Trzeba jednak przyznać, że nasi przodkowie mieli do chwastów trochę inne podejście od naszego, gdyż uważali, zupełnie jak jeden ze współczesnych youtuberów rolniczych, że: „chwasty są, bo muszą być”. Ale trzeba również przyznać, że zarówno plony zbieranych roślin, jak i zapotrzebowanie rynku na produkty rolnicze było zupełnie inne niż obecnie. Potem pojawiły się herbicydy, dzięki którym zwalczanie chwastów stało się dużo łatwiejsze. Tym samym mogłoby się wydawać, że mechaniczne metody usuwania chwastów z pola odeszły do lamusa. Jednak rolnicy gospodarujący w sposób ekologiczny cały czas używali starych, mechanicznych metod usuwania chwastów. Firmy konstruujące tego typu sprzęt nieustannie opracowywały nowe rozwiązania techniczne pozwalające na coraz bardziej efektywne zwalczanie chwastów bez używania chemii. Teraz, w przededniu wejścia Zielonego Ładu, na rynku pojawia się coraz więcej maszyn służących do mechanicznej walki z chwastami. Część firm buduje nowe produkty od zera, część modernizuje i ponownie wprowadza do produkcji sprzęt, który już kiedyś był sprzedawany. Czy wszystkie te metody i maszyny bazujące na nich trafią szeroko pod strzechy? Czas pokaże. My natomiast chcemy pokazać w tym artykule kilka maszyn do zwalczania chwastów wraz z opiniami rolników, którzy je stosują w swoich gospodarstwach. 

Szukasz maszyn rolniczych? Sprawdź oferty na portalu Giełda Rolna! 

Zębem w chwast

Polski producent maszyn rolniczych – firma Unia – ma w swojej ofercie bronę chwastownik Akcent. Jest to maszyna zawieszana dostępna w szerokościach roboczych 6,9 oraz 12 m. Maszyna jest podzielona na sekcje o szerokości 1,5 m. Wszystkie sekcje są umieszczone na ramie głównej, która jest wyposażona w koła kopiujące, po to, by cały czas równo pracowała nad powierzchnią pola. Każda z sekcji może indywidualnie kopiować teren poprzecznie, gdyż jest zawieszona na ramieniu, które obraca się względem głównej ramy. Kopiowanie wzdłużne zapewnia zawieszenie sekcji brony na ramieniu przy pomocy łańcuchów i specjalnych uchwytów. Te ostatnie zapobiegają przesuwaniu się sekcji chwastownika na boki podczas pracy. Zęby brony są rozmieszczone na sekcji w pięciu rzędach, dzięki czemu podziałka ich pracy wynosi 2,5 cm. Pozwala to na dokładną pracę podczas odchwaszczania. Kąt natarcia zębów można regulować stopniowo poprzez dźwignię z zatrzaskiem umieszczoną w tylnej części każdej sekcji. Zęby są wykonane ze sprężystej stali i mają średnicę 7 mm. Unia zastosowała ciekawy system mocowania zębów na zawleczkę, co znacząco przyśpiesza ich ewentualną wymianę. Na końcu są wygięte tak, by ich końcówka pracowała pod kątem prostym w stosunku do powierzchni gleby. Można również regulować siłę nacisku, z jaką sekcje brony mają oddziaływać na glebę. Katalogowa cena brony Akcent w wersji 6-metrowej to 30 627 zł (ceny podane w artykule są kwotami brutto). Warto przypomnieć, że brona chwastownik to jedna z najstarszych maszyn do mechanicznego zwalczania chwastów. 

Zobacz preferencyjne warunki ofert finansowania maszyn!

Jak używać chwastownika?

Podczas pracy chwastownikiem trzeba pamiętać o doborze odpowiedniej maszyny do posiadanych gleb. Obowiązuje przy tym zasada, że im lżejsza gleba, tym lżejszej brony powinniśmy używać. Maszyna niszczy skorupę, jaka znajduje się na powierzchni gleby oraz napowietrza jej wierzchnią warstwę, używana w zbożach wiosną pobudza je do krzewienia. Chwastownik zastosowany w odpowiednim momencie niszczy niemal 100 proc. chwastów. Jednak trudno jest trafić w ten moment. Przede wszystkim potrzeba w zbożach 2-3 przejazdów pod różnym kątem, bowiem tylko wtedy zęby brony są w stanie wyrwać te chwasty, które znajdują się w rzędach roślin. Chwastownika można używać w zbożach od fazy 3-4 liści do fazy krzewienia, groch można bronować do momentu pojawienia się w nim wąsów czepnych. Oczywiście dobre efekty daje tzw. bronowanie na ślepo, czyli przed zasianiem jakichkolwiek roślin, wtedy można ustawić bronę bardzo agresywnie, dzięki czemu można wyciągnąć bardzo dużo chwastów i ich siewek na powierzchnię, gdzie wysuszy je słońce i wiatr. Prędkość, z jaką można pracować broną, wynosi około 4-6 km/h. Przy siewie zbóż należy pamiętać, by zasiać je około 1 cm głębiej, by ich potem nie uszkodzić podczas zabiegu. Ważne, żeby nie wykonywać zabiegu odchwaszczania chwastownikiem, gdy jest zbyt wilgotno lub przed deszczem, gdyż wyrwane rośliny przyjmą się z powrotem. Trzeba pamiętać, żeby zabieg odchwaszczania wykonywać, gdy chwasty są małe i słabo ukorzenione, wtedy łatwiej je zniszczyć.

