W związku z tym Farmer zorganizował debatę podczas, której zapytaliśmy specjalistów, praktyków i naukowców czy rzeczywiście rolnictwo precyzyjne to przyszłość i jedyne wyjście by zwiększyć rentowność gospodarstwa?

Rolnictwo precyzyjnie – jakich technologii potrzebują dziś rolnicy?

Debatę poprowadził Karol Hołownia, a jego gośćmi byli przedstawiciel Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu dr inż. Mirosław Czechlowski - pracownik Instytutu Rolnictwa i Bioinżynierii, Kamil Wileński – rolnik z Mazowsza, nominowany do nagrody Innowacyjny Farmer 2022, Mateusz Misiak - jutuber znany w sieci jako Metheo780, Krzysztof Gomolla zajmujący się w firmie Claas Polska ciągnikami dużej mocy oraz Jarosław Adamczak, Dyrektor Zarządzający 365 FarmNet w Polsce.

Spotkanie zaczęło się od zaznaczenia, że w poprzednim roku na Agro Show hucznie promowano roboty, nawigację, zmienne dawki nawozów. To była wówczas nowość. Co zostało z tego w tym roku?

- Jeszcze 5 – 10 lat temu nikt nie pomyślał, że na Agro Show będzie tyle maszyn autonomicznych. Każda licząca się firma ma coś do zaproponowania. Claas pracuje nad tym i na zachodzie już takie maszyny pracują. W Niemczech, Szwajcarii. Autonomia ma swoją dużą przyszłość i to widać już teraz – powiedział Krzysztof Gomolla z Claas Polska.

- Sytuacja na rynku, wysokie ceny paliw, środków ochrony roślin, nawozów niejako pomagają zwiększyć zainteresowanie rolnictwem precyzyjnym. Nawozy musimy aplikować tam gdzie je naprawdę potrzeba, to samo tyczy się innych środków. Podstawa to koszty i ochrona środowiska. W tym roku stworzyliśmy dodatkowe funkcje, nowy moduł. Teraz korzystamy nie tylko ze zdjęć satelitarnych, ale także z map plonów w kombajnach. Wielu rolników już to ma, tylko nie korzysta. Jest tez usługa precyzyjnego programowania prób glebowych. To podstawa jeśli chcemy precyzyjnie planować przyszłe plony. Co 3, może 6 miesięcy tworzymy nowe funkcje - powiedział Jarosław Adamczak z 365FarmNet.

- Na uczelni kończymy projekt nowego algorytmu zmiennego nawożenia. System będzie brał pod uwagę wielkość plonu białka. Daje to informacje rolnikowi ile azotu zabraliśmy z pola. Powstała już strona internetowa, gdzie będzie można spróbować włożyć swoje dane, no i sprawdzić jak to wygląda u niego – dodał Mirosław Czechlowski.

Mateusz Misiak, znany jako Matheo780 zauważył, że sprzętu przystosowanego do rolnictwa precyzyjnego jest coraz więcej. I jest zauważalny na Agro Show. Szczególnie roboty są widoczne. I nawet polscy producenci się za to biorą – np. Unia. I to jest fajne.

Kamil Wileński, jeden z naszych gości, rolnik z Mazowsza, startujący w konkursie Innowacyjny Farmer stosuje zasady rolnictwa precyzyjnego.

- Jestem z wykształcenia elektronikiem i fascynują mnie nowinki. Jeśli jest coś nowego to musze to spróbować. Zakupiłem nawigację. Inni pukali się w czoło, wtedy to jeszcze była fanaberia. Bo założeniu jednej nawigacji, zastosowałem następne. Sceptyczni sąsiedzi tez już są zainteresowani. Oszczędza to czas, pieniądze i środowisko. Nie tylko naprowadzenia, zmienne dawkowanie, zamykanie sekcji. Oszczędzamy nawozy – przy dzisiejszych kosztach nawigacja zwraca się po dwóch latach. Korzystam z systemu automatycznego prowadzenia, ale najważniejsze są zmienne dawki i zamykanie sekcji. Tu są największe oszczędności – powiedział Kamil Wileński

Kolejny krok to zbieranie danych. Nawigacja, automatyczna jazda to już nasza codzienność. Teraz, aby dalej oszczędzać należy policzyć ile czasu pracowałem, ile wydatkowałem nawozu, spaliłem paliwa itd.. Jeśli chcemy oszczędzać musimy zbierać dane – dodać Krzysztof Gomolla.

Inne udogodnienia to mapa aplikacyjna. To tylko kwestia kilku klików. Zrobiliśmy konkurs w trakcie targow – przed komputerem tworzymy mapy na pobliskim polu. Mapę aplikacyjną zmiennego nawożenia rekordzista wykonał w 2 minuty i 5 sekund. Jak widać czasu to nie zabiera. Barierą może być obsługa sprzętu - są ludzie, którzy nadal się tego boją – dodał Jarosław Adamczak

Młodzi rolnicy są na to gotowi, nieco starsi niekoniecznie. Przy 100 ha rolnictwo precyzyjne się sprawdza, ale mniejsi mają problem. Stopa zwrotu jest trudniejsza do osiągnięcia, bo koszty są spore – zauważył Mateusz Misiak.

