PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Przeboje rynku wtórnego: Fendt Farmer 300 i John Deere 6010

Autor:

Dodano:

Tagi:

Ciągniki o mocy od 80 do 120 KM cieszą się dużym zainteresowaniem na rynku wtórnym. Zarówno Fendt jak i John Deere mają w tym przedziale mocną reprezentację. Zastanowiliśmy się którą propozycję warto wybrać.



Na rynku ciągników używanych dużą popularnością cieszą się Fendt serii Farmer 300 i John Deer serii 6010. Obie marki należą do cenionych, ale na ogół nieco więcej trzeba zapłacić za modele Fendta, chociaż nie jest to duża różnica w stosunku do tej, która istnieje przy nowych ciągnikach.

Wiele osób chcących kupić używany ciągnik za 70-100 tys. zł o mocy 80-120 KM staje przed dylematem: kupić wychwalanego Fendta czy może nieco młodszego John Deera. Prawda jest taka, że zarówno seria Fendt Farmer 300 produkowana w latach 1993-2000 jak i John Deere serii 6010 oferowany od 1997 do 2001 roku uważane są za bardzo udane ciągniki. Nie podpowiemy wprost który z nich lepiej sprawdzi się w dalszej eksploatacji bo na to ma wpływ zbyt wiele czynników - przede wszystkim historia i kondycja konkretnego egzemplarza. Okazuje się jednak, że między porównywanymi ciągnikami jest wiele istotnych różnic technicznych, które mogą pomóc w podjęciu ostatecznej decyzji.

FENDT JEST NIECO DROŻSZY

Być może dla niektórych wyda się niesprawiedliwe, że porównujemy ciągniki debiutujące w odstępie kilku lat, jednak to dlatego, że mają one porównywalne ceny. Przykładowo za Fendta Farmera 309 o mocy 95 KM z 1995 r w dobrym stanie trzeba zapłacić około 70 tys. zł, za tyle kupimy też porównywalnego John Deere 6310 o mocy 100 KM tyle, że np. z 1998 r. Oczywiście 2- czy 3-letnia różnica wieku nie gwarantuje, że młodszy ciągnik będzie miał mniejszy przebieg, ale można przypuszczać że zastosowano w nim nowsze i bardziej przyjazne dla użytkownika rozwiązania. Dokładnie tak jest w przypadku naszej pary. Kto zdecyduje się na John Deera serii 6010 będzie miał lepsze warunki pracy m.in. dzięki reversowi i półbiegom, które nie wymagają użycia sprzęgła. Jednak Fendt Famer 300 ma również asy w rękawie takie jak chociażby oddzielny układ hydrauliki zewnętrznej. Warto więc dokładnie zapoznać się z rozwiązaniami stosowanymi w obu seriach.

Fendt serii Farmer 300 - mimo że tak naprawdę to nieco zmodernizowana wersja poprzedniej serii 300 - to i tak jak na owe czasy okazał się nowoczesnym ciągnikiem. Przede wszystkim wyposażono go w rewers, który co prawda wymaga użycia sprzęgła ale i tak jest wygodniejszy niż typowy rewers mechaniczny. Zaletą rozwiązania Fendta jest to, że kierunek jazdy można zmienić w dowolnym momencie, a fizycznie zmiana zostanie zainicjowana dopiero po naciśnięciu sprzęgła. W tym przypadku sprzęgło jest suche dwustopniowe, ale jego trwałość jest dość wysoka dzięki obecności dodatkowego sprzęgła hydrokinetycznego. Dzięki niemu ciągnik rusza jak automat bo moment napędowy zaczyna być przekazywany dopiero gdy obroty silnika przekroczą 1000 obr. min.

Seria Farmer 300 obejmuje 6 modeli 307 (75 KM), 308 (86 KM), 309 (95 KM), 310 (105 KM), 311 (115 KM) i 312 (125 KM) napędzanych silnikami MWM serii TD226, tyle że najmniejszy model ma tylko 3 cylindry, dwa największe 6, a pozostałe 4. Przez pierwsze kilka lat produkowano jednocześnie jeszcze poprzednią serię 300, a w 1997 roku wprowadzono modele 307 C, 308 C i 309 C napędzane 4-cylindrowym silnikiem Deutza i charakteryzujące się uboższym wyposażeniem, m.in. brakiem EHR-u. W opisywanej serii elektroniczne sterowanie podnośnikiem było standardem, chociaż użytkownik ma możliwość przełączenia na mechaniczne sterowanie podnośnikiem za pomocą dźwigni sterującej hydrauliką zewnętrzną.

