PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Włókowanie, wałowanie, spulchnianie i podsiew - czym zadbać o łąkę wiosną?

Zadbane łąki i pastwiska odpłacą się większą ilością wartościowej paszy. Na rynku jest sporo prostych i tanich narzędzi, jak również precyzyjnych i rozbudowanych maszyn służących do pielęgnacji użytków zielonych.



Celem pielęgnacji użytków zielonych jest przede wszystkim stworzenie możliwie jak najlepszych warunków wzrostu dla szlachetnych gatunków traw i roślin motylkowatych. Istotne jest w tym przypadku prawidłowe nawożenie łąk i pastwisk (głównie azotowe) oraz ich wapnowanie. Dostarczając glebie składników pokarmowych, stwarzamy warunki do wzrostu roślin szlachetnych, i tym samym ograniczamy udział roślin "prymitywnych" oraz niepożądanych. Jednak oprócz nawożenia bardzo duże znaczenie mają zabiegi pielęgnacyjne, takie jak: włókowanie, wałowanie czy podsiew. Abyśmy mogli cieszyć się dobrym plonem, niezbędne jest ich wykonywanie przez cały rok. Szczególnie ważny jest okres wiosenny, w którym rośliny "budzą się do życia".

WŁÓKOWANIE

Jednym z ważniejszych zabiegów wykonywanych na łąkach i pastwiskach jest włókowanie. Jego głównym celem jest wyrównanie powierzchni, rozgarnięcie kretowisk i innych nierówności, które mogą utrudniać m.in. koszenie oraz zbiór traw. Poza tym podczas włókowania oddziałujemy na darń łąkową, która jednocześnie pobudza się do wzrostu i krzewienia. Włókowanie najczęściej wykonuje się w okresie obsychania kretowisk. Są one wówczas najbardziej podatne na wyrównanie.

Włóki to niezbyt skomplikowane narzędzia. Do ich głównej ramy jest mocowana sekcja robocza, czyli tzw. siatka, zbudowana z żeliwnych elementów o różnym kształcie (m.in. okrągłych, owalnych, trójkątnych). Istotne znaczenie ma ich duża masa, która decyduje o agresywności równania i głębokości penetracji darni.

Oprócz włók z gładkimi elementami roboczymi dostępne są również narzędzia z elementami uzębionymi (niewielkie wypusty o długości od 0,5 do 2 cm). Ułatwiają one penetrację darni i umożliwiają jednoczesne podrywanie korzeni roślin, co pobu dza je do krzewienia. Wielu producentów oferuje włóki z dwustronną siatką, przez której obrócenie otrzymujemy sekcję roboczą "gładką", lub uzębioną.

Zazwyczaj żeliwne odlewy są montowane do przedniej części ramy za pomocą pojedynczych ogniw łączących. Warto natomiast wybierać włóki, w których sekcje robocze w tylnej części są montowane luźniej (np. na łańcuchach). Zapewnia to siatce możliwość dopasowania do terenu.

Istotne znaczenie ma również rodzaj materiału, z którego została wykonana rama (dostępne są konstrukcje zarówno z giętych rur, jak i kątowników). Te pierwsze ze względu na mniejszą agresywność oddziaływania na darń są lżejsze w uciągu. Włóki z ramą główną wykonaną z kątowników, ze względu na swoje ostre krawędzie, pracują bardziej agresywnie i lepiej wyrównują darń.

RYNEK WŁÓK

Rynek włók łąkowych jest w Polsce dość spory. Oprócz firm takich jak: Agro-Factory, Expom, Mandam czy Jar-Met, znajdziemy na nim sporo konstrukcji mniejszych producentów. Dla przykładu jedną z tańszych włók łąkowych o szerokości 4 m można kupić już za 2,2 tys. zł (wszystkie ceny w artykule brutto). Za konstrukcje producentów wymienionych powyżej trzeba zapłacić od 2,7 tys. zł (szer. 4 m).

Oferta firmy Expom w zakresie włók uniwersalnych rozpoczyna się od 3-metrowych modeli maszyn serii Niwa z 3 rzędami żeliwnych elementów. Maszyna o szerokości 4 m z 4 rzędami odlewów to koszt 3,3 tys. zł. Za najszerszą Niwę o szerokości 8 m zapłacimy niespełna 9 tys. zł.

