18 września w Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie odbyła się impreza „Jesień w domu i zagrodzie. Retro show”, która w tym roku w dużej części zdominowana była przez rocznice związane z ZM Ursus. Była więc okazja do zaprezentowania zabytkowych ciągników kultowej polskiej marki. Wśród 40 pojazdów przybyłych na paradę i wystawę pojawiły się cztery egzemplarze z Muzeum Motoryzacji „Motonostalgia” w Nieborowie, które należy do Wojciecha Burego.

Spośród wielu ciągników, które pan Wojciech zgromadził w muzeum na niedzielne spotkanie wybrano: prototypowe Ursusy serii U (U310, U610), eksportową wersję C-362 z przednim napędem (z rynku włoskiego) oraz Ursusa Bison 85 50, czyli serię ciężką z rynku holenderskiego. Wszystkie zaprezentowane modele są jedyne w swoim rodzaju i niezwykle rzadkie.

Więcej o konkretnych modelach opowie wam sam Wojciech Bury:

Ursus chciał unifikacji

Wszyscy wiedzą, że w latach 70. ówczesne ZPC Ursus zakupiły licencję na produkcję ciągników marki Massey Ferguson. Ale zanim w ogóle powstał pomysł zakupu zachodnich technologii, Ursus chciał samodzielnie stworzyć nową serię ciągników.

Pod koniec lat 60. w podwarszawskiej wówczas fabryce powstawały trzy serie ciągników, każdy ulepiony z zupełnie innej gliny. Zakład Doświadczalny Ciągników Rolniczych przy ZM Ursus chciał stworzyć nową serię ciągników małych i średnich, które byłyby ze sobą zunifikowane. Wówczas w taki sposób produkowano traktory na całym świecie – silniki miały ze sobą wymienne tłoki i cylindry oraz osprzęt, a design i kabiny były do siebie bardzo podobne.

Taka forma produkcji dawała spore oszczędności fabryce. Również użytkownicy mieli łatwiej, gdyż części zamienne były bardziej dostępne, a serwis łatwy i tani.

Prototypowy Ursus U610, fot. K.Pawłowski
Prototypowy Ursus U610, fot. K.Pawłowski

Pod koniec lat 60. ZDCR otrzymało zielone światło na podjęcie próby stworzenia nowej serii ciągników. Jako pierwsze powstały silniki: dwucylindrowy S24 o mocy 30 KM, trzycylindrowy S34 o mocy 45 KM, trzycylindrowy S35 o mocy 60 KM, czterocylindrowy S44 o mocy 75 KM. Do ciągników prof. Edward Habich stworzył skrzynię biegów r-Trimat o trzech przełożeniach do przodu i jednym do tyłu. W planach były także silniki sześciocylindrowe oraz napęd na cztery koła.

Silniki trzycylindrowe oddano w 1970 roku do sprawdzenia w angielskiej firmie Ricardo, która specjalizowała się w badaniu konstrukcji nowoczesnych jednostek napędowych, przy okazji sama produkowała silniki m. in. dla Triumpha i Saaba. Anglicy wydali pozytywne opinie na temat nowych motorów Ursusa.

Nie pozostało nic innego jak zbudować prototypowe ciągniki: U310 z silnikiem S24, U510 z silnikiem S34, U610 z silnikiem S35 oraz U710 z silnikiem S44. Prototypowe skrzynie pracowały w dwóch egzemplarzach (U510 oraz U710).

Ogółem wykonano 35 lub 36 (zależy od źródła) prototypowych ciągników serii U, które oddano do testów polowych. W pewnym momencie ciągnikami Ursusa zainteresowało się nawet Renault, któremu w 1974 r. kończył się kontrakt z Porsche Mannesmann. Najpierw Francuzi chcieli w swoich maszynach montować silniki, a potem nawet planowali pod swoją marką sprzedawać całe traktory.

