Rolnictwo to jeden z najważniejszych elementów argentyńskiej gospodarki. Zarówno sto czy dwieście lat temu, jak i teraz. W niektórych statystykach znaczenie rolnictwa w ostatnich latach nieco zmalało, co nie oznacza, że produkcja idzie mocno w dół. Po prostu automatyzacja i wędrówka ludzi ku miastom nieco zmieniło wizerunek argentyńskiej wsi i pracę na tym terenie. Jeszcze pod koniec lat 50. aż 20 proc. PKB stanowiły dochody z rolnictwa – teraz jest to mniej niż 10 proc. Obecnie ok. 7 proc. obywateli Argentyny pracuje na roli.

Mnogość marek maszyn rolniczych pokazuje, że rolnictwo w tym kraju ma nadal spory potencjał, a jego znaczenie dla gospodarki pokazuje wartość eksportu. Jedna czwarta argentyńskiego handlu zagranicznego, o wartości około 86 mld USD w 2011 r., składała się z nieprzetworzonych podstawowych produktów rolnych, głównie soi, pszenicy i kukurydzy. To nie koniec, bowiem następne ok. 30 proc. składało się z przetworzonych produktów rolnych, takich jak pasza dla zwierząt, mąka i oleje roślinne. Do tego musimy dodać słynną na cały świat argentyńską wołowinę i mamy pełen obraz kraju. Warto też wspomnieć, że 10 - 15 proc. gruntów rolnych w Argentynie jest własnością zagraniczną (a wśród właścicieli znajdziemy m. in. ludzi z Arabii Saudyjskiej).

Co produkuje Argentyna na polu?

Nie będziemy się mocno wgłębiać w argentyńskie liczby, bo można z tego zrobić habilitację. Wystarczy, że wspomnimy, że Argentyna jest największym na świecie producentem yerba mate, jednym z pięciu największych na świecie producentów soi, kukurydzy, nasion słonecznika, cytryny i gruszki, jednym z dziesięciu największych na świecie producentów jęczmienia, winogron, karczochów, tytoniu i bawełny oraz jednym z piętnastu największych światowych producentów pszenicy, trzciny cukrowej, sorgo i grejpfruta. Na deser dodamy, że w 2018 r. Argentyna była czwartym największym producentem wołowiny na świecie, z produkcją na poziomie 3 mln ton (za USA, Brazylią i Chinami).

Argentyński kowboj nazywany gaucho. Jest to południowoamerykański pasterz bydła, pracujący na pampach, czyli trawiastych równinach Argentyny, fot. Brigitte Werner / Pixabay
Argentyński kowboj nazywany gaucho. Jest to południowoamerykański pasterz bydła, pracujący na pampach, czyli trawiastych równinach Argentyny, fot. Brigitte Werner / Pixabay
Warto też wspomnieć, że Argentyna jest światowym liderem w rolnictwie ekologicznym. Na rynku jest sporo wielkich gospodarstw, które nie stosują nawozów syntetycznych, pestycydów i GMO. Argentyna ma zgłoszone ponad 3 mln certyfikowanych hektarów uprawy ekologicznej i w tej klasyfikacji ustępuje jedynie Australii, a zaraz za nią plasują się Stany Zjednoczone. Nie oznacza to, że praca na roli w Argentynie to wakacje i obrazki z programów Discovery. Zdarzają się tu przypadki dzieci na polu i pracy przymusowej.

Maszyny z Argentyny

Mimo burzliwej historii XX w. Argentyna jest jednym z krajów Ameryki Południowej o najdłuższej historii w produkcji traktorów. Pierwszym ciągnikiem produkowanym seryjnie w kraju Leo Messiego i Diego Maradony był IAME Pampa T01. Traktor opracowano w 1952 r. w Kordobie przez Industrias Aeronáuticas y Mecánicas del Estado (IAME).

