobą sporo różnego rodzaju obostrzeń oraz trudny rolniczo teren, Michał Janik patrzy optymistycznie w przyszłość i planuje rozwój rodzinnego gospodarstwa przede wszystkim pod kątem zwiększenia stada bydła mlecznego i opasowego. Nie jest łatwo, ale dzięki pomysłowości, pracowitości i wsparciu całej rodziny, przyszłość gospodarstwa maluje się w jasnych barwach.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (14)

  • Krowiarz 2018-11-28 06:54:55
    jak nic reklama nju hohlanda.
  • Rolnik 2018-11-28 05:52:26
    Reportaż jest o pracy rolnika, czy raczej ustawiona reklama dilera New Holland?
    • Jorg 2018-11-28 12:54:23
      No a jak myślisz.... co tam robi diler i opiekun NH. Akurat sobie tamtędy przejeżdżali ?
  • Tomasz 2018-11-27 22:26:41
    Wiem jak to jest Kiedy rzucają kłody pod nogi z byle powodu. Miałem podobny problem z budową chlewni. Życzę powodzenia Państwu Janikom
  • Jack 2018-11-27 22:12:19
    Fent Vario jest ok do póki nie przyjdzie czas na naprawy, zwlaszcza skrzyni
    • T.B. 2018-12-03 22:36:54
      Skrzynia bezstopniowa fendta jest na rynku od 20 lat. Są już mechanicy, którzy się wyspecjalizowali w ich naprawie. Droga jest naprawa przez autoryzowany, serwis. Nie warto tych skrzyń dojeżdżać do końca bo mniej kosztowna awaria powoduje kolejne znacznie droższe. Kanał na YouTube: Kamil niezależny serwisant.
  • Marek 2018-11-27 22:09:58
    Faktem jest że właśnie coraz mniej przestrzeni rolniczej się robi a rolników traktuje sie jak intruzów. Każdy chciałby na wsi znaleźć spokój, cosze i świeże powietrze...
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.232.99.123
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.