Najpopularniejsza przekładnia pozwala uzyskać 21 prędkości w obu kierunkach. W przeciwieństwie do wyższej serii 500 w „trzysetkach" półbiegi są tylko trzy, a ich zmiana wymaga wciśnięcia sprzęgła. W prostszych wersjach nie ma rewersu co razem z biegami pełzającymi pozwala uzyskać 21 prędkości jazdy do przodu i 6 do tyłu.

NOWOCZESNE PRZEKŁADNIE W JOHN DEERE

Rozwiązania skrzyni biegów stosowane w John Deere serii 6010 są nieco nowocześniejsze i zapewniają większy komfort pracy. Jest tu też większa możliwość wyboru. W przypadku tej marki również mamy serię podstawową do której należą modele: 6110 (80 KM), 6210 (90 KM), 6310 (100 KM), 6410 (105 KM) z 4-cylindrowymi silnikami, oraz z 6-cylindrowymi 6510 (105 KM), 6610 (115 KM), 6810 (125 KM), 6910 (135 KM) i 6910 S (135-155 KM), a także serię 6010 SE o uboższym wyposażeniu.

W podstawowych wersjach można było spotkać najprostszą przekładnie SyncroPlus 12/4 (z biegami pełzającymi 21/7) bez rewersu, w nieco bogatszych wersjach przekładnia SyncroPlus współdziała z rewersem przy kierownicy (nie wymagał użycia sprzęgła) i zapewnia 16 biegów w każdym kierunku - cztery zakresy po 4 zsynchronizowane biegi. Jednak najpopularniejsza, zwłaszcza w mocniejszych modelach, jest przekładnia PowrQuad 16/16 lub 24/24 z czterema półbiegami przełączanymi pod obciążeniem. Początkowo były to tzw. półbiegi „pchane" obsługiwane dodatkową dźwignia po prawej stronie, ale dość szybko sterowanie nimi zmieniono na elektryczne przyciski na dźwigni zmiany zakresów. Takie rozwiązanie w porównaniu z przekładnią Fendta okazuje się lepsze z kilku powodów. Przede wszystkim jest tu trwalsze mokre sprzęgło, komfort długiej pracy podczas której wykonuje się dużo nawrotów jest dużo wyższy, a ponadto możliwość przełączania biegów pod obciążeniem jest bardzo przydatna podczas ciężkich prac - uprawowych.

Kolejną istotną różnicę stanowi rama którą zastosowano w modelach John Deera. W Fendzie elementem nośnym jest blok silnika. Obecność ramy zwiększa wytrzymałość konstrukcji ciągnika i zmniejsza ryzyko uszkodzeń w przypadku prac z ciężkimi maszynami zawieszanymi czy ładowaczem czołowym. Trzeba jednak przyznać, że konstrukcja Fendta jest na tyle solidna, że tego typu uszkodzenia praktycznie się nie zdarzają. Rama powoduje jednak, że ciągniki John Deera są nieco cięższe, lepiej więc sprawdzą się jako siła pociągowa. Oczywiście, to nie zawsze atut. Przy lekkich pracach duża masa nie jest potrzebna, a wręcz staje się wadą - zwiększa zużycie paliwa i ugniatanie gleby. Pod tym względem nieco lepszym wyborem okazuje się Fendt. Z relacji użytkowników, którzy mieli doświadczenia z opisywanymi modelami obu firm wynika, że w przypadku porównywalnej mocy to John Deer spala na ogół więcej. Oczywiście, w przypadku kilkunastoletnich maszyn takie rozważania często nie mają odbicia w praktyce. Wystarczy słaba kondycja wtryskiwaczy czy turbosprężarki, by spalanie Fendta było większe niż zadbanego John Deera.

ZA I PRZECIW

Co jeszcze może pomóc w wyborze? Oczywiście ocena niezawodności i kosztów eksploatacji. Okazuje się jednak, że nie ma tu spektakularnych różnic. Awaryjność w obu przypadkach jest na stosunkowo niskim poziomie a ceny części są zbliżone. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że nieco mniej problemów może przysporzyć używany John Deer serii 6010. Przede wszystkim ma on trwalszy silnik. W przypadku motoru Fendta po większym przebiegu istnieje ryzyko uszkodzenia uszczelek wymiennych tulei cylindrów. Nie jest to zbyt kosztowna usterka, niemniej trzeba rozebrać silnik. Oryginalne uszczelki na jeden cylinder kosztują około 250 zł, ale w sumie dojdzie jeszcze kilka drobiazgów (jak już rozebrano silnik to warto wymienić np. pierścienie tłokowe) i koszt naprawy może sięgnąć 4-5 tys. zł).
Układ wtryskowy obu ciągników wypada bardzo dobrze pod kątem trwałości, koszty napraw też nie są wysokie w stosunku do nowszych modeli. Oryginalna końcówka wtryskiwacza do Fendta kosztuje 332 zł, do John Deera 270 zł, ale można kupić tańsze zamienniki. W John Deere'ach może zawieść elektryczna wstępna pompa paliwa - koszt około 500 zł. Natomiast w kilkunastoletnich Fendtach istnieje ryzyko uszkodzenia wiązki elektrycznej i wystąpienia problemów z elektroniką - kruszy się otulina przewodów. Można próbować naprawiać uszkodzony fragment, ale za jakiś czas uszkodzenie pojawi się w innym miejscu. W razie zauważenia tego typu problemów najlepiej wymienić wiązkę na nową - koszt około 4 tys. zł.

