Jedną z kluczowych kwestii branych pod uwagę przy wyborze rozrzutnika do obornika jest jego trwałość. Wpływ na nią mają głównie podstawowe elementy takie, jak: rama, skrzynia ładunkowa i układ jezdny. W ostatnich latach sporym zmianom uległa koncepcja budowy tych elementów, o czym piszemy w dalszej części artykułu. Przyjrzeliśmy się konstrukcjom maszyn do nawożenia organicznego w barwach 8 firm: Alima-Bis, Brochard, Joskin, Metal-Fach, Metaltech, Pichon, Pronar i Unia Group.

TRUDNIEJSZY REMONT, ALE WIĘKSZA TRWAŁOŚĆ

Elementem scalającym rozrzutnik, tak jak większość maszyn, jest rama. Przymocowane do niej są elementy układu jezdnego i skrzynia ładunkowa, dlatego jej trwałość pozwala na ewentualny remont rozrzutnika i wymianę różnych części do niej przymocowanych. Rama zwykle jest wykonana ze stalowych profili prostokątnych i raczej trudno zarzucić któremuś producentowi zbyt delikatne jej wykonanie. Jest tylko jedno „ale”. Nie wszystkie rozrzutniki posiadają ramę. W takim przypadku jej rolę przejmuje skrzynia ładunkowa, która pełni także funkcję nośną. Dlatego musi być ona wykonana solidniej niż w przypadku, gdy jest mocowana na ramie. Masywniejsza konstrukcja wpływa na jej większą trwałość, ale w wypadku skrajnego zużycia generalny remont będzie bardzo trudny i może okazać się mało opłacalny.

Brak ramy może skutkować też innymi konsekwencjami. Po pierwsze, taka konstrukcja upraszcza budowę maszyny, co teoretycznie powinno wpłynąć na jej niższą masę i cenę. Patrząc jednak na dane techniczne, trudno dostrzec tę zależność. Po drugie, skrzynia ładunkowa znajduje się niżej, co poprawia stabilność i obniża krawędź załadunku. To ostatnie ma znaczenie szczególnie przy użyciu do napełniania rozrzutnika miniładowarki albo małego ciągnika z ładowaczem czołowym. Konstrukcję samonośną mają m.in. rozrzutniki: Metal-Fach N-274, 275 i 276; Metaltech RO, Pronar NV161, Joskin Siroko, Brochard Junior czy Unia Group Tytan Premium.

SKORO O SKRZYNI MOWA…

Dostępne są dwa główne rodzaje skrzyń ładunkowych. Pierwsza to tradycyjne, szerokie skrzynie, których zaletą jest przede wszystkim uniwersalność – pozwalają na łatwiejsze zamienienie rozrzutnika w przyczepę objętościową, a w przypadku niektórych mniejszych modeli także na otwieranie burt, np. w 6-tonowym Pronarze N161 czy trzech wersjach (6, 8 i 10 t ładowności) rozrzutnika N-280 z Metal-Fachu. Szerokie skrzynie są też zwykle stosunkowo niskie, co przekłada się na dużą łatwość ich załadunku.

W przypadku drugiego rodzaju skrzyń, czyli wersji wąskich, mniejszą szerokość muszą kompensować pozostałe wymiary. W związku z tym, mimo niżej umieszczonej podłogi, krawędź załadunku znajduje się zazwyczaj wyżej niż w maszynach wyposażonych w szeroką skrzynię. Przykładowo: w 10-tonowym rozrzutniku RO 10 z Metaltechu znajduje się ona na wysokości 2,53 m, a w Apollo 13 Premium z Unii na wysokości 2,96 m. Dla porównania górna krawędź burty w szerokoskrzyniowym N280/2 z Metal-Fachu znajduje się na wysokości 2,35 m, a w Tytanie 13 TD Premium z Unii mającym także szeroką skrzynię – na wysokości 2,65 m. Od tej reguły są jednak wyjątki, np. produkowany przez Joskina, 11-tonowy, wąskoskrzyniowy model Siroko może być załadowany przez maszynę, która przełoży swoją łyżkę nad krawędzią jego skrzyni znajdującą się jedynie na wysokości 2,21 m od podłoża.

