Coraz więcej firm rozwija ofertę elementów roboczych w kierunku części wzmacnianych, których podstawową zaletą jest zdecydowanie dłuższa żywotność, aniżeli w przypadku elementów standardowych. Na polskim rynku prekursorem pod tym względem jest Mandam i to właśnie nakładki oferowane przez gliwickiego producenta poddamy naszemu testowi.

W naszym teście porównawczym sprawdzimy czy warto zainwestować w droższe, ale i wytrzymalsze elementy robocze, fot. Tomasz Kuchta
W naszym teście porównawczym sprawdzimy czy warto zainwestować w droższe, ale i wytrzymalsze elementy robocze, fot. Tomasz Kuchta

Skąd pomysł?

Często otrzymujemy od Was pytania dotyczące opłacalności inwestycji we wzmacniane elementy robocze. Pytanie to jest tym bardziej zasadne, że z tego typu wyposażeniem mamy do czynienia w szerokim spektrum maszyn rolniczych począwszy od gruberów, poprzez głębosze, kultywatory, pługi dłutowe, ale także brony wirnikowe, czy nawet brony talerzowe.  

W trosce o poprawę żywotności

Co do zasady, żywotność elementów roboczych wynika z twardości materiału, z jakiego wykonany jest element, z grubości materiału, a także z dodatkowej obróbki np. napawania. Z reguły wzmacniane elementy są o około 20-30 proc. twardsze od standardowych.

Jeśli dodatkowo dany element poddamy procesowi napawania, który polega na nałożeniu dodatkowej płytki, zwiększymy grubość materiału jak i jego twardość, to w efekcie finalnym możemy uzyskać element dwu-, a nawet trzykrotnie trwalszy aniżeli standardowy.

Założenia testu

Korzystając z okazji, iż aktualnie przeprowadzamy długodystansowy test kultywatora dłutowego Mandam Top 3.0, postanowiliśmy równolegle wyposażyć tę maszynę w fabrycznie nowe szpice oraz przetestować ich żywotność w dłuższym horyzoncie czasowym.

Testowe nakładki już zamocowane - możemy ruszać do pracy fot. Tomasz Kuchta
Testowe nakładki już zamocowane - możemy ruszać do pracy fot. Tomasz Kuchta

Jako że maszyna wyposażona jest w 10 zębów, postanowiliśmy zamontować 5 standardowych oraz 5 wzmacnianych elementów roboczych. Aby wyniki były jak najbardziej miarodajne, oba typy nakładek znalazły się na każdej z trzech belek w następującej sekwencji:

- w pierwszym rzędzie układ: H – S – H

- w drugim rzędzie układ: S – H – S

- w trzecim rzędzie układ: H – S – H – S

Gdzie

H – szpic wzmacniany

S – szpic standardowy

Wraz z kolejnymi przepracowanymi hektarami będziemy na bieżąco sprawdzać stopień zużycia nakładek oraz informować Was o przebiegu testu.

Dane wyjściowe

Przed przystąpieniem do testu dokonaliśmy starannych pomiarów elementów roboczych. Oto i one:

Rodzaj nakładki standardowa wzmacniana
Długość całkowita [cm] 29,5 31
Grubość na wysokości 4 cm [mm] 12 23
Grubość w połowie wysokości [mm] 12 20
Szerokość na wysokości 4 cm [mm] 80 59
Cena [zł netto za szt.] 34 118

Przed rozpoczęciem testu porównawczego dokonaliśmy skrupulatnych pomiarów wszystkich elementów roboczych fot. Tomasz Kuchta
Przed rozpoczęciem testu porównawczego dokonaliśmy skrupulatnych pomiarów wszystkich elementów roboczych fot. Tomasz Kuchta

Pierwsze spostrzeżenia

Już na pierwszy rzut oka widać, że szpice różnią się od siebie. Kształt nakładek wzmacnianych jest zdecydowanie bardziej agresywny, dzięki czemu maszyna w nie wyposażona nie powinna mieć problemów z zagłębianiem się. 

Wzmacniany element roboczy jest też sporo grubszy od standardowego szpica, a dodatkowo na spodniej stronie posiada obszerny napawany fragment fot. Tomasz Kuchta
Wzmacniany element roboczy jest też sporo grubszy od standardowego szpica, a dodatkowo na spodniej stronie posiada obszerny napawany fragment fot. Tomasz Kuchta

Standardowy element roboczy jest za to sporo szerszy, bo aż o 21 mm, przez co może nieco szerzej spulchniać ziemię

W tym momencie nie pozostaje nam nic innego, jak zaprosić Was do śledzenia naszego portalu, gdzie sukcesywnie będziemy publikować informacje na temat testu.

A jakie jest Wasze zdanie na temat wzmacnianych elementów roboczych? Stosujecie je w swoich maszynach? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!