W sumie nic dziwnego, że w tych okolicach nie zobaczyliśmy mocnych, lśniących nowością sprzętów, które kipią zaawansowanymi technologiami rolnictwa precyzyjnego. W powiecie tarnowskim próżno szukać wielkich, dochodowych gospodarstw, których byłoby stać na nowy, bardzo drogi sprzęt.

Zgodnie z danymi z Małopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego z siedzibą w Karniowicach średnia wielkość gospodarstwa w tych okolicach to 3,2 ha, która odpowiada zresztą średniej wojewódzkiej, więc swoim rozdrobnieniem Tarnów nie odbiega od okolicznych terenów. 

Zetor pędzi do roboty, fot. K.Pawłowski
Zetor pędzi do roboty, fot. K.Pawłowski

- Rolnictwo tarnowskie charakteryzuje się dużym rozdrobnieniem gospodarstw rolnych, brakiem specjalizacji, niedoinwestowaniem i słabym wyposażeniem w infrastrukturę techniczną. Największą grupę tworzą gospodarstwa o powierzchni 1 - 5 ha, stanowiąc aż 85,7 proc. ogółu gospodarstw. Gospodarstwa duże, ponad 10 hektarowe to zaledwie 1,3 proc. wszystkich gospodarstw w powiecie tarnowskim – można przeczytać na stronie MODR.

Ursusy trzymają się mocno

Rozdrobnienie i niewielkie areały widać na polach i na podwórkach. Główną siłą pociągową są poczciwe Ursusy C-330, C-360 oraz nieco nowsze 4514 lub inne modele postlicencyjne. Widuje się także Zetory, czasem nieco nowsze. Wśród marek zachodnich widzieliśmy wiekowe już Renault, Massey Fergusony czy New Hollandy. Większość tych sprzętów z historią 20 lub więcej lat na karku.

Mocny i duży jak na warunki tarnowskie New Holland, fot. K.Pawłowski
Mocny i duży jak na warunki tarnowskie New Holland, fot. K.Pawłowski
Widzieliśmy także kilka traktorków SAM-ów, które wyglądały na trochę zapomniane, ale być może to nie jest ich ostatnie słowo i jeszcze do niektórych prac są wykorzystywane.

Wśród maszyn towarzyszących przeważają urządzenia polskie, tak samo zaawansowane wiekowo jak ciągnące je traktory.

Ursus 4514 wyposażony w zgrabiarkę, fot. K.Pawłowski
Ursus 4514 wyposażony w zgrabiarkę, fot. K.Pawłowski
Nieco nowsze sprzęty można zaobserwować w firmach komunalnych i u miejscowych usługodawców.

Trwają prace zielonkowe

Na większości pól trwają właśnie prace zielonkowe. Widoczne były w akcji stare przetrząsarki, zgrabiarki i prasy. Nie brakowało również ciągników wyposażonych w małe, zawieszane opryskiwacze.

W powiecie tarnowskim więcej niż połowa gospodarstw nie ma głównej specjalizacji. Według MODR produkcją zwierzęcą zajmuje się 14 proc. gospodarstw, produkcją roślinną 31 proc., zaś produkcją mieszaną 55 proc. gospodarstw. Specjaliści z MODR podkreślają, że produkcja bez specjalizacji nie sprzyja jej unowocześnianiu, warunkującemu poprawę jakości i zwiększeniu konkurencyjności.

Winnice Antoniego

Ciekawą alternatywę do tradycyjnych upraw i wymyślenia dla siebie specjalizacji znaleźli Antoni i Damian Marcinkowie, których odwiedziliśmy w ich winnicy.