Odpowiadający temu modelowi szerokoskrzyniowy Ferti-Cap zmusza operatora do podniesienia łyżki ładowacza o 16 cm. Jedne z najniższych krawędzi załadunku spośród wszystkich prezentowanych modeli mają również rozrzutniki wąskoskrzyniowe Pichon. Na przykład rozrzutnik M850 o pojemności 8 m3 ma ją na wysokości 197 cm.

Skrzynie można też podzielić ze względu na typ budowy, a konkretnie połączenie jej elementów. Najbardziej zyskująca popularność budowa skorupowa zapewnia większą wytrzymałość i szczelność od pozostałych wersji. Zmniejsza również liczbę trudnych do wyczyszczenia miejsc, które są jednocześnie podatne na powstawanie korozji. To wszystko powinno wpłynąć na jej wysoką trwałość. Oczywistą wadą jest mała uniwersalność rozrzutnika wyposażonego w taką skrzynię ze względu na utrudniony dostęp do niej z boku. Budowa skorupowa jest najczęściej związana z wąskimi skrzyniami. Wśród ich szerokich odpowiedników jest ona rzadziej spotykana, najczęściej w największych maszynach, ale także m.in. w rozrzutnikach Joskin Ferti-Cap czy Metal-Fach N272/1.

Skrzynia burtowa pozwala na bardziej różnorodne wykorzystanie rozrzutnika. Umożliwia otwarcie jej boków oraz zróżnicowanie materiałów stosowanych do jej budowy. Jest to wykorzystywane m.in. w rozrzutniku N280/2 z Metal-Fachu, w którym podłoga skrzyni ładunkowej jest wykonana z drewna. Według producenta ten materiał jest odporniejszy na kontakt z obornikiem niż stal.

Na uniwersalność rozrzutnika wpływają także możliwość zastosowania nadstawek i demontaż adaptera. Z tym ostatnim nie ma problemu w żadnym modelu, ale fabrycznymi nadstawkami może pochwalić się jedynie część producentów. Należą do nich: Alima-Bis, Joskin, Metal-Fach, Pichon oraz Unia Group. Najbardziej różnorodny asortyment nadstawek oferuje Joskin – można u niego wybierać pomiędzy tymi elementami wykonanymi z drewna, tworzywa sztucznego bądź stali.

Ciekawostką jest proponowana przez Unię nadstawka objętościowa. Montuje się ją zamiast adaptera z tyłu maszyny, co przedłuża skrzynię ładunkową i razem z tradycyjnymi nadstawkami znacznie zwiększa jej pojemność.

Na trwałość rozrzutnika bardzo duży wpływ mają użyte materiały. Wszyscy producenci zapewniają o ich wysokiej jakości, ale zazwyczaj niechętnie dzielą się informacjami np. na temat użytych materiałów. Do danych, które udostępniają, należy grubość użytej blachy do budowy skrzyni ładunkowej. Najczęściej ma ona 3 mm w przypadku ścian i 4 mm dla podłogi. Tak jest np. we wszystkich modelach Brocharda, które są dostępne w wersjach o ładowności od 8 do 27 t. Podobną grubość blachy mają 12- i 14-tonowe rozrzutniki Pronaru. Z kolei szerokoskrzyniowy model 10-tonowy tego producenta (N162/2) oba te elementy ma wykonane z materiału o grubości 3 mm, a wąskoskrzyniowy NV161 niezależnie od ładowności, która może wynosić od 6,75 do 14 t, zarówno podłogę, jak i ściany ma 4-milimetrowe. Taką grubość ścian mają też rozrzutniki Metaltech. Jednak poza dwoma najmniejszymi modelami wszystkie pozostałe (od 8 do 14 t ładowności) mają podłogę wykonaną z 6-milimetrowej blachy.