Ekopielnik

Ciekawą wersją pielnika rzędowego jest Ekopielnik produkowany przez firmę Łuczak. Warto przypomnieć, że jego konstrukcja została nagrodzona złotym medalem w roku 1995 na światowej wystawie innowacji i wynalazków przemysłowych w Brukseli. Maszyna ma konstrukcję modułową i jest produkowana w wielkościach od 1 do 8 rzędów, przy rozstawie rzędów od 30 do 150 cm. Dzięki dobrze przemyślanej ramie głównej maszyny rozstaw rzędów można regulować niemal w dowolny sposób w zależności od potrzeb, jakie są w danym gospodarstwie. Ekopielnik po dobraniu odpowiedniego osprzętu może pracować zarówno w uprawie płaskiej, jak i na zagonach czy redlinach. Jego zęby można wyposażyć w różnego rodzaju nakładki, od wąskich po szerokie, po to, by jak najlepiej dopasować je do warunków, w jakich uprawiana jest dana roślina. 

Za elementami usuwającymi chwasty można zamontować różnego rodzaju wałki czy rolki pomagające w zwalczaniu chwastów. Można również zamontować wykonane z tworzywa gwiazdy pielące, które usuwają chwasty pomiędzy roślinami rosnącymi w jednym rzędzie. Pielnik do pracy potrzebuje ciągnika o mocy około 40-50 KM oraz dysponuje on miejscem na dodatkową osobę do sterowania. Ta ostatnia nie jest niezbędna, gdyż po zablokowaniu sterowania można pracować maszyną bez dodatkowej obsługi. Na ramie pielnika można zamontować dozowniki nawozów mineralnych oraz zbiornik pozwalający na stosowanie podczas pielenia dodatkowej ochrony chemicznej lub naturalnych środków, takich jak efektywne mikroorganizmy, bakterie czy kwasy humusowe. Dysze można umiejscowić tak, by ciecz robocza była skierowana na rośliny lub też obok nich czy nawet za łapę pielnika. Jak podkreśla jego producent, podczas pracy elementy robocze pielnika napowietrzają glebę, zatrzymując parowanie wody gruntowej, a gdy jest mokro, przejazd pielnikiem powoduje podsuszenie gleby. W napowietrzonej glebie zachodzi proces pobierania azotu atmosferycznego przez bakterie, co umożliwia ograniczenie zużycia nawozów azotowych, aktywuje się także fosfor. Same rośliny z reguły bardzo pozytywnie reagują na przejazd pielnikiem, co objawia się ich lepszym wigorem i wzrostem. Czterorzędowy Ekopielnik z podsiewaczem nawozu kosztuje 30 750 zł. 

Z dodatkową obsługą lub bez

Jednym z wielu użytkowników Ekopielnika w Polsce jest Łukasz Dutkiewicz. Rolnik gospodaruje w województwie łódzkim w miejscowości Góra Świętej Małgorzaty na 15 ha bardzo dobrych i urodzajnych gliniastych gleb należących do I, II i III klasy bonitacyjnej. W swoim gospodarstwie uprawia między innymi kalafiory, brokuły, selery. Pielnik zakupił cztery lata temu, wybrał maszynę z firmy Łuczak, ponieważ w okolicy pracowało już 5 pielników tego producenta i wszystkie cieszyły się bardzo dobrą opinią właścicieli. Swój sprzęt chwali za solidną ramę, która jest zbudowana z myślą o długoletnim użytkowaniu oraz stabilnie osadzone na niej sekcje, które nie bujają się podczas pracy. Podkreśla, że gdyby dziś miałby kupować kolejny pielnik, to byłaby maszyna z firmy Łuczak. Jego maszyna naraz obsługuje cztery rzędy, a ich rozstaw wynosi 67,5 cm, gdyż wszystkie rośliny w jego gospodarstwie są uprawiane w takim rozstawie. Rolnik podkreśla, że znacznie ułatwia to pracę, gdyż nic nie trzeba przestawiać, zmieniając rodzaj uprawy. Podkreśla także, że maszyną pracuje zwykle sam, często tylko wtedy, kiedy ma chwilę wolnego czasu na odchwaszczanie. Podczas pracy w pojedynkę rolnik pracuje z prędkością około 4,5-5 km/h, jeśli na pielniku jest dodatkowa osoba, można pracować około 7 km/h. 