Nie będzie własnych ciągników, będzie licencja

Pod koniec 1970 r. do władzy doszła ekipa Edwarda Gierka. Premier Piotr Jaroszewicz oraz minister przemysłu Tadeusz Wrzaszczyk chcieli modernizować kraj poprzez zakup zachodnich licencji. Plan licencyjny chciano wdrożyć również w ZM Ursus. Nowe władze unieważniły poprzednie zarządzenie o pracach nad wprowadzeniem w życie nowej serii ciągników własnej konstrukcji. Ursus szykował się do kupienia licencji na zachodzie.

Wnętrze kabiny Ursusa U310, fot. K.Pawłowski
Wnętrze kabiny Ursusa U310, fot. K.Pawłowski

O takim planie nie chcieli słyszeć zarówno dyrektorzy oraz konstruktorzy w ZM Ursus, jak i niezależni eksperci, którzy wystosowali memorandum podpisane przez ekspertów z Politechniki Warszawskiej, Instytutu Budownictwa, Mechanizacji i Elektryfikacji Rolnictwa, Instytutu Mechanizacji Rolnictwa Akademii Rolniczej w Lublinie oraz Instytutu Mechanizacji Rolnictwa SGGW.

Jednak strona rządząca okazała się nieprzejednana. W październiku 1972 r. w efekcie zdecydowanych protestów zostali odwołani dyrektor ZDCR Bogumił Bajdecki oraz główny inżynier zakładów Henryk Szczygieł. Przy okazji na początku 1973 r. dyrekcja ZM Ursus została zmuszona do wstrzymała wszelkich prac nad rodziną ciągników serii „U”.

Licencja MF zabiła serię U

W wyniku zmian powstało Zrzeszenie Przemysłu Ciągnikowego Ursus, które zgromadziło pod swoimi skrzydłami wszystkie zakłady współpracujące z Ursusem. Rozpoczęto także przygotowania do zakupu licencji. Zaproszono cztery firmy: Interenational Harvester, FiatAgri, Massey Ferguson oraz Deutz. Wybrano firmę reprezentującą wówczas Wielką Brytanię.

U610 z silnikiem S35 o mocy 60 KM, fot. K.Pawłowski
U610 z silnikiem S35 o mocy 60 KM, fot. K.Pawłowski

Ciągniki serii U zostały przekazane do poszczególnych instytutów oraz do pracy w państwowych firmach. Potem przeszły w ręce prywatnych rolników. Egzemplarz U710 został w fabryce jako pamiątka po dobrych, ale nie wprowadzonych do produkcji ciągnikach. Szczegółowo o pracach nad nową serią oraz skutkach przejęcia licencji będziemy pisać w cyklu artykułów o 100-leciu Ursusa.

Eksportowe Ursusy były lepsze

Wszyscy wiedzą, że w PRL wersje eksportowe, nie tylko ciągników, ale także samochodów, pralek czy telewizorów były lepsze. Lepiej zmontowane, lepiej wyposażone, czasem też inaczej, bardziej ciekawie stylizowane. Nie inaczej było z Ursusem.

Prototypowy Ursus U310, fot. K.Pawłowski
Prototypowy Ursus U310, fot. K.Pawłowski

Wojciech Bury pokazał w Szreniawie dwa pojazdy, które pochodzą z początku lat 80. z zachodniej Europy. Pierwszym z nich jest Ursus C-362, czyli klasyczna „sześćdziesiątka” z innym, nawiązującym do serii ciężkiej nadwoziem, przednim napędem (montowanym już we Włoszech) oraz kilkoma innymi zmianami.

Europejska i znacznie ładniejsza wersja „sześćdziesiątki” powstawała w latach 1976 (lub 1980 – zależy od źródła) – 1987. W tym czasie na drogi i pola wyjechało zaledwie 1674 sztuki tych pojazdów, z których oczywiście większość zostało wyeksportowanych. Kilkadziesiąt jednak zostało w Polsce, bowiem oferowano je w ramach eksportu wewnętrznego (czyli za waluty wymienialne) lub dla wybranych obywateli ze znajomościami.