Najtańsza w ofercie firmy Mandam włóka z 4 rzędami elementów sekcji roboczej o szerokości 4 m to wydatek 4,4 tys. zł. Cena maszyn o szerokości 5 m rozpoczyna się od ok. 7,3 tys. zł. Za najszerszą włókę Mandamu (8 m) zapłacimy z kolei ponad 11,4 tys. zł.

Ceny te dotyczą jednak maszyn w podstawowej konfiguracji. Warto zastanowić się chociażby nad ich doposażeniem w układ hydraulicznego składania. Koszt takiego dodatku to około 1 tys. zł.

Mandam oferuje również na naszym rynku narzędzia "kombinowane", w których za sekcją włóczącą znajdują się zgrzebła palcowe, które umożliwiają aerację darni. Hybro, bo o tej maszynie mowa, jest dostępna w szerokościach roboczych: 3, 4, 6 oraz 8 m. Za podstawową wersję tych narzędzi zapłacimy odpowiednio ok.: 9, 16, 18,4 i 20,1 tys. zł, przy czym standardem w tym przypadku jest układ hydraulicznego składania brony.

WAŁOWANIE

Kolejnym ważnym zabiegiem prowadzonym na łąkach i pastwiskach, jest wałowanie. Ma ono na celu usunięcie z wierzchniej warstwy gleby zbyt dużej ilości powietrza (istotne zwłaszcza na glebach organicznych, w szczególności torfowych). Dzięki temu rośliny mają lepszy dostęp do podsiąkającej wody i składników pokarmowych.

Aby wał skutecznie wykonywał powierzone mu zadanie, powinien cechować się masą 1-1,2 t na metr szerokości roboczej. Jest to przedział teoretyczny, a masę wału poprzez regulację ilości zalanej wody należy dostosować do konkretnych warunków.

Na użytkach zielonych wykorzystuje się z reguły wały gładkie. Warto zwrócić uwagę na grubość blachy, z której został on wykonany (z reguły 12-14 mm). Czym blacha grubsza, tym wyższa masa własna, a także mniejsze narażenie na uszkodzenia (np. wgniecenia) powstałe wskutek najechania na przeszkodę, np. kamień. Istotną kwestią jest również stopień zaokrąglenia krawędzi wału. Im bardziej zaokrąglone, tym walec lepiej spełnia swoje zadanie i nie ma tendencji do rozcinania darni, co jest szczególnie zauważalne na uwrociach.

Poza tym część producentów montuje wewnątrz swoich konstrukcji ściany grodziowe, które "rozbijają" wodę wewnątrz wału podczas obrotu, przez co prowadzenie zabiegu jest bardziej komfortowe, a transport walca bezpieczniejszy.

OFERTA WAŁÓW

Sporą ofertę wałów znajdziemy na portalach ogłoszeniowych, gdzie ceny nowych urządzeń o szerokości 2,7 m rozpoczynają się od ok. 7,5 tys. zł. Wiele gospodarstw, ze względu nieskomplikowaną konstrukcję wałów, decyduje się na ich samodzielne wykonanie. Wśród "firmowych" konstrukcji dostępnych na polskim rynku znajdziemy m.in. maszyny powstające w Krośniewicach (Expom) i Gliwicach (Mandam).

Producent z Krośniewic oferuje wały w 2 wersjach (jednoczęściowej i dwuczęściowej) w szerokości roboczej 2,5 i 2,75 m. Za najtańszą maszynę o szerokości roboczej 2,5 i masie 1 200 kg (bez wody) trzeba obecnie zapłacić 13,2 tys. zł. Największy z oferowanych wałów (dwuczęściowy o szerokości 2,75 m) z masą 1 600 kg to koszt 18,2 tys. zł.

Do każdego z wałów jest dostępny hydraulicznie opuszczany układ z osią jezdną, w kwocie 5,2 tys. zł (dodatkowa masa 210 kg) oraz osią hamowaną 7,7 tys. zł (190 kg).

Mandam oferuje wały w szerokościach od 1 do 2,75 m. Za wał 2,5-metrowy (jednoczęściowy) o masie 1 930 kg, zapłacimy 24 tys. zł. Najszerszy i najcięższy wał (dwuczęściowy, 2,75 m i 2 410 kg) to koszt nieco ponad 30 tys. zł. Każdy z wałów za dopłatą 8,3 tys. zł może być doposażony w układ jezdny.