Pielnik rolnika jest wyposażony w dwa podsiewacze nawozów. Dzięki temu, że są one umieszczone po bokach ramy, nie ograniczają widoczności do tyłu. Podsiewają one nawóz z dwóch stron każdego rzędu i od razu wprowadzają go do gleby i mieszają z nią, co zwiększa o blisko połowę efektywność jego działania. W roślinach takich jak por umożliwia nawożenie, bowiem nie znosi on nawożenia pogłównego. Przy tych prędkościach pracy gwiazdy pielące z powodzeniem radzą sobie z odchwaszczaniem. Tu kolejnym plusem maszyny, jaki widzi rolnik, jest ich zawieszenie na ruchomym ramieniu dociskanym sprężyną, co pozwala na bardzo dobre kopiowanie terenu. Rolnik zdecydował się na zakup pielnika także ze względu na brak herbicydów do ochrony niektórych roślin uprawianych w gospodarstwie oraz ich negatywny wpływ na rośliny następcze. Jednak jak podkreśla Dutkiewicz, decydując się na mechaniczne odchwaszczanie, trzeba pamiętać, żeby wykonywać zabiegi, gdy chwasty są małe. Czasem trzeba wykonać nawet 5 przejazdów. Zdarza się też, że nie ma warunków do pracy pielnikiem i wówczas trzeba gracować ręcznie. 

Chwastownik obrotowy 

Można śmiało napisać, że ta maszyna to nowość wśród sprzętu do mechanicznego zwalczania chwastów. Jej historia jest dość krótka, gdyż na rynku jest obecna od około 10 lat. Chwastownik obrotowy Aerostar-Rotation austriackiej firmy Einbock jest dostępny w wersji od 1,5 do 18 m szerokości roboczej. Wszystkie modele to maszyny zawieszane. Do szerokości 3 m mają one ramę sztywną, powyżej 3 m – składaną hydraulicznie. Elementami roboczymi są koła gwiazdowe ze stalowymi sprężystymi zgrzebłami o średnicy 6,5 mm umieszczonymi na obracającej się tarczy z tworzywa sztucznego. Ma ona średnicę 50 cm i jest zawieszona na ramieniu przymocowanym do ramy sekcji. Każda gwiazda pracuje indywidualnie, wyposażona jest w dwie sprężyny kontrolujące pracę. Nacisk ramion na glebę można regulować hydraulicznie. Może je dociążyć lub odciążyć tak, by pracowały tuż nad powierzchnią gleby. Rozstaw gwiazd wynosi 15 cm, jednak z racji tego, że są ustawione pod kątem, elementy robocze pokrywają całą powierzchnię gleby. Dzięki takiemu ustawieniu elementów roboczych maszyną można pracować, jadąc po ścieżkach technologicznych, a obracające się gwiazdy wyrywają chwasty znajdujące się pomiędzy roślinami zasianymi w rzędzie. 3-metrowy Einbock Aerostar-Rotation kosztuje 59 040 zł. W cenie zawarte są odpowiednie szkolenia dotyczące używania maszyny.

Sprawdza się także w mulczu

Użytkownikiem takiej maszyny w Polsce jest Bartłomiej Piskorski gospodarujący we wsi Kołodziejewo w woj. kujawsko-pomorskim. Rolnik prowadzi gospodarstwo ekologiczne na 33,5 ha, gdzie uprawia zioła, rośliny oleiste, strączkowe oraz zboża. Jest również założycielem firmy Organic Center, która jest dystrybutorem maszyn Einbock w Polsce. Rolnik-przedsiębiorca w ubiegłym roku przeprowadził szereg pokazów pielnikiem Aerostar-Rotation w różnych częściach Polski. W tym roku pierwsze maszyny tego typu przyjadą do rolników. Piskorski podkreśla, że maszyna radzi sobie w większości roślin uprawianych na płasko. Ogranicza ją wysokość łanu 30-40 cm, a w przypadku strączkowych, np. grochu, pojawienie się wąsów czepnych. Niezależnie od rodzaju gleby, dobrze kruszy jej zaskorupienie i ją napowietrza. Chwasty wyrwane przez palce brony są ułożone na powierzchni gleby i nie są nią przykryte. Powoduje to, że nie mają szans ponownie się ukorzenić. Chwastownik obrotowy działa agresywnie – nie zaleca się nim pracować w pierwszych fazach wzrostu niektórych roślin, w szczególności tych zasianych na głębokość 1-2 cm, gdyż potraktuje je jak chwasty. Maszyna za to doskonale radzi sobie na polach z mulczem, tam gdzie klasyczne chwastowniki osiągają swój kres. Narzędzie to sprawdza się w pracy w gospodarstwach ekologicznych nieużywających do uprawy pługa.