Dawid Gomułka wraz z ojcem Krzysztofem - rolnicy z województwa podkarpackiego, zaprezentowali nam przyczepę kontenerową, która po zsumowaniu wszystkich kosztów wyniosła ich… 35 tys. zł.

Podwozie

Rolnicy początkowo zakupili podwozie od przyczepy kontenerowej, co kosztowało ich 16 tys. zł. Rama była w dobrym stanie, posiadała jedynie nieznaczne zalążki korozji, stąd nie było konieczności piaskowania i malowania całego podwozia. Co ważne, posiadała oryginalny kiper, który również był w stanie niewymagającym remontu.

Renowacji wymagały za to felgi, które wypiaskowano oraz pomalowano. Dodatkowo zamontowano instalację elektryczną.

Przyczepa prowadzi się komfortowo, ze względu na pneumatyczne zawieszenie (na poduszkach). Dodatkowo, przedostatnia oś jest podnoszona pneumatycznie.

Podwozie osadzone jest na trzech osiach z kołami bliźniaczymi, co zdaniem rolników powoduje dość spore opory toczenia. Za hamowanie odpowiadają hamulce bębnowe.

- Z przyczepą współpracuje ciągnik Claas Ares 657 ATZ o mocy 125 KM. W przypadku jazdy po równych, utwardzonych drogach nie ma on większego problemu z uciągiem. Gorzej to niestety wygląda na wzniesieniach, lub w jeździe po nieutwardzonym podłożu, wówczas przydałoby się nieco więcej mocy – dodaje Dawid Gomułka.

Zabudowa kontenerowa

Wykonanie zabudowy kontenerowej zlecono firmie wyspecjalizowanej w tym zakresie. Koszt realizacji kontenera pod wymiary podwozia wyniósł około 15 tys. zł. Rolnik we własnym zakresie założył zabudowę na podwozie i jak się okazało wykonanie całkowicie pokryło się z projektem.

Przyczepa posiada trójstronny wywrot, jednak ze względu na zabudowę stosowany jest jedynie wywrot do tyłu. Tylna klapa odbezpieczana jest za pomocą centralnego systemu ryglowania, przez co łatwo i bezpiecznie można dojechać np. do kosza przyjęciowego, a następnie z boku naczepy dokonać jej odbezpieczenia.

W tylnej klapie znalazł się również luk zbożowy. Co ciekawe, klapa nie posiada standardowych uszczelek, a jedynie gruby drut na wszystkich krawędziach styku z konstrukcją kontenera. Jak zaznaczają rolnicy, takie rozwiązanie daje wystarczającą szczelność w przypadku transportu zbóż i kukurydzy, w czasie żniw okaże się, czy poradzi sobie również z drobniejszymi nasionami rzepaku.

Pozostałe koszty

Całość dopełnił stelaż, wraz z plandeką. Po zsumowaniu wszystkich kosztów okazało się, że cała inwestycja zamknęła się w kwocie około 35 tys. zł.

Rolnicy podkreślają, że w ich przypadku zakup nowej przyczepy byłby całkowicie nieuzasadniony ekonomicznie, ze względu na sporadyczne jej użytkowanie w skali roku.

- Ceny nowych przyczep o zbliżonej ładowności są absurdalnie wysokie i z perspektywy średniej wielkości gospodarstwa nie mógłbym sobie pozwolić na taki zakup. Wydatek 35 tys. zł jest za to w pełni akceptowalny jak za taką przyczepę, która w naszych warunkach powinna bezawaryjnie służyć przez wiele lat – podsumowuje Krzysztof Gomułka.

Przyczepa jest zarejestrowana jako przyczepa rolnicza, dzięki czemu jest zwolniona od podatku od środków transportowych.