Oczywiście jeśli popatrzymy na zdjęcia i filmy z udziałem pierwszego argentyńskiego traktora zobaczymy w nim Lanz Bulldoga, prawie takiego samego jak w przypadku polskiego Ursusa C-45. W wielu artykułach na temat tego ciągnika możemy przeczytać, że ciągnik powstał przy pomocy Fiata. Włoska firma pomagała zakładom w Kordobie tylko przy stawianiu fabryki i wyposażaniu go w maszyny. Reszta to kopia niemieckiego ciągnika Lanz Bulldog D.1506 przystosowana do produkcji przez Argentyńczyków.

Kolejne modele fabryki IAME to już pełnoprawne licencyjne Fiaty. Wkrótce włoska spółka jako Fiat Someca Construcciones Córdoba SA (nazywana Fiat Concord) wykupiła IAME Fábrica de Tractores, ale produkcję kultowej Pampy kontynuowano do 1963 r. Od 1955 r. na ciągnikach widniał znaczek Dirección Nacional de Fabricaciones e Investigaciones Aeronáuticas (DINFIA) – tak zmieniono nazwę zakładów po krwawym przewrocie na szczytach władzy w 1955 r. znanym w historii jako Revolucion Libertadora, czyli rewolucja wyzwoleńcza.

Powstało prawie 3,8 tys. sztuk kultowej w tej chwili Pampy, a niedawno jedna z nich była oferowana w Polsce. Nie jest to zresztą jedyna Pampa jeżdżąca nad Wisłą - wiemy jeszcze o co najmniej jednej pochodzącej z Holandii, która jest perełką kolekcji traktorów bazujących na Lanz Bulldogach. Fiat Concord produkował ciągniki rolnicze do 1979 r., ale w zupełnie innym zakładzie. Fabrykę IAME (DINFIA) wykupił w 1961 r. Perkins.

Zwariowany scenariusz

Produkowanie kopii Lanz Bulldoga w fabryce urządzonej przez Fiata, a potem wykupionej przez Perkinsa to tylko początek zagmatwanej historii przemysłu maszynowego Argentyny. Dalsze opowieści są mieszanką scenariusza Quentina Tarantino i Davida Lyncha – wszystko się miesza, przerywa, a potem kontynuuje w wielu wątkach na raz. Warto też wspomnieć, że argentyńskie firmy nie miały łatwo – od rządów Juana i Evity Perón, poprzez wielokrotne skrajne i mocne zmiany władzy w latach 50. i 60., przejęcie rządów przez wojsko w latach 70. i kontrowersyjne podówczas przeprowadzenie Narodowego Procesu Reorganizacji do bankructwa państwa na początku XXI w.

Przykładem poplątania jest historia wspomnianego już Fiata, który w pewnym momencie rozrósł się w Argentynie do rozmiarów giganta, bowiem oprócz ciągników produkowano tu samochody osobowe i ciężarowe, silniki, silniki przemysłowe, maszyny budowlane, wagony i lokomotywy. Standardowe Fiaty Concord, czasem występujące także pod marką Someca (francuski oddział Fiata współtworzony na początku z firmą Simca) lub Concord produkowano do 1979 r. (niektóre źródła mówią o 1981 r.). Już wtedy produkcję realizowano w Sauce Viejo, a nie w Kordobie. Powodem zamknięcia fabryki na przełomie lat 70. i 80. był zły stan gospodarki po kryzysie naftowym oraz rządach wojskowych.

Kilka lat później sytuacja na tyle się poprawiła, ze w 1988 r. w Sauce Viejo, na gruzach ciągników Fiat Concord, założono firmę Agritec, która do 1995 r. sprzedawała traktory… Fiata pod własną marką. W ofercie były także kombajny Laverda oraz New Holland. Agritec był fatalnie zarządzany i zbankrutował, a produkty rolnicze Fiata zaczęły znów przybywać do Argentyny z Brazylii i Włoch. Taki stan utrzymywał się do 2011 r. kiedy to CNH Industrial postanowiło założyć nową fabrykę ciągników i maszyn rolniczych marek Case IH i New Holland oraz silników FPT.