Kamil Wileński potwierdził obawy Mateusza Misiaka, ale przy okazji podkreślił, że i tak coraz więcej rolników interesuje się tym tematem.

- Szczególnie teraz przy ogromnym wzroście kosztów produkcji, każdy szuka oszczędności. Nawet oszczędności 5 proc. dają wymierne efekty jak wszystko się ubierze w konkretne kwoty. Przy gosp. 20 ha nie zwróci się jak u mnie w 2 – 3 lata, ale 5 – 6 lat to też jest w miarę szybka stopa zwrotu. Przypuszczam, że większość gospodarstw będzie musiała przejść na rolnictwo precyzyjne. Nie ma innej drogi. Sam to robię. Jeśli to poznamy to nie ma większego problemu. Podstawowa zasada nie trzeba się tego bać – podkreślił Kamil Wileński

- Na rynku jest sporo rozwiązań dla każdego. Nawet oszczędności typu 5 proc. to już sporo. Pamiętajmy o próbach glebowych – to nie kosztuje zbyt dużo. Wystarczy zawieść do stacji i poznać naszą ziemię. Co do systemów bardziej zaawansowanych to były problemy z dostępnością, ale jest odbicie. I jest lepiej. Nowe rozwiązanie to m. in. GPS Pilot Cemis 1200 dostosowany do wszystkich sprzętów Claasa. W Cemisie mamy możliwość wysyłania zleceń w tą i z powrotem. Dużo rzeczy dzieje się za nas. Ja bym nie patrzył przez pryzmat wielkości gospodarstw, bo każdy może dobrać system pod siebie – powiedział Krzysztof Gomolla

Mirosław Czechlowski zaznaczył, że pewną receptą na koszty może być wspólny zakup sprzętu przez kilku rolników. Za granicą potrafią tak robić i jakoś sobie radzą. Widziałem takie coś we Francji i w Niemczech. U nas to jeszcze jest trudne.

Mateusz Misiak i Kamil Wileński stwierdzili, że wspólne użytkowanie maszyn może być trudne jeśli rolnicy będą chcieli np. siać w jednym czasie. Lepszym rozwiązaniem według nich są usługi.

W Claasie każdy dealer ma swojego specjalistę, który zajmuje się tylko rolnictwem precyzyjnym. Pomaga to rolnikom wejść w te, proste przecież, zagadnienie, ale trudne na pierwszy rzut oka - dodał Gomolla

Mirosław Czechlowski dodał, że na szczęście producenci porozumieli się i wymiana danych jest możliwa między różnymi systemami. To jest ważne i ten problem zanika. Jest łatwiej zarządzać danymi.

Potwierdził to Kamil Wileński, u którego działają różne maszyny. Rolnik kompletował sprzęt tak by miał Isobus. Mimo rożnego pochodzenia wszystko ze sobą działa. Isobus ułatwił pracę.

Mateusz Misiak zwrócił uwagę, że przecież takie atrakcje jak automatyczne prowadzenie jest już wszędzie. Można przecież to założyć nawet do starego Ursusa. Jest to też droga dla mniejszych gospodarstw.

Rolnictwo precyzyjne jest nieuniknione

- To jest sposób na dzisiejsze problemy. Z wygody i pewnych barier wszyscy stosują jednakową dawkę, ale to minie. Rolnicy będą szukać nowych rozwiązań. Nie ma innej drogi. To jest przeszłość. Nie ma odwrotu od rolnictwa precyzyjnego – zauważył Jarosław Adamczak.

- Bez nawożenia nie ma plonów. Więc dawka musi być. Oszczędności robimy wykonując badania. Potem dajemy nawozy tam gdzie są one potrzebne. Nie dawanie nawozu w ogóle to oszukiwanie samego siebie – dodał Kamil Wileński.

Nacisk na ochronę środowiska będzie nadal trwał. Kombajn musi mieć mapowanie plonu, żeby dostać dopłatę. Mamy wiele maszyn, opryskiwaczy, rozsiewaczy, które już są gotowe na pracę według nowych zasad, ale nie wszystkie są używane w tym zakresie. Takich maszyn jest nawet 10 tys., ale tylko 5 -10 proc. wykorzystuje w pełni ten sprzęt – zauważył Jarosław Adamczak.

- W kombajnach jest ten sam problem. Maszyna posiada mapowanie, a klienci z tego nie korzystają. Zachęcam do tego, dealerzy Claasa pomogą. Warto uruchomić systemy, za które przecież zapłaciliśmy – podsumował Krzysztof Gomolla

Partnerami debaty były: Claas i 365 FarmNet