Solidne zabezpieczenie antykorozyjne ma duży wpływ na możliwość długiej eksploatacji maszyny. Bez wątpienia takim jest ocynk. Standardowo wszystkie elementy nieruchome mają w ten sposób zabezpieczone rozrzutniki Pichon. Opcjonalnie cynkowanie swoich maszyn oferuje Joskin i Alima-Bis. W przypadku 10-tonowego rozrzutnika Evo Spreader 10 polskiego producenta trzeba za to dopłacić ok. 7800 zł brutto.

Jednym z elementów, za które również zwykle trzeba dopłacić, jest zasuwa oddzielająca wnętrze skrzyni ładunkowej od adaptera. Zapobiega ona gubieniu przewożonego materiału oraz przeciążeniom układu napędowego adaptera podczas jego uruchamiania, co przyczynia się do dłuższego okresu bezawaryjnej eksploatacji maszyny. Ceny zasuw na listach opcji zaczynają się od ok. 4000 zł. W przypadku rozrzutnika Apollo 13 Premium z Unii Group jest to koszt 4920 zł brutto.

KOŁA KOŁOM NIERÓWNE

Większość producentów oferuje rozrzutniki zarówno z tradycyjnym podwoziem typu tandem, jak i wersje jednoosiowe z dużymi kołami. Wyboru nie pozostawia jedynie Metaltech i Alima-Bis, oferując te ostatnie.

Zaletą konstrukcji typu tandem jest niewielka średnica kół, które mogą zmieścić się pod skrzynią, nie ograniczając jej szerokości. Modele te standardowo mają amortyzację osi, co zapewnia większą stabilność jazdy podczas przejazdów transportowych. W maszynach jednoosiowych producenci oferują zamiast tego amortyzowany dyszel. Podobnie jak przy kołach w rozrzutnikach na tandemie amortyzacja dyszla również realizowana jest przez resor piórowy. W rozrzutnikach Metaltech, Metal-Fach oraz Joskin dyszel jest wyposażony w poprzeczny resor paraboliczny. Natomiast w maszynach Brocharda, Pichona i Unii do zmniejszania przeciążeń również został wykorzystany resor piórowy, ale ustawiony wzdłużenie i pozbawiony typowego, łukowatego wygięcia. Pozwala to wyginać się mu zarówno w górę i w dół. Inne rozwiązanie zastosował Pronar – w rozrzutnikach NV161 za tłumienie drgań dyszla odpowiadają amortyzatory sprężynowe.

W przypadku rozrzutników z układem jezdnym typu tandem występuje problem ze spychaniem ziemi podczas ostrych manewrów. Zaradzić można temu, wybierając z listy wyposażenia dodatkowego skrętne osie. Niestety, tylko niektórzy producenci je oferują, m.in. Brochard, Joskin i Unia Group.
Powyższego problemu nie mają rozrzutniki z pojedynczą osią, co pozytywnie powinno także wpłynąć na ich trwałość ze względu na brak naprężeń z tym związanych. Dodatkowo dzięki dużym kołom, które mają mniejsze opory toczenia, maszyny takie potrzebują o 10-15 proc. mniej mocy niezbędnej do uciągu. Zdaniem producentów rozrzutniki z dużymi, pojedynczymi kołami radzą sobie też znaczenie lepiej w grząskim terenie.

Producenci udostępniają różne wersje ogumienia, np. w Metal-Fachu N274 zakładane w podstawowej wersji opony 600/55-26,5 można zastąpić ogumieniem 650/65-30,5. Standardowo montowane opony w rozmiarze 23,1 R26, Metaltech w rozrzutniku RO 10 pozwala zamienić na szersze – 28,1 R26, a Brochard na 650/75 R32.

