Oczywiście pojedyncze traktory powstawały na ziemiach polskich jeszcze przed Ciągówką, ale to maszyna wzorowana na amerykańskim Titanie jako pierwsza została wprowadzona do regularnej produkcji.

Zanim pierwszy polski ciągnik pojawił się w halach Fabryki Silników i Traktorów Ursus przy Skierniewickiej powstało kilka prototypów, konstrukcji Karola Taylora. Nie można też zapomnieć o zakładach H.Cegielski Towarzystwo Akcyjne w Poznaniu, gdzie powstawały lokomobile. 

Zobacz preferencyjne warunki ofert finansowania maszyn!

Taylor marzy o traktorze

W fabryce na warszawskiej Woli w okresie między rokiem 1915, a 1918 powstało kilka całkiem udanych ciągników, ale sytuacja polityczna nie pozwoliła na rozwinięcie produkcji.

Wszelka produkcja nie związana z działalnością wojenną była po prostu niemile widziana. Co gorsze w międzyczasie armia rosyjska ograbiła fabrykę ze sprzętu i sprawa rozwoju jakiegokolwiek asortymentu umarła śmiercią naturalną. Jak widać Rosjanie mają długą tradycję w grabieniu, okradaniu i bandyckim zachowaniu wobec swoich słowiańskich braci.

Prototypowy ciągnik rolniczy projektu Karola Taylora z 1918 r., fot. Biblioteka Narodowa
Prototypowy ciągnik rolniczy projektu Karola Taylora z 1918 r., fot. Biblioteka Narodowa

Do pomysłu produkcji własnego traktora powrócono na początku lat 20. Głównym projektantem został oczywiście profesor Politechniki Warszawskiej Karol Taylor. Ten sam, który kilka lat wcześniej skonstruował jeżdżący prototyp.

Urodzony w Kielcach Taylor już wtedy uchodził za niezwykle doświadczonego inżyniera. Miał za sobą posady w fabryce silników Compagnie Duplex w Paryżu, w pierwszej polskiej fabryce silników spalinowych R. Machczyńskiego w Warszawie, pracował także w Zagłębiu Donieckim i Moskwie. Ostatnie jego posady były związane z Warszawą - najpierw pracował w fabryce maszyn Orthwein, Karasiński i s-ka oraz w Specjalnej Fabryce Armatur i Silników Ursus na warszawskiej Woli. Od października 1916 r. Taylor współpracował z Politechniką Warszawską, by wreszcie po wojnie stać się profesorem tej uczelni. Dziś słynnego inżyniera mogą kojarzyć mieszkańcy dzielnicy Ursus, bowiem jedna z uliczek na terenie byłej fabryki jest nazwana jego imieniem. 

Pierwszy polski traktor

Prace prowadzone w powstałej na zgliszczach starych zakładów Fabryce Silników i Traktorów Ursus rozpoczęto w 1921 r., zaś maszynę nazwano Ciągówka.

Pierwszy polski traktor produkowany seryjnie wdrożono do produkcji w 1922 r. Ciągnik trochę czerpał z idei prototypu z 1918 r., ale przede wszystkim wzorowano go na amerykańskich ciągnikach marki Titan, które wówczas stały się całkiem popularne na polskim rynku. Marka Titan należała do koncernu International Harvester (skrót IH w dzisiejszej marce Case IH pochodzi właśnie od tej firmy).

Dlaczego Ciągówka?

Nazwa z dzisiejszej perspektywy może wydawać się dziwna. Jednak takie określenie istniało na długo przed powstaniem pierwszego pojazdu Ursusa. Już od 1912 r., głównie na terenach Wielkopolski, dość często na polach stosowano amerykańskie traktory rolnicze. Wielkie majątki ziemskie starały się korzystać z nowinek technicznych, aby usprawnić pracę na roli i tym samym zwiększyć swoje zyski. W tym czasie do traktorów przylgnęła właśnie nazwa „ciągówka”, którą nadali sami pracownicy gospodarstw.

Instrukcja obsługi ciągników Titan, na których wzorowano się konstruując polski traktor, fot. Biblioteka Narodowa
Instrukcja obsługi ciągników Titan, na których wzorowano się konstruując polski traktor, fot. Biblioteka Narodowa

Po wojnie temat traktorów wykorzystywanych na ziemiach polskich powrócił. Kiedy opadł wojenny kurz trzeba było wrócić do pracy. Wielkich gospodarstw nie brakowało, a konie stawały się towarem deficytowym. Wówczas Syndykat Rolniczy Warszawski sprowadził do kraju około 250 sztuk amerykańskich traktorów Titan 10-20 oraz nieco mniejszych jednocylindrowych Junior 8-16. Pojazdy zyskały sporą popularność. Były bardzo proste w obsłudze i przede wszystkim tanie – i pewnie dlatego zainteresowały inżynierów i właścicieli Ursusa.

Premiera pierwszego Ursusa

W czerwcu 1922 r. pierwsze działające pojazdy zostały zaprezentowane na wystawie polsko - francuskiej na Agrykoli. Kilka tygodni później ciągnik pokazano także na II Targach Wschodnich we Lwowie. Maszyna zebrała pozytywne opinie, zatem produkcja miała uzasadnienie.

Moment ten można uznać za początek nie tylko polskiej produkcji traktorów, ale w ogóle za genezę polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Wcześniej Polacy jedynie prezentowali prototypy, przerabiali Fordy T lub wykonywali nadwozia do istniejących już pojazdów. W tym przypadku możemy mówić o pierwszym pojeździe samodzielnie zaprojektowanym i wyprodukowanym od podstaw przez Polaków. Łudząco podobnym do amerykańskiego Titana, ale od czegoś trzeba zacząć.