Ursus C-360 na dopalaczach

Podstawową różnicą między klasycznym modelem, a wersją eksportową na dopalaczach było oblachowanie nawiązujące do modelu C-385 oraz kabina z płaską podłogą. W środku ciągnika zastosowano ogrzewanie, przewietrzanie i inne cięgna do sterowania podnośnikiem hydraulicznym.

Wojciech Bury przy Ursusie C-362, fot. K.Pawłowski
Wojciech Bury przy Ursusie C-362, fot. K.Pawłowski

Z technicznych różnić warto wymienić dwa zbiorniki na paliwo (2 x 30l) zamontowane pod podłogą, wspomaganie kierownicy w standardzie, drążek zmiany biegów w podłodze (jak w koparko-ładowarce Ostrówek), wskaźnik poziomu paliwa. Zmiany objęły także pompę hydrauliczną, która znajdowała się z przodu i była napędzana bezpośrednio z wału korbowego. Traktor miał także nieco inną instalację elektryczną.

Na początku pojazd wyposażano w światła wystające po bokach maski jak w pierwszych C-385. Dość szybko lampy zawędrowały do atrapy chłodnicy. Po jakimś czasie z okrągłych zrobiły się prostokątne (wersje z okrągłymi i prostokątnymi lampami montowano przez jakiś czas równolegle).

C-360 z napędem na cztery koła

We Włoszech zarówno klasyczne C-360, jak i opisywany C-362, sprzedawano również z napędem na cztery koła. Pojazd w firmie Stegagno wyposażano w przednie osie firmy Antonio Carraro i taką wersję widzieliśmy na pokazie w Szreniawie.

W firmie Stegagno montowano przedni napęd firmy Antonio Carraro, fot. K.Pawłowski
W firmie Stegagno montowano przedni napęd firmy Antonio Carraro, fot. K.Pawłowski

Bison z Holandii

Na rynku holenderskim Ursusy sprzedawano z dodatkową nazwą Bison. Importer Peja Brustrac B.V. z Arnhem sprzedawał kilka modeli polskiego producenta. C-362 występował na tamtejszym rynku jako Ursus Bison 60-35. Wersja De luxe posiadała zazwyczaj lepsze wyposażenie (m. in. pneumatyczny układ hamulcowy, specjalne wyższe opony, przednie i tylne obciążniki, zaczep dolny).

Przedstawicielem marki Ursus Bison na spotkaniu w Szreniawie był model 85 50, czyli odpowiednik polskiego Ursusa 912. Egzemplarz należący do Wojciecha Burego pochodzi z początku dystrybucji tego modelu w Holandii (najprawdopodobniej 1983 lub 1984 r.) i ma przejechane zaledwie 300 motogodzin. Zatem pojazd jest praktycznie jak nowy. Wszystko dlatego, że najprawdopodobniej nigdy nie został sprzedany.

Ursus Bison 85 50, fot. K.Pawłowski
Ursus Bison 85 50, fot. K.Pawłowski

Według rejestru numerów rejestracyjnych prowadzonego w Holandii, w Niderlandach jest obecnie zarejestrowanych 9 Ursusów 85 50 (29 wszystkich modeli marki Ursus Bison).

Zabytki z Nieborowa pokażą się w Ursusie i Bednarach

Kilka pojazdów z kolekcji Muzeum Motoryzacji w Nieborowie zostanie pokazanych w czasie Zlotu Zabytkowych Traktorów w Ursusie, który odbędzie się w najbliższy weekend w okolicy dawnych ZPC Ursus.

Dwa egzemplarze prototypowej serii U zostaną pokazane także na stoisku firmy Bury – Maszyny Rolnicze na Agro Show w Bednarach i tam będzie można spotkać także Wojciecha Burego.

Ursus Bison, fot. K.Pawłowski
Ursus Bison, fot. K.Pawłowski