Celem pielęgnacji użytków zielonych jest przede wszystkim stworzenie możliwie jak najlepszych warunków wzrostu dla szlachetnych gatunków traw i roślin motylkowatych. Istotne jest w tym przypadku prawidłowe nawożenie łąk i pastwisk (głównie azotowe) oraz ich wapnowanie. Dostarczając glebie składników pokarmowych, stwarzamy warunki do wzrostu roślin szlachetnych, i tym samym ograniczamy udział roślin "prymitywnych" oraz niepożądanych. Jednak oprócz nawożenia bardzo duże znaczenie mają zabiegi pielęgnacyjne, takie jak: włókowanie, wałowanie czy podsiew. Abyśmy mogli cieszyć się dobrym plonem, niezbędne jest ich wykonywanie przez cały rok. Szczególnie ważny jest okres wiosenny, w którym rośliny "budzą się do życia".

WŁÓKOWANIE

Jednym z ważniejszych zabiegów wykonywanych na łąkach i pastwiskach jest włókowanie. Jego głównym celem jest wyrównanie powierzchni, rozgarnięcie kretowisk i innych nierówności, które mogą utrudniać m.in. koszenie oraz zbiór traw. Poza tym podczas włókowania oddziałujemy na darń łąkową, która jednocześnie pobudza się do wzrostu i krzewienia. Włókowanie najczęściej wykonuje się w okresie obsychania kretowisk. Są one wówczas najbardziej podatne na wyrównanie.

Włóki to niezbyt skomplikowane narzędzia. Do ich głównej ramy jest mocowana sekcja robocza, czyli tzw. siatka, zbudowana z żeliwnych elementów o różnym kształcie (m.in. okrągłych, owalnych, trójkątnych). Istotne znaczenie ma ich duża masa, która decyduje o agresywności równania i głębokości penetracji darni.

Oprócz włók z gładkimi elementami roboczymi dostępne są również narzędzia z elementami uzębionymi (niewielkie wypusty o długości od 0,5 do 2 cm). Ułatwiają one penetrację darni i umożliwiają jednoczesne podrywanie korzeni roślin, co pobu dza je do krzewienia. Wielu producentów oferuje włóki z dwustronną siatką, przez której obrócenie otrzymujemy sekcję roboczą "gładką", lub uzębioną.

Zazwyczaj żeliwne odlewy są montowane do przedniej części ramy za pomocą pojedynczych ogniw łączących. Warto natomiast wybierać włóki, w których sekcje robocze w tylnej części są montowane luźniej (np. na łańcuchach). Zapewnia to siatce możliwość dopasowania do terenu.

Istotne znaczenie ma również rodzaj materiału, z którego została wykonana rama (dostępne są konstrukcje zarówno z giętych rur, jak i kątowników). Te pierwsze ze względu na mniejszą agresywność oddziaływania na darń są lżejsze w uciągu. Włóki z ramą główną wykonaną z kątowników, ze względu na swoje ostre krawędzie, pracują bardziej agresywnie i lepiej wyrównują darń.

RYNEK WŁÓK

Rynek włók łąkowych jest w Polsce dość spory. Oprócz firm takich jak: Agro-Factory, Expom, Mandam czy Jar-Met, znajdziemy na nim sporo konstrukcji mniejszych producentów. Dla przykładu jedną z tańszych włók łąkowych o szerokości 4 m można kupić już za 2,2 tys. zł (wszystkie ceny w artykule brutto). Za konstrukcje producentów wymienionych powyżej trzeba zapłacić od 2,7 tys. zł (szer. 4 m).

Oferta firmy Expom w zakresie włók uniwersalnych rozpoczyna się od 3-metrowych modeli maszyn serii Niwa z 3 rzędami żeliwnych elementów. Maszyna o szerokości 4 m z 4 rzędami odlewów to koszt 3,3 tys. zł. Za najszerszą Niwę o szerokości 8 m zapłacimy niespełna 9 tys. zł.

Najtańsza w ofercie firmy Mandam włóka z 4 rzędami elementów sekcji roboczej o szerokości 4 m to wydatek 4,4 tys. zł. Cena maszyn o szerokości 5 m rozpoczyna się od ok. 7,3 tys. zł. Za najszerszą włókę Mandamu (8 m) zapłacimy z kolei ponad 11,4 tys. zł.

Ceny te dotyczą jednak maszyn w podstawowej konfiguracji. Warto zastanowić się chociażby nad ich doposażeniem w układ hydraulicznego składania. Koszt takiego dodatku to około 1 tys. zł.

Mandam oferuje również na naszym rynku narzędzia "kombinowane", w których za sekcją włóczącą znajdują się zgrzebła palcowe, które umożliwiają aerację darni. Hybro, bo o tej maszynie mowa, jest dostępna w szerokościach roboczych: 3, 4, 6 oraz 8 m. Za podstawową wersję tych narzędzi zapłacimy odpowiednio ok.: 9, 16, 18,4 i 20,1 tys. zł, przy czym standardem w tym przypadku jest układ hydraulicznego składania brony.