Tytanowy Ursus

Oczywiście Ciągówka Ursusa wyglądała identycznie jak Titan i to nie ulega żadnej dyskusji. Ale to co najważniejsze, czyli silnik, pochodził z Polski i był to przerobiony motor skonstruowany przez Taylora w 1918 roku.

Jednostka napędowa posiadała dwa cylindry i moc 25 KM przy 575 obr./min. Napęd był przekazywany na koło tylne za pomocą potężnego łańcucha. Jeżeli chodzi o osprzęt to użyto iskrownik wysokiego napięcia dobrze znanej firmy „Bosch” oraz odśrodkowy filtr powietrza, niezbędny przy pracy w polu.

Skrzynia biegów posiadała dwa biegi do jazdy do przodu i jeden do tyłu. Pierwszy bieg służył do ciężkiej pracy w polu. Siła pociągowa wynosiła wówczas aż 900 kg, a prędkość na przełożeniu do ciężkiej roboty wynosiła zaledwie 3,4 km/h. Na drugim biegu traktor mógł osiągnąć już oszałamiające 4,7 km/h, niestety osłabiając przy tym siłę pociągową.

Rama z wielkim bakiem

Charakterystycznym elementem pojazdu była potężna rama na której postawiono ogromny bak na benzynę. Ciągnik mógł jeździć zarówno na etylinę jak i na naftę, nie był zbyt wybredny na jakość paliwa. Aby ciężki pojazd (około 2600 kg) nie zapadał się pod ziemię zastosowano duże i szerokie tylne koła o średnicy 1,37 m i szerokości 25 cm. Czasem dodatkowo stosowano obręcze poszerzające koła.

Ogłoszenie dotyczące ciągników Titan, fot. Biblioteka Narodowa
Ogłoszenie dotyczące ciągników Titan, fot. Biblioteka Narodowa

Opcjonalnie do traktora można było zamówić „przyrząd do samoczynnego kierowania”, który usprawniał pracę na roli. Ułatwieniem było także to, że traktor można było użyć jako stacjonarną jednostkę napędową do napędu młynów, tartaków, wiatraków czy innych potrzebnych w wielkim gospodarstwie maszyn.

Całość jako maszyna była banalnie prosta, a pojazd mógł obsłużyć nawet ktoś bez pojęcia o motoryzacji, co z pewnością nie było bez znaczenia w ówczesnej Polsce.

Szybki koniec Ciągówki

Niestety życie „Ciągówki” było krótkie jak kariera zespołu wakacyjnego hitu. Wprawdzie traktor był praktyczny, prosty w obsłudze i w ogóle działał, co już było pewnego rodzaju osiągnięciem, ale okazał się po prostu zbyt drogi. Wielkie koncerny produkowały już w tani sposób i to na skalę masową – wystarczy wspomnieć kompaktowe Fordsony czy Fiaty.

Marka Titan zniknęła z rynku w połowie lat 20. W jej miejsce koncern IHC wprowadził na rynku polskim traktory Deering oraz McCormick, fot. Biblioteka Narodowa
Marka Titan zniknęła z rynku w połowie lat 20. W jej miejsce koncern IHC wprowadził na rynku polskim traktory Deering oraz McCormick, fot. Biblioteka Narodowa

Nie ma co owijać w bawełnę - Ursus był wówczas bardziej manufakturą niż fabryką z prawdziwego zdarzenia. Produkcja zajmowała dużo czasu i pieniędzy. W efekcie importowane włoskie Fiaty lub amerykańskie ciągniki marek Fordson, Deering czy McCormick były sporo tańsze od polskich i często praktyczniejsze w użytkowaniu.

To nie koniec problemów warszawskiej fabryki, gdyż właśnie w 1922 roku zakończono produkcję przestarzałych Titanów. W efekcie Ursus został z produktem drogim i przestarzałym.

Zmiana profilu produkcji końcem Ciągówki

W międzyczasie Zakłady Mechaniczne Ursus wygrały przetarg na dostawę dla Wojska Polskiego ciężarówek włoskiej firmy SPA. Zaczęto przygotowania do produkcji, trwały także intensywne prace nad wybudowaniem nowych hal produkcyjnych w Czechowicach pod Warszawą. Montaż mało popularnych Ciągówek zszedł na dalszy plan.

Po pięciu latach od rozpoczęcia produkcji zakończono montaż. Wyprodukowano około sto egzemplarzy (niektóre źródła mówią o dwustu sztukach), które dość szybko zaginęły gdzieś w gospodarstwach wyparte przez nowocześniejsze konstrukcje.

Do dziś przetrwał jeden egzemplarz Ciągówki, który jeszcze kilka lat temu był prezentowany w przyfabrycznym muzeum. Do placówki przekazał ją Stanisław Rakowski, który w latach 60. zapewne jako ostatni pracował Ciągówką na polskich ziemiach. 

To dopiero początek

Sto lat Ciągówki stanowi znakomity pretekst do serii artykułów o Ursusie, którego historia sięga przecież XIX wieku. Jest to opowieść pełna zakrętów, upadków, wzlotów, sukcesów i porażek. Historia pierwszego ciągnika, ale też pierwszego pojazdu polskiej konstrukcji. Potem były samochody, kolejne silniki, udane ciągniki, licencje, bankructwo i inne wydarzenia. Dlatego warto to zaprezentować od samego początku do końca. Wkrótce pierwszy odcinek o początkach firmy.

Cykl artykułów to jeszcze nie koniec naszej opowieści o największej fabryce ciągników w historii polskiego przemysłu. W zanadrzu mamy także inne pomysły.