Niestety, wielu uczestników ruchu zapomina, przejeżdżając przez wsie, że najczęściej są to tereny rolnicze i spotkanie na drodze wolno poruszającego się kombajnu czy ciągnika z zestawem przyczep to nie żadna egzotyka ani czyjaś fantazja dla chęci odbycia ekstremalnego przejazdu kilkudziesięciotonowym składem. To po prostu praca, która nabiera szczególnie intensywnego charakteru na okres zaledwie miesiąca czy półtora. Dostajemy sygnały od rolników, w tym ostatnio z woj. świętokrzyskiego, że mają bardzo duży problem z przejazdami kombajnami między polami. Działki są rozdrobnione, a drogi wąskie i często nie ma miejsca i fizycznej możliwości do odczepienia/zaczepienia hederu przy polu i trzeba to robić na drodze lub wcale nie odpinać przystawki. Kierowcy trąbią i narzekają, a policja wlepia mandaty. Tak, przejazd z hederem nie jest zgodny z przepisami i niebezpieczny. Apelujemy jednak o odrobinę wyrozumiałości i zdjęcie nogi z gazu, a czasem o ustąpienie przejazdu, nawet gdy pojazd nie ma pierwszeństwa! Ciężką maszyną nie ruszy się i nie opuści skrzyżowania tak szybko jak osobówką. Ponadto przy dużym sprzęcie widoczność do tyłu i na boki bywa bardzo mocno ograniczona. Pamiętam jeszcze ze studenckich praktyk w Anglii takie napisy na tylnych burtach dużych przyczep użytkowanych w gospodarstwie: „Jeśli nie widzisz moich lusterek, to znaczy, że ja też cię nie widzę”. Jakże proste i dające do myślenia. 

Z drugiej strony Was też drodzy rolnicy prosimy o zachowanie dużej ostrożności i rozsądku. Zadbajcie o stan techniczny pojazdów: oświetlenie, hamulce, zabezpieczenie ładunku. W ferworze prac żniwnych, gdy każdy się spieszy, bo akurat trafił na „okno pogodowe”, łatwo o tym zapomnieć lub zupełnie to zignorować. A jak mówi stare porzekadło: pośpiech jest złym doradcą.