Właściwie każdy proces pracy łączy się z wydzielaniem ciepła, bo dochodzi do tarcia elementów ruchomych, a takich – zwłaszcza w takiej maszynie jak kombajn zbożowy – jest mnóstwo. Do tego dochodzi drugi jeszcze drugi czynnik wszechobecny podczas prac żniwnych – pył i grubsze cząstki roślin.

- Pożary w takich sytuacjach nie są czymś niezwykłym, bo nagromadzenie pyłu w takich sytuacjach bywa bardzo duże, a dodatkowo trafi się coś co zaiskrzy czy rozgrzeje i gotowe. Może to być zatarte łożysko, ale może to być również kamień, który gdzieś wpadnie i spowoduje tarcie dwóch elementów i ich rozgrzanie. To wraz z pyłem czy dodatkowo jeszcze smarem tworzy duże niebezpieczeństwo – mówi st. Brygadier Paweł Rochala, doradca komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej.

 - Takie sprawy mogą zajść nawet przy sprawnych urządzeniach, w związku z tym bardzo ważne jest codzienne oczyszczanie maszyn i kontrola ich stanu technicznego – dodaje.

Bardzo ważne jest usunięcie resztek słomy, a przede wszystkim plew i kurzu z newralgicznych miejsc, takich jak silnik i jego układ wydechowy, obudowy łożysk i elementów instalacji elektrycznej. Czynności najlepiej jest wykonać sprężonym powietrzem. Producenci kombajnów coraz częściej wyposażają swoje maszyny (standardowo lub w opcji) w kompresory powietrza i lance pozwalające na łatwiejszy dostęp do różnych części maszyny. Dzięki temu kombajn można oczyścić po pracy jeszcze na polu i co ważne – przeczyścić w razie potrzeby najważniejsze punkty nawet podczas dnia roboczego.

- W kombajnie jest mnóstwo elementów ruchomych, które pożarowo mogą być groźne, jeśli mają co zapalić. Jeśli nie mają czego zapalić, to nawet gdy nie są do końca sprawne – nagrzeją się, a potem wychłodzą. A jeśli nawet coś się zapali, to może być to w niewielkim stopniu – można wtedy łatwiej to dostrzec i zdecydowanie łatwiej ugasić – mówi przedstawiciel PSP.

Pożar maszyny na polu niesie za sobą również dalsze konsekwencje - spalenie plonów często na wielu hektarach, fot.kh
Pożar maszyny na polu niesie za sobą również dalsze konsekwencje - spalenie plonów często na wielu hektarach, fot.kh

Najwięcej kurzu gromadzi się w maszynach podczas bezwietrznych dni czy polach osłoniętych od wiatru. Oprócz miejsc gdzie występują połączenia ruchome (łożyska, panewki, pasy klinowe) do newralgicznych elementów należą m.in. kolektor wydechowy, okolice silnika i zbiornika paliwa. Warto przy tym pamiętać, że kurz mocniej przystaje do elementów tłustych. Stąd ważna jest dbałość o szczelność układów hydrauliki siłowej, przewodów olejowych silnika, szczelność zbiornika paliwa czy nawet jego oczyszczenie po tankowaniu w przypadku gdy jakieś pozostałości paliwa znajdą się na jego zewnętrznej powłoce.

Wracając jeszcze do połączeń ruchomych, doświadczenia użytkowników wskazują, że zatarcia łożysk to jedna z najczęstszych przyczyn pożarów nie tylko kombajnów, lecz także pras czy sieczkarni polowych. W kombajnie zbożowym punktem zapalnym często bywają np. klawisze wytrząsaczy, które przy wyrobionych łożyskach czy panewkach mogą zacząć się o siebie ocierać, powodując iskrzenie.

Niektórzy twierdzą, że „punktem zapalnym” bywa filtr cząstek stałych (DPF), który obecnie jest montowany właściwie do wszystkich nowych maszyn. Producenci jednak zapewniają, że jego konstrukcja – mimo wytwarzania wysokich temperatur (nawet 600-700 stopni podczas procesu czyszczenia, czyli tzw. wypalania) – jest dobrze zabezpieczona przed powstawaniem groźnych sytuacji. Są tutaj np. doprowadzone przewody pneumatyczne i moduł jest odmuchiwany sprężonym, świeżym powietrzem.

A czym i w jaki sposób gasić maszynę jeśli już dojdzie do zaprószenia ognia? O tym w następnej części artykułu.