W pierwszych dwóch miesiącach 2020 r. zarejestrowano 3755 używanych ciągników (dane PIGMiUR). To o 550 szt., czyli o 17,1 proc. więcej niż przed rokiem.

Dobrą koniunkturę na ciągniki potwierdza Wojciech Dziekoński, odpowiedzialny za dział maszyn używanych w firmie Roltoma w m. Sokoły na Podlasiu.

- Zainteresowanie traktorami używanymi jest większe niż w ubiegłym roku. Teraz trwa sezon na ciągniki. Z początkiem kwietnia z kolei wzrasta zainteresowanie na prasy belujące – zauważa.

Jednocześnie dodaje, że wpływ na dobrą koniunkturę sprzedaży maszyn z drugiej ręki wpływa m.in. ograniczony dostęp środków unijnych na inwestycje w nowy sprzęt.

Najchętniej wybieranymi przez rolników markami ciągników w tym rejonie są: John Deere, Fendt i New Holland, który jak zauważa nasz rozmówca, w porównaniu do dwóch pierwszych kosztuje znacznie mniej, a też reprezentuje solidną jakość.

- Przykładowo, za New Hollanda T7.190 o mocy 190 KM z 2017 r. z przebiegiem 3,5 tys. h oferujemy za ok. 250 tys. zł netto. Za Fendta w podobnym roczniku trzeba byłoby zapłacić jakieś 150 tys. więcej.

Trend z Podlasia w części pokrywa się z ogólnymi trendami zakupowymi polskich rolników. Według danych PIGMiUR, liderem rynku wtórnego w styczniu br. była marka John Deere. Zarejestrowano 540 szt. ciągników używanych tej marki. John Deere notuje 14,4 proc. udziałów w rynku używanych ciągników. John Deere jest liderem we wszystkich kategoriach wiekowych poza najstarszą – powyżej 20 lat, gdzie najwięcej rejestracji notuje Zetor.

To jednak nadal Massey Ferguson zajmuje drugie miejsce w rynku ciągników używanych z 12,8 proc. udziałów. W zestawieniu po raz pierwszy znajduje się marka Renault, która wcześniej przypisana była do kategorii „Inne”. Okazuje się, że w rynku ciągników używanych marka ta zajmuje trzecią pozycję z udziałami 12,1 proc. po markach John Deere i Massey Ferguson. W przedziale wieku powyżej 20 lat zajmuje drugie miejsce z udziałami 14,7 proc. wspólnie z marką Massey Ferguson.

Firma Roltoma jest obecnie dealerem takich marek jak: Massey Ferguson, Horsch, Amazone, Weidemann, ale swoją działalność rozpoczynała lata temu od handlu sprzętem używanym. Maszyny używane są oferowane w firmie również dzisiaj. Część maszyn stojących na placu w siedzibie firmy w m. Sokoły to sprzęt pozostawiony przez rolników w rozliczeniu przy zakupie nowego sprzętu, ale większość to maszyny sprowadzone zza granicy, co ciekawe – głównie ze Skandynawii. Niezależnie od pochodzenia maszyn, przed wystawieniem ich na sprzedaż wykonywany jest przegląd techniczny.

Jak mówi Dziekoński, skandynawskie maszyny są na ogół bardzo dobrze utrzymane, wyposażone i nie mają dużych przebiegów.

Co ciekawe, pochodząca ze Skandynawii, a konkretnie z Finlandii Valtra, nie cieszy się dużą popularnością u rolników, a przynajmniej tutaj na Podlasiu. Duże zainteresowanie tymi ciągnikami wyrażają jednak przedsiębiorstwa prowadzące prace leśne. To m.in. ze względu na wysoki prześwit podwozia, jego „gładkość” i metalowe zbiorniki paliwa wkomponowane w ramę.

Co charakterystyczne dla ciągników ze Skandynawii to m.in. to, że praktycznie wszystkie wyposażone są w grzałki bloków silników. Takie rozwiązanie może być też sporym atutem dla tych, którzy korzystają z ciągnika zimą. Ciepły blok silnika to nie tylko łatwiejszy rozruch, ale też mniejsze zużycie silnika i paliwa w czasie kilku-kilkunastu minut po uruchomieniu.

Pewną wadą maszyn z północy będzie natomiast m.in. to, że większość traktorów nie ma górnego zaczepu, bo są tam po prostu nieużywane. Większość maszyn towarzyszących jest sprzęgana na dolny zaczep typu hitch. Górny zaczep można jednak zaimplementować. Po za tym jest jeszcze kwestia hamulców do przyczep – służy to tego układ hydrauliczny, podobnie jak np. w maszynach z rynku francuskiego. Koszt dołożenia układu pneumatycznego to rząd 10-15 tys. zł.

W galerii kilka przykładowych propozycji oferowanych ciągników używanych.