Jeśli mało wam dziwnych historii, zawiłości, bankructw i kontynuacji działania to warto zatrzymać się przy marce Zanello. Historia tej firmy zaczyna się niewinnie - od założonego w 1951 r. przez Pedro Zanello małej kuźni, w której naprawiał stare wozy. Wkrótce warsztat rozrósł się do Construcciones Metalúrgicas Zanello i zaczął działać na rynku metalurgicznym. W swoim dawnym warsztacie blacharskim Zanello zajmował się odlewaniem, spawaniem i gięciem metali. W latach 60. argentyński mechanik rozpoczął produkcję samobieżnych maszyn drogowych, a dekadę później, gdy firmę prowadzili już bracia Luis i Carlos Zanello, fabryka wyprodukowała swoje pierwsze traktory przeznaczone dla przemysłu leśnego. Był to mocny traktor przegubowy, wyposażony najprawdopodobniej w silnik Mercedesa o mocy ok. 90 KM. Wkrótce maszyna zaczęła także pracować w rolnictwie. Wielkie ciągniki o mocach znacznie przekraczających 100 KM stały się specjalnością zakładu.

Odnosząca sukcesy w latach 80. i na początku lat 90. firma zaczęła mieć problemy pod koniec ostatniej dekady XX w. W efekcie, jak wiele argentyńskich przedsiębiorstw w tym okresie, zbankrutowała.

Na jej gruzach powstało co najmniej kilka firm. Przede wszystkim w 2002 r. w miejscu Zanello pojawiła się marka Pauny, która kontynuowała dzieło starej firmy pod zarządami jej byłych pracowników oraz władz gminnych i wojewódzkich. W tym roku Pauny obchodzi 20-lecie działalności i radzi sobie całkiem nieźle. Produkują pełną gamę ciągników od kilkudziesięciu do kilkuset KM. Najmniejsze ciągniki sadownicze w pewnym momencie pochodziły z włoskiej fabryki Carraro, zaś większe maszyny, zarówno konwencjonalne, jak i przegubowe to autorski pomysł Zanello lub Pauny. Większe sprzęty wykorzystywały i wykorzystują jednostki Cummins, Liebherr lub brazylijskie MWM International Motores (tak, firma ta była kiedyś powiązana z niemiecką spółką o tej samej nazwie). Firma Pauny posiada również zakład montujący ciągniki w Paragwaju.

Ciągnik Pauny, fot. FB Pauny
Ciągnik Pauny, fot. FB Pauny
Oczywiście ten kto myśli, ze to nie koniec historii Zanello ten ma rację. Spółka w 2002 r. podzieliła się na więcej przedsiębiorstw. Zakład produkcji traktorów w Villa Maria po zbankrutowanej firmie Zanello kupili byli właściciele, czyli Louis i Carlos Zanello, tworząc tym samym spółkę Trac-Za. Przy okazji panowie mieli prawo do produkcji maszyn przegubowych serii Q-trac. W 2005 r. firma przekształciła się w ZG-Trac, a potem w Zanello Maquinaria. W 2012 r. powrócono do marki Zanello (Construcciones Metalúrgicas Zanello - CMZ). Obecnie firma produkuje między innymi traktory, równiarki, ładowacze czołowe, koparko-ładowarki, koparki, miniładowarki, zbiorniki. W 2017 r. bracia Zanello podpisali umowę partnerską z chińskim YTO Group Corporation na produkcję i sprzedaż traktorów w Argentynie.

Zanello 4065 bazujący na ciągnikach chińskiej firmy YTO, fot. FB Zanello
Zanello 4065 bazujący na ciągnikach chińskiej firmy YTO, fot. FB Zanello
Ostatnią firmą związaną z Zanello jest Abati Titanium założone przez Ariela Zanello. Firma produkuje maszyny drogowe i budowalne, siewniki oraz ciągniki przegubowe we współpracy z… Construcciones Metalúrgicas Zanello (CMZ). Ale w ofercie firmy są także elementy infrastruktury miejskiej i sprzętu komunalnego (np. śmietniki, wszelkiego rodzaju pojemniki, zamiatarki), oświetlenie oraz… place zabaw.