Wiele sprzedawanych egzemplarzy opisywanych ciągników ma już kilkanaście lub więcej tys. mth. Można się więc spodziewać w nich zużycia np. sprzęgła głównego. W Fendtach za oryginał (kompletne) zapłacimy około 6 tys. zł, w przypadku John Deere'a koszt zużytego sprzęgła mokrego będzie zbliżony, ale zdarza się rzadziej. Tutaj natomiast można spodziewać się problemów wynikających z zużycia tarcz półbiegów. Komplet tarcz na jeden kosz to wydatek od 1000 do 1500 zł plus koszty robocizny. Dodatkowo w tym przypadku częściej dochodzi do uszkodzeń elektrozaworów sterujących półbiegami. Wynika to ze wspólnego oleju hydrauliki zewnętrznej i skrzyni biegów. Może być on dość łatwo zabrudzony olejem z obcej maszyny, sukcesywnie brudzony jest też m.in. materiałem ścieranym z płytek sprzęgłowych i tarcz hamulcowych. W Fendtach nie ma tego problemu bo hydraulika zewnętrzna ma swój oddzielny zbiornik i własną pompę. Niestety, pompy hydrauliki w obu przypadkach mogą już wymagać wymiany z powodu przebiegu, ale ich koszt jest porównywalny - wynosi od 2500 do 3000 zł.
Bardzo porównywalne są też koszty standardowej obsługi, chociaż kierując się zaleceniami producenta, w Fendtach można rzadziej wymieniać olej bo co 500 mth, w John Deerach co 250 mth. Jednak dla dobra silnika i turbosprężarki warto olej wymieniać częściej. Koszty filtrów i materiałów eksploatacyjnych nie wykraczają poza poziom typowy dla ciągników zachodnich - za filtr oleju trzeba zapłacić około 70-90 zł, filtry powietrza to wydatek 250-500 zł, a filtry hydrauliki 200-600 zł.

W maszynach obu firm można spotkać amortyzowane zawieszenie przedniej osi - to element za który warto dopłacić. Amortyzacja bardzo podnosi komfort pracy, a w przypadku opisywanych ciągników ma praktycznie niezawodną konstrukcję. W John Deerach przewidziano też wygodne siedzenie dla pasażera, którego u konkurenta brakuje.

PODSUMOWANIE

John Deere serii 6010 jest nieco młodszym ciągnikiem niż Fendt serii Farmer 300 i ma nowocześniejsze rozwiązania, które wpływają na wyższy komfort pracy. Wydaje nam się, że w jego przypadku występuje też mniejsze ryzyko poważnych awarii, przynajmniej ze strony jednostki napędowej. Warto jednak podkreślić, że obie propozycje należą do mało problematycznych biorąc pod uwagę wysokie uzyskiwane przebiegi. Stosowane w nich rozwiązania okazują się trwalsze niż u większości klasowych rywali.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (28)

  • arszczecin 2014-06-04 15:02:53
    Autorowi pogratulować.
    I poprawy forum życzyć
  • jarki 2014-06-04 13:22:30
    okazuje się że autor tego artykułu został naczelnym Farmera :)
  • 100ha rzepaku 2014-03-27 14:40:55
    Fendt farmer, o których tu mowa, ma "słabą" skrzynie biegów. Słabość ta, objawia się poprzez niedobór mocy przy ciężkich pracach polowych.
  • 44 2014-03-25 22:20:21
    Fendt jest najlepszym ciągnikiem.
  • 43 2014-03-25 18:37:19
    fendt to kupa złomu i to drogiego
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.234.244.170
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

KONTAKT24

Widziałeś, słyszałeś coś ważnego? Byłeś świadkiem niecodziennego wydarzenia? Napisz do nas! Opublikujemy, zainterweniujemy, pokażemy całemu światu. Jesteśmy dla Was 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu.

DODAJ PLIKI

Kliknij lub przeciągnij pliki z dysku i upuść. Max. rozmiar pliku 4 MB.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.