W podwarszawskim Ursusie na pewno przyszedł czas na zmiany. Zaczęły się one 10 września 2007 r., kiedy to turecki koncern Uzel Corporation przejął 51 proc. akcji firmy Ursus. W efekcie powstała spółka joint venture o nazwie Ursus International Tractors sp. z o.o.

Ursus
Rozkwit Ursusa przypadł na lata 60. i 70., kiedy roczna produkcja wynosiła 70 tys. ciągników. Potem było już tylko gorzej. W latach 1994–1997 z taśm Ursusa zjechało jeszcze 18 tys. ciągników rocznie, w 2003 r. natomiast oberwowano już znaczny spadek (3 tys. maszyn na rok). Nowe ciągniki pojawiały się w kraju, konkurencja rosła, a Ursus sobie z tym nie radził. Wówczas za odbudowę cenionej marki wziął się Bumar – firma znana przede wszystkim z konstrukcji wojskowych, policyjnych i budowlanych. Do 2005 r. fabryka w Ursusie nie przynosiła strat. W 2006 r. produkcja spadła jednak do 1500 sztuk rocznie.

Uzel
Uzel to firma wywodząca się z Turcji, która kontroluje tamtejszy rynek ciągników rolniczych. W ubiegłym roku z 21 tys. sprzedanych maszyn 15 tys. trafiło w ręce tureckich rolników. Dzięki temu Uzel mógł pochwalić się 36 proc. udziałem w tamtejszym rynku.
Uzel Corporation ma sukcesy nie tylko w Turcji. To firma działająca na skalę światową. Jej siedziba mieści się w Amsterdamie, a fabryki znajdują się m.in. w Turcji, Niemczech, Indiach i Polsce. Uzel ma także ośrodki w Stanach Zjednoczonych i Chinach. Roczne obroty firmy wyniosły ostatnio 646 mln dolarów. 2,5 proc. rocznych dochodów Uzla przeznacza się na rozwój i badania. Efektem tego było wprowadzenie nowych 16 modeli w 2006 r. Uzel Corporation jest czwartym na świecie producentem ciągników.
Perspektywy
Pierwsze plany podpisania umowy przewidywano już na sierpień, do tego jednak nie doszło. Pojawiały się natomiast różnego rodzaju spekulacje dotyczące przyszłości marki, pracowników i znanych ciągników Ursus. Jedni obawiali się zwolnień. Drudzy twierdzili, że podpisanie takiej umowy wiąże się z podpisaniem wyroku na podwarszawską fabrykę i zakończenie produkcji rodzimych konstrukcji. Byli też tacy, którzy widzieli w transakcji same korzyści.

Teraz, kiedy umowa została podpisana, nie ma miejsca na domysły. Turecki inwestor przedstawił swoje plany i krótką charakterystykę kilkuletniej strategii firmy. Największe obawy rozwiała deklaracja zapewniająca zatrudnienie pracownikom fabryki. Negocjacje ze związkami zawodowymi przyniosły trzyletnią gwarancję zatrudnienia. To nie wszystko. Przewiduje się bowiem inwestowanie w powiększanie wiedzy i umiejętności pracowników poprzez organizowanie szkoleń. Możliwy jest również wzrost zatrudnienia, idący niejako w parze ze zwiększającą się produkcją, a zwiększenie produkcji to jeden z celów nadrzędnych.
Według planów do 2009 r. liczba sprzedanych maszyn powinna wzrosnąć do 6500–7000 rocznie. Z czego 30–35 proc. ma stanowić eksport. W 2010 r. produkcja powinna wzrosnąć do 10 tys. ciągników rocznie, a 33 proc. maszyn mają stanowić ciągniki na eksport.
Wiadomo, że ciągniki Ursus bez gruntownej modernizacji nie będą konkurencyjne dla innych marek. Dlatego zakłada się inwestycje w nowe technologie dotyczące przede wszystkim silnika, który musi spełniać obowiązujące od stycznia ostrzejsze normy emisji spalin. Łącznie w ciągu najbliższych trzech lat turecki potentat ma zainwestować w Ursusie 75 mln zł.
„W ciągu jednego roku Ursus powinien stać się liderem na polskim rynku” – planuje nowy prezes Ursusa Hayati Kosoglu. Czy tak będzie? Czas pokaże.

Źródło: Farmer 19/2007