WAŁOWANIE

Kolejnym ważnym zabiegiem prowadzonym na łąkach i pastwiskach, jest wałowanie. Ma ono na celu usunięcie z wierzchniej warstwy gleby zbyt dużej ilości powietrza (istotne zwłaszcza na glebach organicznych, w szczególności torfowych). Dzięki temu rośliny mają lepszy dostęp do podsiąkającej wody i składników pokarmowych.

Aby wał skutecznie wykonywał powierzone mu zadanie, powinien cechować się masą 1-1,2 t na metr szerokości roboczej. Jest to przedział teoretyczny, a masę wału poprzez regulację ilości zalanej wody należy dostosować do konkretnych warunków.

Na użytkach zielonych wykorzystuje się z reguły wały gładkie. Warto zwrócić uwagę na grubość blachy, z której został on wykonany (z reguły 12-14 mm). Czym blacha grubsza, tym wyższa masa własna, a także mniejsze narażenie na uszkodzenia (np. wgniecenia) powstałe wskutek najechania na przeszkodę, np. kamień. Istotną kwestią jest również stopień zaokrąglenia krawędzi wału. Im bardziej zaokrąglone, tym walec lepiej spełnia swoje zadanie i nie ma tendencji do rozcinania darni, co jest szczególnie zauważalne na uwrociach.

Poza tym część producentów montuje wewnątrz swoich konstrukcji ściany grodziowe, które "rozbijają" wodę wewnątrz wału podczas obrotu, przez co prowadzenie zabiegu jest bardziej komfortowe, a transport walca bezpieczniejszy.

OFERTA WAŁÓW

Sporą ofertę wałów znajdziemy na portalach ogłoszeniowych, gdzie ceny nowych urządzeń o szerokości 2,7 m rozpoczynają się od ok. 7,5 tys. zł. Wiele gospodarstw, ze względu nieskomplikowaną konstrukcję wałów, decyduje się na ich samodzielne wykonanie. Wśród "firmowych" konstrukcji dostępnych na polskim rynku znajdziemy m.in. maszyny powstające w Krośniewicach (Expom) i Gliwicach (Mandam).

Producent z Krośniewic oferuje wały w 2 wersjach (jednoczęściowej i dwuczęściowej) w szerokości roboczej 2,5 i 2,75 m. Za najtańszą maszynę o szerokości roboczej 2,5 i masie 1 200 kg (bez wody) trzeba obecnie zapłacić 13,2 tys. zł. Największy z oferowanych wałów (dwuczęściowy o szerokości 2,75 m) z masą 1 600 kg to koszt 18,2 tys. zł.

Do każdego z wałów jest dostępny hydraulicznie opuszczany układ z osią jezdną, w kwocie 5,2 tys. zł (dodatkowa masa 210 kg) oraz osią hamowaną 7,7 tys. zł (190 kg).

Mandam oferuje wały w szerokościach od 1 do 2,75 m. Za wał 2,5-metrowy (jednoczęściowy) o masie 1 930 kg, zapłacimy 24 tys. zł. Najszerszy i najcięższy wał (dwuczęściowy, 2,75 m i 2 410 kg) to koszt nieco ponad 30 tys. zł. Każdy z wałów za dopłatą 8,3 tys. zł może być doposażony w układ jezdny.

SPULCHNIACZE

Sporą ofertę maszyn kierują na nasz rynek producenci spulchniaczy (aeratorów). Głównym zadaniem tych maszyn jest spulchnienie darni i usunięcie z niej warstwy filcu. Dużą ofertą w tej grupie narzędzi może pochwalić się Joskin. Otwierają ją spulchniacze z serii BF, dostępne w szerokościach: 2,4, 3, 3,6, 4,2, 4,8 oraz 5,4 m. Pierwszym elementem roboczym jest w tym przypadku belka wyrównująca, za którą znajdują się 3 rzędy zębów giętkich. Ceny tych urządzeń rozpoczynają się od 3,5 tys. zł, kończą zaś na nieco ponad 9 tys. zł.

Kolejnym z oferowanych narzędzi przez Joskin jest seria EBR4S (od 2,4 do 6,6 m). W tym przypadku przed 3-rzędową sekcją zębów giętkich zamontowane są łopatki wyrównujące o szerokości 10 cm, listwy wyrównujące oraz zgarniacz wyrównujący (każdy z elementów może być osobno regulowany). Cena maszyn oscyluje w granicach od 6 do nieco ponad 21 tys. zł. Najbardziej rozbudowanym narzędziem do spulchniania łąk i pastwisk są brony Renova. Główną sekcję roboczą narzędzi tworzą noże niwelujące, które są zamontowane są sprężynującym elemencie S-kształtnym. Ich zadaniem jest nacinanie darni. Podstawowa wersja spulchniacza Renova o szerokości 2,4 m to wydatek 16 tys. zł.

