PRZEGLĄD PRASY: Turecki holding ma mieć 51 proc. udziałów w nowej spółce Ursus International Tractor, która się zajmie produkcją i sprzedażą traktorów pod marką Ursus – pisze Adam Maciejewski.
Jesteśmy na końcowym etapie rozmów z firmą Uzel. Sądzę, za wkrótce dojdzie do podpisania umowy, bo oferta tureckiej firmy jest bardzo korzystna- przyznaje Roma Sarzyńska, rzeczniczka grupy Bumar, właściciela polskich zakładów. Szczegóły kontraktu mają być znane do połowy sierpnia.

Uzel i Ursus mają bardzo wiele wspólnego, korzystają z tej samej licencji firmy Massey Ferguson z lat 70. Nasza firma zdobyła niezbędne certyfikaty potrzebne do sprzedaży w Europie od 2008 r., gdy wejdą ostrzejsze normy czystości spalin. Ursus ich nie ma, ale współpracując z nami, będzie mógł nadal sprzedawać w Unii i USA -wyjaśnia rolę swojej firmy Abdullah Akkus, dyrektor operacyjny Uzel Makina, spółki, która w grupie Uzel zajmuje się produkcją traktorów.

Stworzymy spółkę joint-venture, która się zajmie rozwojem polskiej marki, uruchamiając także produkcję maszyn rolniczych -dodaje Belma Altin, szefowa marketingu Uzel Makina. Zapewnia, że plan działań w Polsce przygotowano szczegółowo na każdy rok.

Rąbka tajemnicy uchylił Onder Uzel, szef i właściciel grupy Uzel. W ciągu roku unowocześnimy produkcję. Chcemy eksportować z Polski od 8 do 10 tys. ciągników rocznie. - deklaruje Onder Uzel.

Nie wszyscy jednak wydają się zadowoleni. Poseł Zygmunt Wrzodak, wieloletni działacz związkowy z Ursusa, uważa, że porozumienie z firmą Uzel to praktyczne zakończenie produkcji traktorów w Polsce. Tereny, na których leży fabryka zostały już przeznaczone na działalność usługową. Sądzę, że Turcy wykorzystają tylko znak firmowy Ursusa, który w Europie jest lepiej rozpoznawalny niż Uzel - mówi poseł.

Uzel to wielobranżowy holding z centralą w Amsterdamie, producent silników i części samochodowych. Jako dostawca ciągników zajmuje piąte miejsce w Europie i ósme na świecie. W ubiegłym roku sprzedał 21 tysięcy traktorów, z czego 15 tys. w Turcji, uzyskując 36 - proc. udział w lokalnym rynku. O współpracy z Ursusem holding rozmawiał przez ostatnie trzy lata, uruchamiając w tym czasie fabrykę w Indiach.

W tym czasie pozycja polskiego producenta systematycznie się pogarszała w ostatnich dwóch latach notował straty netto rzędu12 milionów złotych. Powoli pozbywa się też wyposażenia produkcyjnego.

Poseł Wrzodak o zapaść Ursusa obwinia jego właściciela. Przypomniał, że Bumar deklarował w 2003 roku, że staje się inwestorem strategicznym producenta. Otrzymali miliony złotych na unowocześnienie produkcji. Zdołali tylko zmodernizować kabinę, ale nie zrobili nic, aby silniki spełniły normy czystości spalin. A przecież traktora bez silnika nikt nie kupi. To, co zrobił Bumar, to jakiś sabotaż - twierdzi poseł. Podkreśla, że Ursus w latach 1994-1997 sprzedawał po 18 tys. ciągników rocznie, jeszcze w 2003 roku produkowano 3 tys. ciągników i do 2005 roku nie było strat finansowych. Dopiero po wejściu do grupy Bumar Ursus zaczął upadać. W 2006 roku produkcja ciągników spadła do 1300 sztuk, a straty wyniosły 12 mln zł podkreśla poseł Wrzodak.


Plusy i minusy umowy Ursus - Uzel
Plusy

1. Gwarancja zwiększenia produkcji i rozszerzenia oferty produktów o maszyny rolnicze.
2. Większa liczba dostawców części oraz większa sieć sprzedaży.
3. Zwiększenie nakładów na rozwój technologiczny.

Minusy
1. Oddanie kontroli nad marką Ursus.
2. Brak gwarancji utrzymania produkcji w Polsce, jeśli import gotowych ciągników z Turcji lub Indii okaże się tańszy.
3. Wszystkie zobowiązania Ursusa pozostają po stronie polskiej.

Źródło: Rzeczpospolita