Druga połowa października to zazwyczaj dość późny termin na zakup używanej przystawki do kukurydzy. Jednak aktualny sezon jest mocno opóźniony, a w punktach sprzedaży używanych maszyn rolniczych zainteresowanie przystawkami wciąż jest duże. Co ciekawsze oferty właściwie znikają w ciągu kilku godzin.

Zadanie nie jest więc łatwe, ale nie niemożliwe. Oczywiście, o takiej inwestycji należało pomyśleć znacznie wcześniej – cena mogłaby być wtedy atrakcyjniejsza i byłoby więcej czasu na przygotowanie przystawki.

Niemniej, aktualna relacja cenowa mokrej i suchej kukurydzy (perspektywa dobrej ceny na suchą) mogła spowodować zmianę decyzji i suszenie kukurydzy. Tym samym może pojawić się konieczności dzielenia zbiorów na mniejsze partie powiązane z wydajnością suszarni. Tu najczęściej może pomóc własna przystawka do kombajnu. Późno to późno, ale da się to jeszcze zrobić.

Nie ma czasu na remont!

Co można poradzić osobom, które jeszcze teraz myślą o zakupie przystawki?
Przede wszystkim na ciekawe oferty trzeba dość szybko reagować, bo obecnie błyskawicznie znikają one z rynku. Ważne jest też, aby mieć świadomość, ile czasu zostało na uruchomienie sprzętu – biorąc to pod uwagę warto przede wszystkim interesować się przystawkami pasującymi do danego modelu.

Oczywiście, niemal każdą przystawkę da się dopasować do dowolnego kombajnu, ale zabierze to więcej czasu. Ponadto pamiętajmy, że sama przystawka nie wystarczy by kosić kukurydzę na ziarno, trzeba jeszcze mieć inne klepisko, sita, specjalne zaślepienia na bęben (zakres zmian bywa różny w zależności od marki i modelu kombajnu). Dlatego w zakupie „na ostatnią chwilę” ogromnym atutem jest to, że przystawka jest już dopasowana i na wyposażeniu posiada też elementy adaptacji do zbioru kukurydzy ziarnowej.

Takie oferty są też wskazane ze względu na możliwość przetestowania maszyny. Niestety, większość przystawek sprzedawanych jest z placu, praktycznie bez możliwości sprawdzenia w ruchu. Chcąc jak najszybciej wyjechać do żniw trzeba to wziąć bardzo mocno pod uwagę. Taka oferta może być też droższa od innych, ale spokojna kalkulacja może pokazać, że to i tak może się okazać tańsza i pewniejsza inwestycja.

Im prostsza tym lepsza

Oczywiście, ryzyko ukrytych kosztów wynikających z dużego zużycia jest większe im przystawki są starsze. Niestety, jeśli możemy na nie wydać nie więcej niż 20 tys. zł musimy się liczyć z tym, że będą to maszyny o ponad 20-letnim stażu koszenia. Mogą one mieć najróżniejsze niespodzianki. Przystawki 10-20 letnie na ogół lepiej wyglądają, ale mogą mieć również wysoki poziom wyeksploatowania - kosztują na ogół od 20-50 tys. zł. Oczywiście, na cenę ma wpływ producent, poziom wyeksploatowania, liczba rzędów i zaawansowanie techniczne (składana lub nie, sposób rozdrabniania).

Kupując przystawkę w przedziale cenowym poniżej 20 tys. zł warto szukać rozwiązań o możliwie najprostszej konstrukcji, ale mimo wszystko z jakimś systemem rozdrabniającym. Warto polecić np. przystawki z „śmigłowymi” docinaczami. Mają one dość prostą konstrukcję możliwą do serwisowania i naprawy niemal przez każdego mechanika (cena jednego noża tnącego waha się od 50 do 200 zł). Oceniając stan przystawki trzeba pamiętać, że najdroższe są zazwyczaj przekładnie kątowe - tu ceny zaczynają się na kilku a kończą nawet na kilkunastu tys. zł.

Najdroższe są przekładnie

Warto zwrócić uwagę przede wszystkim na stan przekładni napędzających poszczególne wałki wciągające – można spróbować je obracać i obserwować zakres luzu. Niestety, w tym przypadku duży luz może nie być jedynym problemem. Część tych przekładni ma obudowy ze stopów lekkich w których wyrabiają się również gniazda łożysk.

Stan samych wałków wciągających też ma duże znaczenie dla pracy przystawki. Można je podzielić na kilka typów, m.in. takie bez wymiennych noży, z kilkoma wymiennymi nożami lub z zaawansowaną budową o kilkudziesięciu ostrzach (najdroższe z punktu widzenia używanego sprzętu). Warto pamiętać, że długość wałków wciągających ma związek z wydajnością przystawki – im są dłuższe tym wydajność większa.

Najłatwiej ocenić stan łańcuchów, które odpowiadają za odrywanie kolb. Przede wszystkim nie mogą być ona zbyt mocno rozciągnięte, a wystające sekcje, odpowiedzialne za odrywanie kolb, za bardzo zużyte. O stanie łańcuch dużo nam powie stan zębatek z którymi on współpracuje. Cech kompletnych łańcuchów na ogół wahają się od 150 do 700 zł (oryginalne).

Łańcuchy i zębatki można dokładnie obejrzeć po podniesieniu osłon
Łańcuchy i zębatki można dokładnie obejrzeć po podniesieniu osłon

Podsumowując, szukając jeszcze teraz przystawki do kukurydzy warto kierować się nie tylko ceną, ale też tym jak szybko można będzie ją wykorzystać w praktyce. Większość części do popularnych marek jest dostępna (również jako zamienniki) ale nie zawsze w ciągu kilku dni. Oczywiście, najłatwiej dedykowaną przystawkę będzie można kupić do kombajnów Claas jak również New Holland, które wyraźnie zdominowały rynek wtórny.