SPULCHNIACZE

Sporą ofertę maszyn kierują na nasz rynek producenci spulchniaczy (aeratorów). Głównym zadaniem tych maszyn jest spulchnienie darni i usunięcie z niej warstwy filcu. Dużą ofertą w tej grupie narzędzi może pochwalić się Joskin. Otwierają ją spulchniacze z serii BF, dostępne w szerokościach: 2,4, 3, 3,6, 4,2, 4,8 oraz 5,4 m. Pierwszym elementem roboczym jest w tym przypadku belka wyrównująca, za którą znajdują się 3 rzędy zębów giętkich. Ceny tych urządzeń rozpoczynają się od 3,5 tys. zł, kończą zaś na nieco ponad 9 tys. zł.

Kolejnym z oferowanych narzędzi przez Joskin jest seria EBR4S (od 2,4 do 6,6 m). W tym przypadku przed 3-rzędową sekcją zębów giętkich zamontowane są łopatki wyrównujące o szerokości 10 cm, listwy wyrównujące oraz zgarniacz wyrównujący (każdy z elementów może być osobno regulowany). Cena maszyn oscyluje w granicach od 6 do nieco ponad 21 tys. zł. Najbardziej rozbudowanym narzędziem do spulchniania łąk i pastwisk są brony Renova. Główną sekcję roboczą narzędzi tworzą noże niwelujące, które są zamontowane są sprężynującym elemencie S-kształtnym. Ich zadaniem jest nacinanie darni. Podstawowa wersja spulchniacza Renova o szerokości 2,4 m to wydatek 16 tys. zł.

PODSIEW

Podsiew to coraz częściej wybierana metoda odnawiania łąk i pastwisk polegająca na uzupełnieniu ich składu gatunkowego. Podsiewu wymagają przede wszystkim łąki przerzedzone wskutek działania niekorzystnych warunków atmosferycznych, czy wzmożonej działalności kretów. Jest on wykonywany również tam, gdzie wysiew nasion traw i motylkowatych metodą peł nej uprawy byłby zbyt czasochłonny, kosztowny lub degradujący środowisko naturalne, np. na łąkach torfowych.

Alternatywą dla metody prowadzenia podsiewu rzutowego jest podsiew talerzowy. W tym przypadku nasiona traw i roślin motylkowatych trafiają bezpośrednio do gleby, po jej wcześniejszym rozcięciu i odchyleniu, a zatem mają lepsze warunki do kiełkowania.

W zasadzie na rynku tych konstrukcji w Polsce najbardziej widoczne są dwie marki: holenderska Vredo oraz irlandzka Moore. System wysiewający tej pierwszej maszyny jest zbudowany z tarcz nożowych montowanych parami (w rozstawie co 7 i 10 cm). Ich zadaniem jest nacięcie oraz rozszerzenie gleby, tak aby nasiona trafiały pod wierzchnią warstwę darni. Po odłożeniu nasion w glebie (na głębokości 1-2 cm) szczeliny, w które wysiano nasiona są zaciskane przez wał dogniatający. Jego masa może być w zakresie pewnych ograniczonych wartości regulowana (przez zalanie wodą).

Za podstawową wersję siewnika Vredo o szerokości roboczej 2,5 m, z wałem gładkim zapłacimy około 81 tys. zł. Z kolei siewnik Vredo o szerokości roboczej 2,9 z pneumatycznym układem transportowania nasion to koszt około 132 tys. zł.

W przypadku siewnika Moore za nacięcie darni odpowiada jednak pojedynczy krój tarczowy o średnicy 370 mm. Szczeliny poszerzane są przez redlice odpierające (tzw. kliny), które przylegają do talerzy. W powstałe rowki z wykorzystaniem układu pneumatycznego odkładane są nasiona roślin. W zależności od wersji na szerokości 3 m montowane są 24 lub 32 sekcje wysiewające. Następnie za pomocą kółek dociskowych (gumowe lub stalowe) darń jest zagęszczana i wyrównywana. Za podstawową wersję maszyny o szerokości roboczej 3 m zapłacimy ok. 120 tys. zł. Doposażenie w układ hydraulicznego napędu dmuchawy układu wysiewającego to koszt 7,3 tys. zł.

