Jednoznaczne określenie jak bardzo dana przekładnia jest wyeksploatowana, nie jest prostym zadaniem. Na ocenę składa się wiele czynników. Począwszy od tego jak maszyna była użytkowana od nowości (praca ciężka/lekka - obciążenie maszyny, częsta zmiana przełożeń - praca z ładowaczem czołowym itd.), nawyków operatora, stosowanych olejów, filtrów – ich jakości oraz przestrzegania interwałów wymiany. Duży wpływ na stan przekładni będzie miał również sposób przeprowadzania napraw oraz jakość użytych części. Na rynku nie brakuje zamienników zarówno dobrej, jak i kiepskiej jakości.

→ Czy wciąż trzeba docierać nowoczesne silniki?

To tylko część przyczyn, które sprawiają, że jedne skrzynie kwalifikują się do naprawy już po przepracowaniu 5 tys. godzin, inne zaś bezproblemowo osiągają 10 tys. a nawet 15 tys. godzin. Dlatego też, przy wyborze używanej maszyny, przepracowany czas nie powinien być jedynym wyznacznikiem faktycznego stanu maszyny, w tym przekładni. Zwłaszcza że ewentualna naprawa może pochłonąć dziesiątki tysięcy złotych.

 Wybrać dobrze, ale jak?

 Jeżeli mowa o przekładni powershift, kluczową sprawą jest wyczucie pierwszych objawów towarzyszących zużyciu. Zarówno w przypadku oględzin podczas zakupu, jak i w późniejszej eksploatacji szybka i wczesna reakcja może nas uchronić przed kosztami. Co można wyczuć bez specjalistycznych badań i rozkręcania maszyny?

 • Jeżeli maszyna jest wyposażona we wskaźnik ciśnienia oleju, podczas pracy łatwo można zaobserwować przekroczenie dopuszczalnej przez producenta wartości, w przypadku nowszych maszyn będą to powtarzające się komunikaty o błędach związanych z układem smarowania. Wówczas niezbędne będzie podpięcie do ciągnika interfejsu diagnostycznego i odczytanie błędów bezpośrednio po jeździe testowej (nieuczciwy handlarz mógł skasować błędy przed oględzinami).

• Kolejnymi elementami, jakie z czasem ulegają zużyciu, są wszelkie uszczelnienia – zarówno korpusu przekładni (wycieki widoczne z zewnątrz) jak, i elementów sterujących (zaworów wewnątrz). We wczesnym stadium, przecieki odbiją się w pierwszej kolejności na reakcji na nasze polecenia – wolniejsza zmiana biegu. Jeżeli nieszczelności są duże, włączenie biegów będzie trudniejsze lub wręcz niemożliwe. Podobny efekt daje również zacinający się elektrozawór.

• Koniecznie trzeba sprawdzić stan oleju, czy nie ma w nim nadmiaru zanieczyszczeń (olej zmienia kolor ale nie powinno w nim być żadnych drobin, a mętny kolor może oznaczać, że w układzie jest woda) oraz filtr. Zdarzają się przypadki, że przy wymianie oleju, ktoś zapomina, o wyminie filtra.

• Wraz z osiągnięciem temperatury roboczej oleju, nie powinniśmy odczuwać szarpnięć, spowolnienia pracy skrzyni czy dziwnych odgłosów dobiegających z okolicy korpusu skrzyni. W najlepszym przypadku może wystarczyć kalibracja (przeprowadzana co ok. 1200 mth), ale problem może także być związany z czymś poważniejszym.

 Wszystkie biegi powinny załączać się w zbliżonym czasie i w podobny sposób. Jeżeli któryś z biegów włącza się z opóźnieniem, lub szarpnięciem usterka może dotyczyć zespołu elementów (kosza sprzęgłowego, zaworu, synchronizatora) tego konkretnego biegu. Pamiętajmy jednak, że ewentualna wymiana będzie zazwyczaj wiązała się z rozpołowieniem ciągnika i wyciągnięciem przekładni, a to generuje wysokie koszta i czas przestoju. W przypadku przekładni powershift zaleca się eksploatacyjną wymianę wszystkich elementów odpowiedzialnych za załączanie biegów jednocześnie.

→ Jak kupić używany ciągnik?

Stawka jest wysoka?

Niedopatrzenia przy zakupie mogą słono kosztować. Koszty poszczególnych elementów wchodzących w skład przekładni powershift nie są aż tak wysokie, zabójcza staje się kumulacja. I tak (na przykładzie przekładni ZF stosowanej w wielu modelach ciągników), tarcze kosza, przekładki, uszczelnienia czy pierścienie regulacyjne to koszt 30-150 zł, ale na każdy bieg potrzeba ich nawet kilkanaście sztuk, do tego dochodzą łożyska kosza 90-150 zł, tarcze skrajne od 150 zł, tłoki koszy od 210 zł, kosze (najdroższy element) od 3500 do nawet kilkunastu tys. zł.

Po doliczeniu robocizny może okazać się, że gdyby koszt remontu doliczyć do kwoty jaką zapłaciliśmy za ciągnik, uzbierałby się budżet pozwalający na zakup nowego ciągnika... i to z przekładnią powershift.

→ Nowe maszyny, nowe problemy