Najbardziej widowiskowym sportem wśród rolniczych konkurencji jest tractor pulling. Ta dyscyplina przywędrowała do Europy pod koniec lat 70. z USA, gdzie sport ten narodził się w latach 20., a z jego początkami wiąże się ciekawa historia. Wszystko zaczęło się ponoć od dwóch rolników, którzy pewnego razu podczas zwykłego spotkania zaczęli rozmawiać o wszystkim, co dla rolnika ważne. Rozmawiali o plonach, uprawie, aż w końcu weszli na temat ciągników i zaczęli się spierać, który z nich ma silniejszy ciągnik. Zdecydowali po męsku, że spór mogą rozstrzygnąć, sprawdzając, który z ciągników przeciągnie większą liczbę pni drzew. Niestety, historia ta nie ma zakończenia, nie wiadomo, kto wygrał, nie wiadomo nawet, czy jest ona prawdziwa. Prawdziwe są jednak zawody tractor pullingu, nawiązujące właśnie do przeciągania pni drzew.

Zasady tej konkurencji są dość proste. Trzeba jak najszybciej za pomocą ciągnika przeciągnąć określony ciężar na dystansie 100 metrów. Problem stanowi tylko ciężar, bowiem do takiego sportowego ciągnika podłączana jest specjalna przyczepa – sled (z angielskiego od słowa sledge – sanie). Z przodu ma ona płozę zamiast kół, zaś tylna część unosi się na kołach. Między przodem a tyłem sleda przesuwa się ciężar, który podczas startu znajduje się nad tylnymi kołami przyczepy, a z biegiem sekund, przesuwając się na przód, dociąża płozę, która wbija się w ziemię. Wówczas słabsze traktory stają dęba, ponieważ taki zestaw z powodzeniem może ważyć 28 ton!

Co za moc!
Mistrzostwa świata w tractor pullingu odbywają się regularnie od roku 1979. W zawodach tych maszyny startują w czterech kategoriach. Pierwszą z nich jest Super Stock. Są to najczęściej ciągniki seryjne (choć podrasowane), można więc zobaczyć popularne John Deere, Valtry, MF-y inne. W swoim czasie w zawodach takich brały udział również Ursusy! Moc takich ciągników jest „nieco” większa od przeciętnej i dochodzi do... 3500 KM! Kolejna klasa to Modified, która jest jedną z najbardziej widowiskowych, ponieważ tutaj zmiany w ciągnikach są ogromne. Nie dość, że zamiast jednego montowane są 2, 3 lub 4 silniki, to niektórzy używają nawet odrzutowych silników lotniczych, tworząc w ten sposób potwory o mocy 8000 KM! Pozostałe dwie klasy to minipullers (modyfikowane maszyny w miniaturze) i Two Wheel Drive (samochody napędzane na tylną oś).

Wśród maszyn seryjnych startujących w tractor pullingu nie można nie wspomnieć o zespole Valtra Shell Pulling Team. Maszyny te dominują w klasie Pro Stock 3500 kg. W drużynie Valtry jeżdżą 3 maszyny. Każda wyposażona w ośmiolitrowy silnik o mocy 2100 KM wyposażony w turbosprężarkę i intercooler. Maszyny o nazwach Doris, Sigma Power i Caesar systematycznie wygrywają kolejne eliminacje, zajmując trzy pierwsze miejsca w klasyfikacji generalnej europejskich pucharów.

Minisport
Tractor pulling wymaga niestety potężnego ciągnika. Dla tych, którzy takiego nie posiadają, dobrym rozwiązaniem mogą być wyścigi kosiarek lub miniciągników. To bardzo widowiskowa dyscyplina. Od kilku do kilkunastu uczestników ścigających się na specjalnie przygotowanej, szutrowej trasie zmaga się z tumanami kurzu i rywalami. Jest na co popatrzeć. Poza dorosłymi uczestnikami można również zobaczyć młodszych, próbujących swoich sił w tym typowo męskim sporcie. W kilku krajach europejskich powstały nawet specjalne towarzystwa zrzeszające miłośników wyścigów kosiarek.

W Wielkiej Brytanii wszystkie maszyny biorące udział w takich zawodach podzielono na cztery grupy. W pierwszej są kosiarki... pchane! W drugiej – większe maszyny z siedzeniami i silnikami dwucylindrowymi, które można poddawać delikatnym modyfikacjom. W trzeciej grupie ścigają się kosiarki ogrodowe, wyposażone w silniki o maksymalnej mocy 18 KM. Miniciągniki zostały sklasyfikowane w grupie czwartej, są bowiem zdecydowanie największe i najszybsze ze wszystkich maszyn tego typu.

Mistrzowska orka
Bardziej konwencjonalną konkurencją są mistrzostwa w oraniu. Ten sport jest bardzo popularny szczególnie w Irlandii. Podczas 53. Międzynarodowych Mistrzostw Świata w Orce, które odbyły się w tym roku właśnie w Irlandii, mimo nieciekawej pogody zjawiło się 220 tys. osób! Specjalnie przygotowany na tę okazję tor miał długość aż 13,5 km. Na orce bardzo dobrze znają się fachowcy z Case IH. W ubiegłym roku 500-konny Case Steiger STX500 Quadtrac pobił rekord świata w orce 24-godzinnej. W tym czasie zaorał 321 hektarów, bijąc wcześniejszy rekord aż o 70 hektarów! Ciągnik rekordzista ciągnący wówczas 20-skibowy pług Gregoire-Besson był modelem seryjnym w żaden sposób niemodyfikowanym. Orząc około 13 hektarów na godzinę, STX zużył 2722 litry paliwa (8,5 l\ha).

Błotne wyścigi
W niewielkim miasteczku Tamecula w Kalifornii (USA) co roku rozgrywany jest wielki wyścig ciągników (The Great Tractor Race). Wyścig jest bardzo widowiskowy, odbywa się, bowiem na dużym owalnym torze przeciętym ogromnym bagnem z błota. Każdy ciągnik chcący przejechać choćby jedno okrążenie musi wjechać w błoto. Nie trzeba dodawać, że nie każdy sobie z taką przeszkodą radzi. Zmaganiom ciągników z tonami błota towarzyszy zawsze gromki doping publiczności.

W kalifornijskim wyścigu startują ciągniki zgrupowane w sześciu klasach. Pierwszą stanowią maszyny wyprodukowane przed rokiem 1945. Kolejne klasy obejmują nowsze ciągniki, a kryteria podziału to: rodzaj paliwa i moc. Do tego należy doliczyć jeszcze kosiarki i traktory domowej roboty. W tej imprezie organizatorzy kładą jednak większy nacisk na jej rodzinny niż sportowy charakter.

Źródło: "Farmer" 23/2006