DWA W JEDNYM

Na polskim rynku znajdziemy również ofertę "gotowych" agregatów do kompleksowej pielęgnacji: podsiewu traw i spulchniania. Jednym z bardziej popularnych jest Einböck Pneumaticstar - Pro 600 (6 m). Agregat jest dostępny w kwocie 93 tys. zł i jest przeznaczony do wydajnego podsiewu traw (nawet 5 ha/h). Maszyna cechuje się masą 1,23 tony i zapotrzebowaniem na moc 80 KM. Na przodzie maszyny jest zamocowana włóka wyrównująca. Za prowadzenie agregatu odpowiada zestaw 6 kół kopiujących. Do solidnej ramy Einböcka zamocowane są 4 paralelogramy z amortyzacją hydrauliczną, co pozwala na spokojną pracę maszyny, nawet przy prędkościach powyżej 10 km/h.

Dodatkową zaletą tego układu jest możliwość regulacji docisku sekcji roboczej, którą tworzy łącznie 240 zębów o średnicy 10 mm. Za wysiew nasion odpowiada system rzutowy Einböck, który może wysiewać również inny materiał siewny: bób, grykę, koniczynę, trawy, siemię lniane, łubin, lucernę, mak, rzodkiewkę, facelię, rzepak, kończynę czerwoną, rzepik, gorczycę, soję i koniczynę białą.

Kolejnym dość popularnym modelem agregatu jest APV GP M1. W maszynie pracuje 5 sekcji roboczych. Pierwsza obejmuje resorowaną włókę, druga z kolei sekcję zębów o średnicy 12 mm (rozstaw 7,5 cm), której zadaniem jest aeracja wierzchniej warstwy darni. Bezpośrednio za tą sekcją zamontowane są płytki odbojowe (wysiewające) - co 37,5 cm, które kończą przewody wysiewające 300-litrowego rozsiewacza. Przewody połączone są z 300-litrowym siewnikiem, z 8-sekcyjnym wałkiem wysiewającym.

Za zagarnięcie nasion odpowiada dwurzędowa sekcja zębowa (zęby o średnicy 8 mm w rozstawie 5,2 cm). Całość uzupełnia wał zębaty (pryzmatowy) o średnicy 410 mm. Agregaty APV GP M1 występują w 2 wersjach o szerokości roboczej 3 oraz 6 m, w cenach odpowiednio: 91 i 160 tys. zł.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (10)