Przez chwilę, od 2012 r., na rynku istniała jeszcze firma TMZ (Tractormade Zanello), która produkowała ciągniki przegubowe na licencji Pauny. Niestety lub na szczęście dla produktów Pauny, Zanello i psychiatrów dość szybko zaprzestała montażu.

Południowoamerykańska telenowela

Zostawmy rodzinę Zanello i przejdźmy do kolejnych firm z Argentyny. Na przykład firma Vassalli Fabril SA zarządza dwiema markami produkującymi kombajny zbożowe - Don Roque i Vassalli. W tym wypadku mamy do czynienia z południowoamerykańską specjalnością, czyli telenowelą.

Firma założona w 1949 r. przez Roque Vassalli przetrwała do końca lat 80. Została wówczas wykupiona, po czym w latach 90. właściciel znów zdobył udziały. Niestety jego powtórne wejście w struktury spółki skończyło się bankructwem pod koniec lat 90. Zgliszcza firmy działały dalej i w 2003 r. zostały kupione przez wnuczkę Roque Vassalli i są w rodzinie do dziś, mimo że pod koniec poprzedniej dekady firma miała już bankrutować i szukać inwestora.

Kombajny argentyńskiej firmy przypominają barwą produkty Case IH, ale są własną konstrukcją, do tego bardzo udaną, nowoczesną i sprawdzającą się w warunkach argentyńskich. W 2017 r. firma Vassalli podpisała umowę na montaż ciągników Landini i McCormick pod własną marką. Montaż miał rozpocząć się w 2018 r., ale nie ma sygnałów, że do tego doszło. W tym okresie firma popadła w tarapaty finansowe i z ledwością uratowała się przez bankructwem – były zwolnienia, szukanie inwestora i plany restrukturyzacyjne. Zapewne projekt z ARGO Tractors padł ofiarą tych zmian.

Kolejne firmy to m.in. założony w 1942 r. Araus produkujący kombajny do kukurydzy, a potem maszyny żniwne i traktory. Firma zbankrutowała w 1999 r., a fabrykę przejęła argentyńska filia koncernu AGCO. Araus odrodził się jako Metalfor w 2003 r. kiedy to dawną fabrykę kupił argentyński producent opryskiwaczy samojezdnych. W tej chwili Metalfor nadal produkuje rozsiewacze, opryskiwacze, przyczepy i nawet kombajny zbożowe. Ciągniki pod marką Metalfor Araus 1050 i pochodne zaprezentowano w 2007 r. i mimo dość nowoczesnego podejścia do technologii nie zdobyły popularności i najprawdopodobniej w 2011 r. skończono ich montaż.

Przez chwilę fabryka Araus była pod władaniem AGCO Argentina. Filia amerykańskiego koncernu w Argentynie to coś więcej niż tylko przedstawiciel zagranicznego koncernu. Historia zaczyna się w ponad sto lat temu kiedy to firma Deutz AG zaczęła swoją działalność w Argentynie. W 1959 r. połączyła się z miejscową Cantábrica SA tworząc spółkę DECA. Po wielu latach Deutz w Argentynie został w 1996 r. doinwestowany przez AGCO. W efekcie w 1998 r. powstała spółka Deutz AGCO Motores produkująca silniki do wielu ciągników i maszyn w Ameryce Południowej.

To oczywiście nie koniec działalności AGCO w Argentynie. Fabryka Massey Fergusona działała tutaj od 1969 r. W 2014 r. wybudowano nowy zakład General Rodríguez (w okolicy Buenos Aires), w którym uruchomiono produkcję ciągników Massey Ferguson. Produkowane są m. in. ciągniki serii Nacional MF 7000 (150 - 210 KM), wszystkie wyposażone w silniki AGCO Power 620DS produkowane na miejscu oraz serię MF 2600 Nacional (49 - 80 KM) i serię MF 4200 Nacional (117 - 140 KM). W tej samej fabryce powstają także bliźniacze traktory pod marką Valtra.

