• Wyzwanie na dzień – skosić 300 ha pszenicy.
  • Rzepak dojrzały, ale koszą pszenicę.
  • Ceny ziarna są wysokie, liczy się jakość.

 Dziennikarze Farmera: Radosław Iwański, Karol Hołownia oraz Artur Tłustochowicz uczestniczą w żniwach w dwóch dużych rumuńskich gospodarstwach. Jedno z nich położone jest w Horii nieopodal miejscowości Arad, w zachodniej Rumunii, drugie zaś blisko serbskiej i węgierskiej granicy nieopodal Sannicolau Mare.

Oba te gospodarstwa wyspecjalizowały się w produkcji roślinnej i gospodarują w sumie na 15 tys. ha. W obu kombajny obsługują polscy operatorzy, których zatrudnia tutaj firma Świertok współpracująca z Agroveną.

Maszyny gotowe, więc jest jeszcze krótka chwila relaksu przed wyjazdem do ciężkiej pracy, fot.kh
Maszyny gotowe, więc jest jeszcze krótka chwila relaksu przed wyjazdem do ciężkiej pracy, fot.kh

W Horii 5 maszyn, które przyjechały z Polski to Claas Lexion. Wspierał ich John Deere serii S , który jest własnością gospodarstwa. Kombajny miały do skoszenia pola o powierzchni 300 ha. Operatorzy mówią z uśmiechem, że każdy z nich wymłóci dzisiaj po 50 ha.

 

Od godziny 10 do nocy maszyny uporały się ze zbiorem. Okazało się, że rekordzista zebrał ziarno z powierzchni 66 ha, a średni wynik przekroczył 40 ha. Pogoda tego dnia była upalna – temperatura sięgała 38 stopni. Mocno się kurzyło. Na szczęście obyło się bez awarii.

Dlaczego w pierwszej kolejności zbierana jest pszenica, a nie rzepak? Obecnie panują tutaj optymalne warunki do zbioru pszenicy. Ma niską wilgotność i wysoką jakość handlową. Gospodarze obawiają się opadów deszczu, które mogłyby zakłócić żniwa i pogorszyć jakość plonu. Według nich, rzepak może jeszcze poczekać, mimo tego, że nadaje się do zbioru.

Ceny dobrej jakościowo pszenicy przekraczają 200 euro/t, a pszenica durum jest wyceniana indywidualnie.