  • z.. 2015-03-27 07:31:19
    Witam Cie baco56 zawsze uwielbiam czytać to co napiszesz nawet jeśli temat nie dotyczy mnie zbytnio.
    Mam łąkę którą wiele lat temu przekwalifikowałam na pole orne, jest to niskie pole które bywa że ze względu na duże opady, jest wielkim niepowodzeniem...mimo wszystko próbuję zbierać plon- jak się uda w roku suchym - rewelacja, co ktoryś rok warzywa oddają wysiłek...w dalekiej przyszłości konieczna melioracja aktualnie jest zepsuta jeszcze po PGR-była zrobiona za płytko.
    Tu z uporem maniaka dobre herbicydy i co ....i jeśli trafi się rok, że nie wejdę w pole, bo za mokro...(poprzedni rok chemia dobra uprawa-plon ok).....pole jest jak zaczarowane....większość gatunków rodzimych ....od nowa jakby nic się tam nie działo....wkoło są łąki które dopominają się o swoje....Pozdrawiam
  • parody 2015-03-27 02:13:13
    @baca56 Dlaczego uważasz ze metoda totalna poprzedzona herbicydem jest kleską??
  • 013 2015-03-26 23:18:36
    Ja w tym roku wziąłem się za stare pastwisko (1 - 2 razy w sezonie koszone i o tylko część, poza tym od czerwca do czasu jak krowy będą miały co tam jeść jest wypas).
    Pastwisko nie miało robione żadnej orki, czy wsiewki od co najmniej 50lat (nikt dokłądnie nie pamięta). Jesienią poszedł herbicyd totalny. 1,5 miesiąca później całość zjechana ciężką talerzówką - wszystko ładnie zostało pocięte, aż byłem zaskoczony rezultatem. Na to obornik i głęboka orka starym PHXem. Darń została ładnie pocięta, porozrywana i przykryta skibą - po bronowaniu nic się nie wyciąga.
    Jakie trawy, koniczyny, ... na tym stanowisku zasiać? Będzie użytkowane tak jak obecnie (jedno koszenie, na części, a reszta wypas).
    Klasa ziemi III i IVa, pH 6,3.
  • baca56 2015-03-26 22:57:16
    Na dłuższą metę skład gatunkowy runi na UZ zależy w małym stopniu od tego CO ZASIAŁEŚ, a w bardzo dużym stopniu od tego JAK UŻYTKUJESZ. Metoda "totalna" - czyli pełna uprawa, najlepiej poprzedzona totalnym herbicydem jest w moim odczuciu klęską i ostatecznością. Warta polecenia jedynie wtedy, gdy powierzchnia użytku jest tak nierówna, ze utrudnia koszenie czy inne zabiegi. W większości przypadków jednokrotne przeoranie starej darni nie wystarcza do wyrównania powierzchni, nawet jeśli orka jest z przedpłużkami - w praktyce stare darnie tracą spoistość dopiero po dwóch - trzech latach orki i uprawy. Trochę pomaga intensywne talerzowanie na krzyż - ale też nie w pełni. Ja w takich przypadkach stosuję 3 lata uprawy np. owsa czy gryki (gryka potrafi się udać nawet na polu, gdzie nie wjedziesz siewnikiem i trzeba siać lejkiem trzymając kciuki na zewnątrz kierownicy, żeby nie wybiło), a po wyrównaniu pola ostatni siew zboża z wsiewką mieszanki traw i koniczyn, przy bardzo starannym wyrównaniu powierzchni, wyzbieraniu kamieni, przewałowaniu (aby powciskać drobniejsze kamienie). Nie martwię się, jeśli nawet trochę zadepczę ziemię - odbije się to na plonie zboża, ale później przez wiele lat będę kosił i zbierał gładko i bez zgrzytów.
    Zboże lepiej zebrać wcześnie na zielono na kiszonkę - trawy i koniczyna dostaną swoją szansę późnym latem i jesienią, i w następnym roku będzie już pełny plon.
    Zasiać można cuda - jeśli liczymy na wysoki plon corocznie przy dużym nakładzie kosztów, to może lepiej "dać sobie siana" z użytkami zielonymi i uprawiać typowe rośliny pastewne na GO. Natomiast zasiew pod trwałe użytki zielone powinien kierować się innymi zasadami. Po pierwsze, należy rozróżnić gatunki, które szybko się rozrastają i obficie plonują, ale nie mają szans utrzymać się w dłuższym okresie od tych, które choć mają wolniejszy start, mogą przy właściwej pielęgnacji pozostać w runi na zawsze.
    Np. koniczyna czerwona, życica westerwoldzka (i wiele innych, zależnie od gleby i klimatu) to gatunki, które szybko się rozrosną, zagłuszą przypadkowe chwasty, dadzą spory plon, ale po dwóch latach wypadną. Jeśli razem z nimi wsieje się gatunki, które w danym siedlisku mają szanse się sprawdzić długodystansowo, to stopniowo one będą wypełniać miejsce po wypadających "szybkich" gatunkach. Do tego przez wiatr, zwierzęta, nawożenie kompostem czy obornikiem wprowadza się dużo nasion "lokalnych" gatunków i odmian.
    I tu dopiero zaczyna się zabawa w trwałe użytki zielone :)
    Bo dalej skład gatunkowy i plonowanie użytku zależne jest głównie od sposobu użytkowania.
    Łąka to nie jest istniejący stan - łąka to jest proces, to nieustanna zmienność zależna od przebiegu pogody, od nawożenia, koszenia, spasania, udeptywania, i całej masy innych tajemnych czynników. Trzeba na bieżąco obserwować i reagować. Ale orać - nie trzeba.
    Mógłbym tu napisać cały podręcznik, pełen opisów klęsk i sukcesów - ale on by dotyczył moich łąk, a Wasze pewnie są trochę inne - inne użytkowanie, gleba klimat itp.
    No to może kilka luźnych, nie powiązanych uwag:
    1. Nie ma sensu nigdy siać białej koniczyny. Ona ma sens jedynie na pastwiskach, a tam gdzie pasiesz - ona i tak się pojawi.
    2. Śmiałek darniowy to q..estwo, którego bez roundupu nie zwalczysz całkowicie. Ale można utrzymać go w ryzach - dostaje w tyłek od bardzo niskiego koszenia (stara rotacja ustawiona pod dużym kątem), a także od wypasu "do korzeni" wczesną wiosną, gdy jest jeszcze miękki. Krowy muszą Ci to wybaczyć ;)
    3. Zeszłoroczna zima była lekka a lato mokre - wiele moich łąk się "omszyło".
    Włóka nie pomaga na mchy - ja stosuję przetrząsarkę karuzelową ustawioną tak, żeby sprężyny mocno szarpały darń - i jadę na dużych obrotach i na niskim biegu. Mchy fruwają, darń się napowietrza. Moim zdaniem lepsze niż brona. Tylko trzeba wcześniej kupić paczkę zębów na zmianę.
    4. Uzytkowanie kośne + nawożenie wspomaga trawy, zwłaszcza azotem można zwiększyć udział "szlachetnych" traw - ale zubaża skład, zwłaszcza motylkowe na tym cierpią.
    Idealnie byłoby przemiennie czasem kosić, ale czasem tylko wypasać - to pozwoli zachować uniwersalność użytku.
    5.Kolejność koszenia - jeśli co roku kosisz dokładnie w tej samej kolejności, to zauważ ze w wyniku tego łąki się różnią składem gatunkowym. Warto czasem w miarę możności zmienić kolejność zbioru. Np. na łące koszonej wcześnie konietlicy nie widać, tymotka dopiero strzela w źdźbło, kupkówka kwitnie, wyczyniec przekwitł a mietlica już się wysiała. Kosząc wcześnie zwiększasz szansę mietlicy (już się wysiała), osłabiasz tymotkę (nie ma szans się wysiać). Jeśli skosisz choć co parę lat później -albo wręcz nie skosisz - to dasz szansę tymotce.