Opryskiwacz Valtra BS3335H produkowany w argentyńskiej fabryce AGCO, fot. AGCO Argentina
Opryskiwacz Valtra BS3335H produkowany w argentyńskiej fabryce AGCO, fot. AGCO Argentina
Swój zakład produkcyjny w Argentynie posiada także John Deere, który jako producent na argentyńskim rynku jest obecny już od kilkudziesięciu lat. Fabrykę w Granadero Baigorria (prowincja Santa Fe) uruchomiono w 2012 r. Zakład koncentruje się na produkcji serii 5E oraz 6J, a także silników dla wszystkich fabryk JD w Ameryce Południowej.

Zapomniany gość z Niemiec i dobrze znany z Brazylii

Na pewno kolejną ciekawostką z rynku argentyńskiego jest marka Hanomag. Z pewnością wielu czytelników zna tego niemieckiego producenta, który powstał jako Hannoversche Maschinenbau AG w 1871 r. Produkowali lokomotywy, parowozy, ciężarówki (m. in. znane u nas modele F20 i F45) i pojazdy wojskowe. W 1912 r. zaczęli produkcje lokomobili, a w 1924 r. klasycznych ciągników rolniczych z silnikiem diesla. Produkcja stanęła w 1971 r. kiedy to Hanomag powoli kończył się jako niezależny producent pojazdów wszelkiego typu (dział maszyn budowlanych i rolniczych wykupił pod koniec lat 60. Massey Ferguson, a część samochodową Mercedes Benz)

Nowe ciągniki Hanomaga bazują na chińskiej technologii, fot. DHM Industria
Nowe ciągniki Hanomaga bazują na chińskiej technologii, fot. DHM Industria
Tak było w Niemczech, ale marka przetrwała w Argentynie. W 1960 r. huta Cura we współpracy z Rheinstahl Hanomag zaczęła montować ciągniki niemieckiej marki. Produkcja trwała do 1969 r. W 2011 r. Hanomag powrócił za sprawą DHM Industria SA, która wskrzesiła dobrze zapamiętaną w Argentynie markę. W tej chwili pod nazwą Hanomag sprzedawane są chińskie ciągniki marki Shandong Shifeng.

Chińskie ciągniki są także montowane przez producenta kosiarek i innych maszyn rolniczych Rolanda H. W tym wypadku montowane są ciągniki marek Jinma (chińska Mahindra) oraz Lovol. Inną montownią w Argentynie są brazylijskie ciągniki Agrale, które są wyposażane w silniki MWM International Motores. W przeszłości brazylijskie ciągniki bazowały na konstrukcjach m. in. Deutza i Zetora.

Traktory Agrale były znane w Argentynie również dzięki firmie Apache, która od 2007 r. montowała je u siebie. W 2013 r. firma podpisała umowę z indyjską firmą Sonalika, w efekcie której składa w swoich halach ciągniki marki Solis. Zapewne to nie wszystkie marki produkowane w Argentynie. W tak krótkim artykule trudno przytoczyć wszystkie, szczególnie te historyczne.

Argentyńczycy kupują argentyńskie maszyny

W zeszłym roku w Argentynie wyprodukowano o 20 proc. więcej maszyn niż w 2020 r. Argentyńska Izba Producentów Maszyn Rolniczych (CAFMA) uważa, że wzrost był napędzany głównie przez traktory, siewniki i opryskiwacze. Ciągników sprzedano dokładnie 21 850 sztuk za 1,795 mln dolarów. Co warto podkreślić aż 94 proc. sprzedanych w tym okresie maszyn rolniczych było pochodzenia krajowego (w przypadku ciągników współczynnik ten wynosił 95 proc.).

Niestety rok 2022 nie jest łatwy dla argentyńskich rolników. Oprócz inflacji, braku części i surowców kraj nawiedziła susza. W efekcie rynek maszyn rolniczych mocno się zatrzymał i o wzroście sprzedaży możemy zapomnieć.