Na glebach lżejszych wystarczy właściwie jeden przejazd agregatu uprawowo-siewnego, nawet biernego, do tego, żeby jednocześnie przygotować glebę i przeprowadzić siew. Jednak w przypadku cięższych gleb to na ogół za mało, a doprawienie gleby wymaga większej liczby zabiegów, co generuje dodatkowe koszty, ale też wymaga dodatkowego czasu. O ile dodatkowe koszty niektórzy mogą zaakceptować, to czasu niestety nie da się kupić. Problem ten może rozwiązać dodatkowy agregat uprawowy lub wał doprawiający założony na przedni TUZ. Dzięki takiemu rozwiązaniu optymalną uprawę i siew można wykonać w jednym przejeździe. Jedną z takich maszyn jest przetestowany przez nas agregat na przedni TUZ firmy Mandam o nazwie Star Tandem 3.0 (cena testowanego egzemplarza wynosi 22 118 zł brutto). Jest to połączenie kultywatora zębowego z dwoma rzędami ciężkich żeliwnych kół, których zadaniem jest kruszenie i zagęszczenie również ciężkiej gleby.

Z JEDNYM WAŁEM LUB Z DWOMA

W ofercie firmy Mandam znajdziemy kilka wariantów tej maszyny, przede wszystkim różniących się szerokością roboczą - 3 lub 4 m (wersja składana hydraulicznie). Ponadto różną średnicę:500 i 550 mm, co według producenta zapewnia lepsze zagęszczenie.

W testowanym egzemplarzu Star Tandem 3.0 z podwójnym wałem wszystkie koła żeliwne mają tą samą średnicę, a ich wzajemne zachodzenie ma powodować m.in. ich samooczyszczanie. Rzeczywiście podczas pracy nie zauważyliśmy problemu z nadmiernym oklejaniem się kół, mimo że pola, na których pracowaliśmy, miały miejscami wysoką wilgotność i gliniastą glebę.

Połączenie kultywatora i wałów doprawiająco-zagęszczających daje dość dobry efekt - całość waży ok. 1200 kg. Gleba po przejściu takiego agregatu była wstępnie wyrównana, rozkruszona i dognieciona, co powodowało, że agregat zawieszony na tyle ciągnika miał znacznie ułatwione zadanie. Pole zasiane takim zestawem było idealnie równe, a późniejsze wschody również bardzo równomierne.

Co ważne, pchany z przodu agregat nie utrudnia kierowania zestawem. Agregat jest połączony z ramą główną w luźny sposób umożliwiający ruchy na boki. Dzięki temu lekki skręt kołami ciągnika nie powoduje powstania dużych naprężeń w agregacie, który początkowo przesuwa się w bok względem osi ciągnika, ale przy pomocy sprężyn po chwili powraca w optymalne, środkowe położenie.

DOBRZE WYRÓWNUJE GLEBĘ

Zestaw dość dobrze uprawiał również zbryloną glebę. Wersja, którą testowaliśmy w przeliczeniu na 3 m szerokości daje dość duży nacisk w przeliczeniu na jeden metr szerokości roboczej. Maszyna zawieszona jest na przednim TUZ, który podczas pracy jest maksymalnie opuszczony, a więc cały ciężar spoczywa na wałach uprawowych. Poprzedzająca je sekcja kultywatora na regulowaną głębokość pracy. Odbywa się to za pomocą dwóch śrub regulacyjnych. Rozwiązanie proste, ale brakowało nam wskaźnika, który pozwoliłby ocenić, czy sekcja kultywatora jest opuszczona równolegle do wałów. Oczywiście, nie jest to bardzo istotne dla jakości pracy, niemniej ułatwiłoby proces regulacji. W zależności od potrzeb można zamówić wersję bez kultywatora, z samymi wałami uprawowymi - cena spada wtedy o 3730 zł, lub zastąpić go sprężynową włóką w zbliżonej cenie (3550 zł).

 

Artykuł ukazał się w marcowym wydaniu miesięcznika "Farmer"