    O łąkach mogę gadać z przyjemnością godzinami - zwłaszcza z praktykami.

    A o szczegółach technicznych pneumatycznych siewników do podsiewu traw po 130 tys. naprawdę nie chce mi się rozmawiać.

    Pozdrawiam!
    • Aleksandra 2019-02-24 14:02:12
      Chciałabym porozmawiać o lakach Czy jest taka możliwość? aleksandra205@wp.pl
  • Paqwel 2015-03-26 20:31:28
    I tak jeszcze dopowiem, jak mówiłem jak by nie patrzeć kupowanie takiego siewnika jest głupotą. A próba rekultywacji Tuz-u na torfie w ten sposób moja się z celem ,bo podejrzewam że morze po 12-15 latach podsiewania i intensywnego nawożenia coś by to dało tylko po co?? To jak jest możliwość zbioru, to jest i możliwość wjechania opryskania i po talerzowania i i zasiania trawy NORMALNYM SIEWNIKIEM LUDZIE SIEJĄ LEJAMI za 700 zł I maja piękne łąki po co komu taki siewnik, chyba dla szpanu i lansu na wisi tylko. Ja za takie pieniądze wolał bym sobie sprawić coś innego chociaż by dla przyjemności, jak już mam je wydawać bez celu....Jeśli podsiew to tylko na łące na gruntach ornych i nie starszej niż 4 lata tu może po co rocznym podsiewie będzie efekt ,ale do tego służy zwykły zbożowy siewnik z talerzami i dociskiem redlic i nic więcej nie potrzeba a nawet metoda rzutowa lejem i wał tylko pod warunkiem ze tak jak pisałem łąki muszą się znajdować na gruntach ornych nie zachwaszczone i nie starsze niż 4 lat i nie daje nawet tu 50% że to coś da !!!!
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.80.252.84
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

KONTAKT24

Widziałeś, słyszałeś coś ważnego? Byłeś świadkiem niecodziennego wydarzenia? Napisz do nas! Opublikujemy, zainterweniujemy, pokażemy całemu światu. Jesteśmy dla Was 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu.

DODAJ PLIKI

Kliknij lub przeciągnij pliki z dysku i upuść. Max. rozmiar pliku 4 MB.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.