Szerokie ogumienie, mimo że bardzo pożądane na polu, w czasie przejazdów po drogach publicznych może być problemem ze względu na zwiększanie przez nie szerokości maszyny. Szerokie opony mogą też utrudniać załadunek, zwłaszcza jeśli wykorzystujemy do tego celu małą ładowarkę lub ładowacz czołowy współpracujący z małym ciągnikiem.

Ciekawostką w przypadku układu jezdnego jest przestawna oś jezdna oferowana przez Metaltech w maszynach RO. To prosty sposób na zmianę obciążenia układu zaczepowego i dopasowanie tego parametru do współpracującego ciągnika.

SZEROKI ROZRZUT

Skrzynie rozrzutników są opróżniane za pomocą przenośników łańcuchowo-listwowych. Dzięki standardowo stosowanemu przez producentów napędowi hydraulicznemu posiadają one bezstopniową regulację prędkości posuwu, a tym samym bezstopniową regulację dawki nawożenia. Niektórzy producenci, jak Alima-Bis, Brochard, Pichon, Joskin czy Metaltech, za dopłatą wyposażają swoje rozrzutniki w wagę i sterowanie elektroniczne, co pozwala m.in. na precyzyjne ustawienie i automatyczne utrzymywanie dawki nawożenia niezależnie od prędkości jazdy.

Jakość pracy rozrzutnika zależy głównie od adaptera rozrzutu. Obecnie najpopularniejsze są adaptery dwuwalcowe pionowe, które idealnie współpracują z wąskimi skrzyniami, chociaż czasami są montowane także na końcu szerokich skrzyń, np. w modelu Joskin Ferti-Cap. Ich zaletą jest przede wszystkim uniwersalność, dzięki której można je wykorzystywać przy nawożeniu zarówno obornikiem, jak i kompostem, torfem czy wapnem. Mają one dużą średnicę walców, co przyczynia się do uzyskania znaczącej szerokości roboczej – zwykle jest to ok. 10 m, ale np. w przypadku rozrzutnika serii RO z Metaltechu dochodzi ona do 16 m, a Pichona – do 20 m.

Jeszcze większą szerokość rozrzutu – zwykle do ok. 24 m – mają adaptery hybrydowe. Składają się one z dwóch poziomych walców obudowanych osłoną, których rolą jest rozluźnianie materiału, oraz z dwóch tarcz rozrzucających. Konstrukcja ta ma dość uniwersalne zastosowanie. Nie nadaje się jedynie do rozprowadzania materiałów włóknistych, np. słomiastego obornika.

Szerokoskrzyniowe rozrzutniki występują też z adapterami pionowymi zbudowanymi z czterech walców. Taką konstrukcję mają m.in. różne wersje maszyn Metal-Fach N267 i N280 oraz Pronar N162/2. Adaptery czterowalcowe polecane są do rozrzucania obornika, zwłaszcza z dużym udziałem słomy. Ich wadą jest gorsza praca z drobnym materiałem, np. kurzym pomiotem, i mniejsza szerokość robocza niż pozostałych typów elementów rozrzucających – w przypadku rozrzutnika z Pronaru wynosi ona maksymalnie 6 m.

PODSUMOWANIE

Rodzimi producenci nie ustępują w zakresie rozwiązań czołowym światowym markom, na równi z nimi walcząc o miejsce w gospodarstwie polskiego rolnika. Wybór konkretnego modelu zależy przede wszystkim od sposobu wykorzystania go. Jeśli chcemy kupić uniwersalną maszynę, lepiej zdecydować się na model szerokoskrzyniowy z dwuwalcowym adapterem. Jeśli jednak będziemy pracować rozrzutnikiem jedynie zgodnie z jego głównym przeznaczeniem, to warto wybrać model wąskoskrzyniowy z dużymi kołami, którym jest łatwiej manewrować i ma mniejsze zapotrzebowanie na moc.

Artykuł ukazał się w październikowym wydaniu miesięcznika "Farmer"