PODSIEW

Podsiew to coraz częściej wybierana metoda odnawiania łąk i pastwisk polegająca na uzupełnieniu ich składu gatunkowego. Podsiewu wymagają przede wszystkim łąki przerzedzone wskutek działania niekorzystnych warunków atmosferycznych, czy wzmożonej działalności kretów. Jest on wykonywany również tam, gdzie wysiew nasion traw i motylkowatych metodą peł nej uprawy byłby zbyt czasochłonny, kosztowny lub degradujący środowisko naturalne, np. na łąkach torfowych.

Alternatywą dla metody prowadzenia podsiewu rzutowego jest podsiew talerzowy. W tym przypadku nasiona traw i roślin motylkowatych trafiają bezpośrednio do gleby, po jej wcześniejszym rozcięciu i odchyleniu, a zatem mają lepsze warunki do kiełkowania.

W zasadzie na rynku tych konstrukcji w Polsce najbardziej widoczne są dwie marki: holenderska Vredo oraz irlandzka Moore. System wysiewający tej pierwszej maszyny jest zbudowany z tarcz nożowych montowanych parami (w rozstawie co 7 i 10 cm). Ich zadaniem jest nacięcie oraz rozszerzenie gleby, tak aby nasiona trafiały pod wierzchnią warstwę darni. Po odłożeniu nasion w glebie (na głębokości 1-2 cm) szczeliny, w które wysiano nasiona są zaciskane przez wał dogniatający. Jego masa może być w zakresie pewnych ograniczonych wartości regulowana (przez zalanie wodą).

Za podstawową wersję siewnika Vredo o szerokości roboczej 2,5 m, z wałem gładkim zapłacimy około 81 tys. zł. Z kolei siewnik Vredo o szerokości roboczej 2,9 z pneumatycznym układem transportowania nasion to koszt około 132 tys. zł.

W przypadku siewnika Moore za nacięcie darni odpowiada jednak pojedynczy krój tarczowy o średnicy 370 mm. Szczeliny poszerzane są przez redlice odpierające (tzw. kliny), które przylegają do talerzy. W powstałe rowki z wykorzystaniem układu pneumatycznego odkładane są nasiona roślin. W zależności od wersji na szerokości 3 m montowane są 24 lub 32 sekcje wysiewające. Następnie za pomocą kółek dociskowych (gumowe lub stalowe) darń jest zagęszczana i wyrównywana. Za podstawową wersję maszyny o szerokości roboczej 3 m zapłacimy ok. 120 tys. zł. Doposażenie w układ hydraulicznego napędu dmuchawy układu wysiewającego to koszt 7,3 tys. zł.

DWA W JEDNYM

Na polskim rynku znajdziemy również ofertę "gotowych" agregatów do kompleksowej pielęgnacji: podsiewu traw i spulchniania. Jednym z bardziej popularnych jest Einböck Pneumaticstar - Pro 600 (6 m). Agregat jest dostępny w kwocie 93 tys. zł i jest przeznaczony do wydajnego podsiewu traw (nawet 5 ha/h). Maszyna cechuje się masą 1,23 tony i zapotrzebowaniem na moc 80 KM. Na przodzie maszyny jest zamocowana włóka wyrównująca. Za prowadzenie agregatu odpowiada zestaw 6 kół kopiujących. Do solidnej ramy Einböcka zamocowane są 4 paralelogramy z amortyzacją hydrauliczną, co pozwala na spokojną pracę maszyny, nawet przy prędkościach powyżej 10 km/h.

Dodatkową zaletą tego układu jest możliwość regulacji docisku sekcji roboczej, którą tworzy łącznie 240 zębów o średnicy 10 mm. Za wysiew nasion odpowiada system rzutowy Einböck, który może wysiewać również inny materiał siewny: bób, grykę, koniczynę, trawy, siemię lniane, łubin, lucernę, mak, rzodkiewkę, facelię, rzepak, kończynę czerwoną, rzepik, gorczycę, soję i koniczynę białą.

Kolejnym dość popularnym modelem agregatu jest APV GP M1. W maszynie pracuje 5 sekcji roboczych. Pierwsza obejmuje resorowaną włókę, druga z kolei sekcję zębów o średnicy 12 mm (rozstaw 7,5 cm), której zadaniem jest aeracja wierzchniej warstwy darni. Bezpośrednio za tą sekcją zamontowane są płytki odbojowe (wysiewające) - co 37,5 cm, które kończą przewody wysiewające 300-litrowego rozsiewacza. Przewody połączone są z 300-litrowym siewnikiem, z 8-sekcyjnym wałkiem wysiewającym.

Za zagarnięcie nasion odpowiada dwurzędowa sekcja zębowa (zęby o średnicy 8 mm w rozstawie 5,2 cm). Całość uzupełnia wał zębaty (pryzmatowy) o średnicy 410 mm. Agregaty APV GP M1 występują w 2 wersjach o szerokości roboczej 3 oraz 6 m, w cenach odpowiednio: 91 i 160 tys. zł.