Jak każdy robot, również i ten z napisem „made in Poland” wygląda niepozornie. Niewielkie kółka, kilka elementów z blachy oraz sporo antenek, czujników i kamer. Ale jak już pojazd ruszy w pole to potrafi sporo. Sprzęt Unii to przyszły specjalista od uprawy kukurydzy. Będzie siał, pielił, monitorował stan uprawy i prowadził selektywne opryski. Co najważniejsze - zrobi to sam, zaoszczędzi trochę nawozu czy środków ochrony roślin i na koniec nie będzie chciał pensji.

Projekt zaczęto realizować w 2020 r., a pomysłodawcami były instytuty Łukasiewicza: Poznański Instytut Technologiczny oraz Instytut Lotnictwa w Warszawie, które zaprosiły do współpracy najstarszego w Polsce producenta maszyn rolniczych – firmę Unia. 

Projekt wsparło Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), które dofinansowało powstanie robota kwotą ponad 12 mln zł. Cały projekt wart jest ponad 15 mln zł, a zaangażowane w niego podmioty pochodzą tylko z Polski.

Testujemy, sprawdzamy i badamy

Na razie robot w wersji badawczej jest napędzany elektrycznie, ale docelowy produkt będzie zasilany jednostką spalinową o mocy ok. 75 KM. Urządzenie pokazane na targach to tylko sprzęt koncepcyjny pomagający przeprowadzić pewne testy i niezbędne do dalszych prac badania. Zapewne wersja finalna będzie większa i nieco inna.

Wiele na temat rolnictwa precyzyjnego będzie można dowiedzieć się podczas konferencji Narodowe wyzwania w rolnictwie.

Maszynę przeznaczoną do siewu i pielęgnacji kukurydzy w uprawie szerokorzędowej będzie można wykorzystać zarówno w wielkich gospodarstwach wielkohektarowych jak i w małych ekologicznych firmach.

Inny niż inne roboty

Koncepcyjnie sprzęt Unii różni się od znanych na rynku robotów. W tym wypadku nie będzie można dołączyć do urządzenia dostępnych na rynku, losowych maszyn. Unia projektuje robota pod własny sprzęt, idealnie dopasowany i wyprodukowany specjalnie dla tego pojadu. Będzie to siewnik, pielnik, opryskiwacz. Na Agro Show przy robocie był zamontowany pielnik. Oczywiście obsługę maszyny będziemy mogli wykonać poprzez urządzenia mobilne, a użytkownik będzie miał nad nią pełne panowanie.

Pierwszy polski robot polowy ma być gotowy w ciągu najbliższych dwóch lat, fot. K.Pawłowski
Pierwszy polski robot polowy ma być gotowy w ciągu najbliższych dwóch lat, fot. K.Pawłowski
Aby praca robota przebiegała sprawnie i bez kłopotów maszyna zostanie wyposażona w złożony system sensorów, układ przetwarzający pozyskiwane dane oraz precyzyjny system sterowania realizacją procesów agrotechnicznych. Jej główną zaletą dla użytkowników jest precyzja działania, umożliwiająca znaczne zmniejszenie zużycia nawozów i środków ochrony roślin, zgodna z zasadami rolnictwa precyzyjnego.

Milion to dopiero początek

Robot firmy Robotti dostępny na naszym rynku to w tej chwili koszt około miliona zł. Przedstawiciele Unii nie są w stanie w tej chwili określić ceny przyszłego polskiego robota, gdyż to zbyt odległa przyszłość, ale z pewnością nie będzie on tańszy lub znacznie tańszy od tych znanych na rynku. Do tego mogą dojść koszty zakupu maszyn dedykowanych, więc tanio nie będzie. Ale oszczędności i wygoda użytkowania mają jakoś osłodzić gorzki smak po wydaniu pieniędzy u dealera polskiej firmy.

Unia twierdzi, że jest w połowie prac nad sprzętem. Przed nami najważniejsze testy, czyli dopracowanie maszyny w taki sposób by można było ją swobodnie puścić w pole.

Mamy nadzieję, że w przyszłym roku na Agro Show będziemy mogli już zobaczyć jeżdżący prototyp, który sieje, pieli i dba o uprawę kukurydzy.