Miały być ciągniki stworzonej od podstaw marki Mancel z francuskiej fabryki w Saint-Dizier – z różnych względów nie wyszło. Mimo iż w ub. roku na paryskiej wystawie rolniczej SIMA wystawiono praktycznie gotowe do produkcji maszyny Mancel o mocach 110-145 KM. Chińczycy z YTO Group rozmarzyli się o produkcji nawet 8 tys. traktorów w 2025 roku.

Koronawirus katem? Według Chińczyków tak

Z ciągnikami nie wyszło, ale władze chińskiej firmy zarzekały się, że we francuskiej fabryce nadal będą wytwarzać skrzynie biegów oraz inne komponenty. Niestety pogłębiający się spadek sprzedaży ciągników w Państwie Środka ograniczył znacząco popyt na przekładnie z Saint-Dizier, które tam właśnie były głównie wysyłane.

I tutaj na scenę wkracza koronawirus, który walnie przyczynia się (tak przynajmniej twierdzą władze YTO Group) do podjęcia decyzji o wstrzymaniu produkcji w fabryce w Saint-Dizier.

30 lipca podpisano porozumienie z pracownikami (aż 35 ich zostało), a działalność francuskich zakładów została oficjalnie zawieszona. Według eks-zatrudnionych jednak to już koniec – ostatni gasi światło.

Na dziś nie wiadomo jaki będzie los zakładów położonych na 20 hektarowym obszarze.

Fabryka z tradycjami

Fabryka w Saint-Dizier została założona w 1924 roku. Do czasu jej przejęcia w 2011 roku przez YTO Group Corporation produkowane w niej były ciągniki takich marek jak CIMA, McCormick, International Harvester oraz Case IH. Od 2001 po kupieniu jej przez włoski koncern ARGO wytwarzano tam głównie skrzynie biegów.

W latach świetności bramy francuskich zakładów co siedem minut opuszczał nowo wyprodukowany  traktor (1975 r.), a w 1982 roku zatrudniały one 2800 pracowników.