SAM - ozdoba ogródka czy pomocnik w ogrodzie? fot. K.Pawłowski
SAM - ozdoba ogródka czy pomocnik w ogrodzie? fot. K.Pawłowski
Tarnów reklamuje się jako polski biegun ciepła, gdyż średnie temperatury są w tych okolicach największe w kraju. Poza tym pola w Woli Lubeckiej należące do państwa Marcinków leżą u stóp wzgórza Kokocz (polecamy wjechać lub wspiąć się na taras widokowy i zachwycić się widokiem) i dzięki takiemu położeniu rośliny mają tu idealne warunki do rozwoju. Do całości dochodzą bielicowe gleby utworzone z erozji piaskowca posadowionego na pobagiennym łupku.

Reasumując winorośle rozwijają się na tych terenach zaskakująco dobrze i mają fantastyczne aromaty owocowo-kwiatowe, a także mineralny charakter wina.

Antoni Marcinek już w latach 80-tych posadził pierwsze krzewy winorośli Schuyler, Krystaly i Ontario. Działania nieco mniej amatorskie Piwnice Antoniego zaczęły realizować w 2005 r. po przystąpieniu do organizującego się Małopolskiego Forum Winnego. Od tego momentu winnica systematycznie się rozrasta i obecnie zajmuje obszar 50 arów.

Winnica znajduje się tuż u podnóża wzgórza Kokocz, fot. K.Pawłowski
Winnica znajduje się tuż u podnóża wzgórza Kokocz, fot. K.Pawłowski
Nasadzonych jest około 2000 krzewów. Odmiany deserowe białe: Arkadia, Krystaly, Muskat Odeski, Wostorg i Refren. Odmiany deserowe czerwone: Schuyler, Agat Doński, Kodrianka i Arocznyj. W sumie odmian deserowych jest ok. 200 krzewów.

Białe wina robione są ze szczepów: Seyval Blanc, Solaris, Johanniter, Muskat Ottonel, Aurora, Bianca, Jutrzenka. Szczepy na wina czerwonego to Cabernet Cortis, Cascada, Monarch, Regent, Rondo i ostatnie nasadzenie to Leon Millot.

Od kilku lat wina, szczególnie Nestor i Senior, zdobyły ponad 20 medali na ogólnopolskich i międzynarodowych konkursach winiarskich. Pan Antoni zaprasza do siebie na degustacje win oraz lokalnych produktów.

Pszczoły i inne owoce Antoniego

Oprócz produkcji szlachetnych trunków do picia na terenie winnicy znajduje się także pasieka, a co za tym idzie produkcja porządnego, prawdziwego miodu, który można kupić na miejscu. Pasieka liczy obecnie 60 rodzin rasy kraińskiej.

Pszczelarstwo to rodzinna tradycja kontynuowana już w trzecim pokoleniu. Prowadzone są także warsztaty pszczelarskie, a także sprzedaż młodych rodzin jak i pracujących już owadów.

Antoni Marcinek chętnie opowiada o winnicy, pszczołach i swoim gospodarstwie, fot. K.Pawłowski
Antoni Marcinek chętnie opowiada o winnicy, pszczołach i swoim gospodarstwie, fot. K.Pawłowski
Jakby tego było mało gospodarstwo ma także swój własny niewielki sad i produkuje świeże ekologiczne soki, a także posiada kameralną plantację borówki amerykańskiej na obszarze 50 arów, gdzie nasadzono 1500 krzewów odmian Chandler, Bluecrop, Patriot oraz Bluejay.

Czy w tym miejscu w uprawach spotkaliśmy jakieś nowoczesne sprzęty? Raczej nie. Winobranie odbywa się ręcznie, a plon wywozi się taczkami. Antoni i Damian Marcinkowie chcą, aby spaliny traktora nie miały styczności z owocami. Oczywiście gospodarze mają ciągnik, ale jest to niewielki japoński traktorek o małej mocy. Większy, lepszy jest tutaj niepotrzebny. Nowoczesne maszyny są wykorzystywane dopiero przy produkcji wina.

Szybkość i brawurowa jazda ciągnikiem marki Ursus, fot. K.Pawłowski
Szybkość i brawurowa jazda ciągnikiem marki Ursus, fot. K.Pawłowski