Za ładowarki teleskopowe do typowych zastosowań w gospodarstwie uważa się takie, które charakteryzują się udźwigiem co najmniej 3 t i wysokością podnoszenia 6-7 m. Te warunki spełnia ładowarka Manitou MT732. Kupując używaną maszynę z lat 2007-2010, w zależności od stanu technicznego, trzeba się liczyć najczęściej z wydatkiem rzędu 100-120 tys. zł.

SIŁA W PROSTOCIE

Maszyna ma kompaktowe wymiary i maksymalną wysokość podnoszenia 6,9 m. Jest w stanie udźwignąć maksymalnie ładunek o masie 3,2 t, jednak taki ciężar może być uniesiony na wysokość do 5,5-6 m. Sercem układu hydraulicznego jest pompa, co prawda pompa zębata, a nie wielotłoczkowa (wydajniejsza, stosowana w modelach MLT), ale o bardzo dobrych parametrach użytkowych. Jest ona w stanie generować przepływ oleju na maksymalnym poziomie 105 l/min. pod ciśnieniem do 240 barów. Na pewno wyższość pompy zębatej odczujemy w sytuacji regeneracji, której nie można wykluczyć w przypadku nabycia maszyny używanej. Koszty będą tutaj znacząco niższe niż w przypadku pompy wielotłoczkowej.

Atutem maszyn jest z pewnością niezawodny, 4-cylindrowy silnik Perkinsa o mocy 83 KM. Przy zróżnicowanych pracach w gospodarstwie można spodziewać się zużycia paliwa na poziomie 3,5-6 l/godz., podczas ciężkich prac transportowych może sięgnąć 10 l/godz.

Manitou MT732 to dość zwrotny pojazd, charakteryzujący się promieniem skrętu 3,68 m. Sterowanie wysięgnikiem odbywa się za pomocą joysticka dwudźwigniowego. W nowszych modelach, zarówno serii MT jak i MLT, pracę ułatwi jednodźwigniowy, wielofunkcyjny joystick JSM.

To, co wyróżnia ładowarki Manitou od wielu konkurencyjnych maszyn, to zastosowanie mechanicznego układu przeniesienia napędu, a nie układu hydrostatycznego. Jak mówi Wojciech Mańkiewicz z Manitou, takie rozwiązanie jest najlepszym dla zastosowań w rolnictwie, bo gwarantuje największą siłę uciągu. W odróżnieniu od zastosowań budowlanych, gdzie maszyną pracuje się jak nośnikiem teleskopowym, czyli przede wszystkim chwyta się palety i niepotrzebna jest siła do wbijania, charakterystyka pracy w gospodarstwie jest zupełnie inna. - Hydrostat daje większą płynność ruchu i precyzję. W rolnictwie ta precyzja nie jest aż tak istotna. O wiele ważniejsza jest siła wbicia się z łyżką, chwytakiem lub widłami w pryzmę, wydarcie, wyciągnięcie z niej paszy, obornika, poruszanie się w błocie czy innym trudnym terenie. To samo dotyczy ciągnięcia przyczep, gdzie w przypadku hydrostatu olej możemy szybko zagotować. Dlatego rolnicy preferują przekładnie mechaniczne - wyjaśnia Mańkiewicz.

W ładowarkach pracuje skrzynia mechaniczna, synchronizowana 4-biegowa. Operator ma do dyspozycji pedał hamulca i przyspieszenia. Biegi zmienia się w trakcie jazdy przyciskiem bez użycia sprzęgła. Do zmiany kierunku jazdy służy elektrohydrauliczny rewers.

22 TYS. GODZIN PRACY

O trwałości konstrukcji ładowarek Manitou mogliśmy się przekonać, odwiedzając spółkę Gospodarstwo rolne Agrofarm w Jurkowicach nieopodal Malborka. Użytkowanych jest tam blisko 1 200 ha i prowadzony chów bydła mlecznego, ze stadem podstawowym liczącym ok. 300 krów. Od ponad sześciu lat (zakupiona jako nowa) w gospodarstwie pracuje ładowarka teleskopowa Manitou MT732. Na początku listopada 2014 r. licznik maszyny przekroczył 22 tys. godz. Pracuje ona dzień w dzień przy obsłudze stada z różnego rodzaju osprzętem: łyżką, wycinakiem do kiszonki, widłami. Służy do załadunku nawet 8 paszowozów dziennie, a latem dodatkowo do zwózki balotów słomy. Średnie zużycie paliwa kształtuje się na poziomie 5 l/godz. - Myśleliśmy o sprzedaży ładowarki, ponieważ kupiliśmy już nową: Manitou MLT 735 LSU Turbo. Ale na rynku wtórnym otrzymalibyśmy za nią stosunkowo niewielkie pieniądze. Sam obawiałbym się kupna maszyny z takim przebiegiem. Sprzedać się jej nie opłaca, natomiast jest ona w pełni sprawa, więc zostanie jako pomocnicza czy zapasowa - mówi Jan Wasilewski, dyrektor spółki Agrofarm. Wasilewski uważa, że kluczem do długiego i bezawaryjnego użytkowania jest przede wszystkim terminowe serwisowanie i przeglądy oraz oryginalne części zamienne.

Do wad ładowarki MT732 można zaliczyć konstrukcję zwrotnic, w których sworzeń z obudową (tzw. kamieniem) nie są łożyskowane. Niedopilnowanie smarowania może skutkować wymianą całej pochwy mostu, w której pracuje przegub kulowy. W przypadku gospodarstwa Agrofarm kamień i sworzeń były wymieniane kilkukrotnie. W nowych modelach ładowarek wadliwe rozwiązanie zostało wyeliminowane - zastosowano m.in. łożyskowane tuleje.

Drugim elementem ulegającym awariom jest łożyskowanie wentylatora przy chłodnicy. - Dwa łożyska są umieszczone zbyt blisko siebie - uważa Jan Wasilewski. - Powstaje efekt dźwigni i łożyska dość szybko się zużywają - dodaje. W nowszych maszynach układ silnika i chłodnic jest zupełnie odmienny, więc i ten problem został wyeliminowany.

MLT ZAMIAST MT

Jak mówi Wojciech Mańkiewicz, ekspert ds. rynku rolnego Manitou Polska, dzisiaj szczególnie polecaną serią ładowarek dla rolnictwa jest MLT, która oferuje wyższy standard wyposażenia, m.in. pompy wielotłoczkowe o wydajności 150 l/min. - Pompy wielotłoczkowe mają znacznie większą wydajność. Oczywiście pompy zębate też "dają radę", ale to tak jak z jazdą samochodem 100- i 180-konnym - i jednym, i drugim dojedzie się do celu, tylko różnica - jak się jedzie. Większa wydajność przejawia się przede wszystkim w łączonych ruchach elementów roboczych. Drugim ważnym punktem odróżniającym ładowarkę MLT od MT jest homologacja transportowa, a więc możliwość ciągnięcia przyczep - mówi Mańkiewicz. Jednocześnie dodaje, że maszyny mają też inne rozwiązanie dotyczące konstrukcji zwrotnic, które eliminuje wady MT, ale mimo to MT również należy do bardzo udanych konstrukcji, co potwierdza zadowolenie użytkowników i ich powrót do produktów tej samej marki.