Na placach dealerskich obok nowych, lśniących maszyn coraz częściej pojawiają się także i używane sztuki. Nie u każdego i trzeba przyznać, że nie ma tego zbyt dużo – rynek pod tym względem nie jest jeszcze tak dojrzały, jak w przypadku zachodnich krajów. Można jednak liczyć tutaj na zakup sprzętu z „pewną” historią pochodzenia, wykonanymi niezbędnymi naprawami i serwisem, tak że świeżo zakupionym np. ciągnikiem można ruszać śmiało do pracy. W niektórych przypadkach oferowane są też formy ubezpieczenia na wypadek awarii.

Używane wśród nowych

Źródeł oferowanych w ten sposób maszyn jest kilka. Coraz częstszą praktyką jest zakup przez dealera używanej maszyny, która jest pozyskiwana w rozliczeniu w sprzedaży nowej. Nierzadko jest to sprzęt, który kiedyś został sprzedany w danym punkcie jako nowy. Tym samym dealer zazwyczaj zna klienta i wie, jaka była historia pojazdu i ma większą pewność, co sprzedaje kolejnemu nabywcy. – Zazwyczaj są to maszyny odkupione od naszych klientów. Wiemy, jak były serwisowane, jaki jest ich ogólny stan i pod tym możemy się podpisać. Standardowo robimy przegląd takiej maszyny przed sprzedażą, ale nie szykujemy jej na „błysk”. Na życzenie możemy zrobić dodatkowe rzeczy, których wymaga nabywca – mówi Marcin Wroński z firmy Agros Wrońscy. Oczywiście, w ofercie dealerów zdarzają się też ciągniki i inne maszyny różnych marek „wziętych” w rozliczeniu.

Niektórzy dealerzy po prostu kupują też używane ciągniki z wolnego rynku, głównie z zagranicy i handlują nimi. Często są to maszyny sprowadzane dla konkretnego klienta. Bazując na wiedzy i doświadczeniu własnego serwisu oraz dostępie do części zamiennych, w razie potrzeby remontują je, serwisują i po prostu wystawiają na sprzedaż. Co ważne, dysponują odpowiednim sprzętem diagnostycznym i bazą informacyjną, dzięki czemu nabywca może liczyć na szczegółowy raport techniczny nt. danego egzemplarza. 

Trzeba przy tym zaznaczyć, że żaden producent maszyn czy ich generalny dystrybutor nie narzuca dealerom obowiązku nabywania i sprzedaży maszyn „z drugiej ręki” oraz reguł, jak ma wyglądać przygotowane takiego sprzętu do sprzedaży, choć np. John Deere daje dealerom pewne narzędzia w tym zakresie. Patrząc jednak na cały rynek, można ogólnie stwierdzić, że wszystko zależy od dealera i indywidualnego „dogadania się” się z potencjalnym kupującym.

Sprawdzone, ubezpieczone

Widząc potencjał w handlu używanym sprzętem, firma John Deere wdrożyła ciekawe instrumenty. Jest to na przykład program certyfikacji maszyn używanych, który polega na przygotowaniu maszyny przed sprzedażą według określonych standardów. Jest to techniczna weryfikacja pojazdu obejmująca przegląd określonej ilości punktów – zależna od rodzaju maszyny i modelu. W przypadku ciągnika może to być nawet 150-200 miejsc. Po takiej inspekcji maszyna uzyskuje szczegółowy raport techniczny. Na tym dealer może zakończyć czynności sprawdzające i przedstawia klientowi raport wraz z wyceną wskazanych w nim punktów wymaganych czy sugerowanych napraw. Drugim krokiem może być certyfikacja maszyny, a więc przywrócenie pełnego stanu technicznego przez wymianę podzespołów lub ich regenerację i wtedy sprzęt otrzymuje status Premium Certyficated, czyli zapewnienie o pełnej sprawności i gotowości do pracy. Oczywiście, taka maszyna jest droższa niż po samej inspekcji, ale to klient decyduje przy zakupie, czy chce ją naprawić we własnym zakresie czy zlecić to serwisowi. Co ciekawe, maszyny mogą być też objęte dodatkowo ubezpieczeniem napraw serwisowych GreenShield. Podstawowa wersja obejmuje: jednostkę napędową, układ wydechowy, układ paliwowy, przekładnię, układ napędowy oraz układ sterowania skrzynią biegów. Natomiast w skład bardziej rozbudowanej wersji Plus wchodzą jeszcze systemy hydrauliczne oraz części elektroniczne. – Decydując się na takie ubezpieczenie, klient ma gwarancję zwrotu kosztów naprawy maszyny, zarówno robocizny, jak i części zamiennych. Umowa wyszczególnia, jakie czynności i jakie części są objęte rekompensatą – wyjaśnia Dominik Ratajczak z John Deere Polska. – Są to instrumenty, które mają wspierać klienta, aby czuł się bezpieczny, kupując używaną maszynę od dealera, który ma niezbędny sprzęt i wiedzę, aby ją dobrze przygotować – dodaje.

Wszystkie maszyny w jednym miejscu

Ciekawe podejście w zakresie handlu używanym sprzętem ma firma Claas. Jako jedyna w Polsce ma centralny punkt sprzedaży maszyn „z drugiej ręki” – Centrum Maszyn Używanych Claas zlokalizowane k. Kutna. Działanie jednostki polega na wykupie maszyn używanych w rozliczeniu zakupu nowego sprzętu – trafia tutaj sprzęt od dealerów. Jak mówi Dariusz Petluszenko, dyrektor CMU Claas Polska, w 95 proc. pochodzi on od polskich dystrybutorów. Pozostała część to sprzęt z rynku wtórnego lub z innego (zagranicznego) CMU. Można tutaj spotkać również maszyny innych marek.

W jednostce pod Kutnem oprócz placu z maszynami znajdują się również warsztat i magazyn części zamiennych. – Każda maszyna, która do nas trafia, jest wyczyszczona i sprawdza się jej stan techniczny. Nowszy sprzęt w razie konieczności naprawiamy, aby był w jak najlepszym stanie do sprzedaży. Maszyny konkurencyjnych marek – jeśli są niezbędne proste naprawy – naprawiamy. Natomiast nie wykonujemy napraw starszych maszyn.
Jak mówi Petluszenko, „nasz klient, nasz pan” i poziom naprawy zależy generalnie od potencjalnego nabywcy. Jeśli klient chce kupić maszynę gotową do pracy, to firma tak ją przygotuje. Jeśli chce ją naprawić sam – też może taką kupić – będzie wtedy tańsza. Ofertę maszyn z CMU Claas można m.in. poznać na różnych portalach ogłoszeniowych, w tym firmowym First Claas Used, a dodatkowo oferty są wysyłane do klientów firmy.

Szukasz używanego ciągnika? Oferty sprzedaży znajdziesz na www.gieldarolna.pl