Tym razem w teście „Farmera” prezentujemy zupełną nowość – pierwszy egzemplarz rozsiewacza do nawozów z Cynkometu, o jakże wymownej i trafnej nazwie: Wapniak. Maszynę opisywaliśmy już krótko wiosną, kiedy tylko pojawiła się informacja o nowej pozycji w ofercie producenta z Czarnej Białostockiej. Zainteresowanie czytelników było duże i otrzymaliśmy sporo pytań. Dlatego postanowiliśmy sprawdzić sprzęt w praktyce – przy wysiewie wapna magnezowego.

Masywna konstrukcja, cała w ocynku

Wapniak RWN-8000 to rozsiewacz wyposażony w skrzynię o ładowności 8 t. W podstawowej wersji sprzęt waży ok. 4 t. Konstrukcję nośną stanowi rama wykonana z profili zamkniętych o wymiarach 160x80x5 mm, którą osadzono na jednoosiowym podwoziu firmy ADR z resorami parabolicznymi i kołami w rozmiarze 600/50-22,5. 

Ściany skrzyni zostały wykonane z blachy o grubości 3 mm, natomiast podłoga – 5 mm. Dodatkowo po zewnętrznej stronie zasobnika znalazły się niewielkie, pionowe wzmocnienia, które usztywniają skrzynię. W jej wnętrzu – w górnej części – przykręcono poprzeczne belki, na których znalazły się jeszcze wzdłużnie ułożone belki (kątowniki). Ich zadaniem jest rozbicie większych grud spadających z łyżki podczas załadunku, ale też mogą pełnić inną funkcję – można na nich postawić np. big-bag z nawozem. 

W przekroju skrzynia ładunkowa ma u góry kształt leja, w środkowej części ścianki są pionowe, a w dolnej znowu ustawione pod kątem. Warto też dodać, że w dolnej części testowanego egzemplarza znalazły się dwa wzdłużne walce z osadzonymi na nich pod skosem łopatkami. Jak dowiedzieliśmy się przed pracą, służą one przede wszystkim do mieszania nawozów granulowanych, np. przy zastosowaniu ich dwóch rodzajów, a przy wysiewie wapna nie powinny być załączane. Nauczeni doświadczeniami np. z rozsiewaczem typu RCW, mieliśmy pewne wątpliwości, czy wysiewany przez nas materiał nie będzie się zawieszał (myśleliśmy, że właśnie temu mają przeciwdziałać owe mieszadła). Okazało się,  że nasze obawy były płonne i wapno bezproblemowo zsuwało się na przenośnik podłogowy bez włączania walców. Widać, że kształt zasobnika został dobrze przemyślany i przetestowany.

Całość konstrukcji robi wrażenie masywnej i solidnie wykonanej. Na pewno warto pokreślić również to, że właściwie wszystkie elementy zostały ocynkowane ogniowo, co ma zdecydowanie skuteczniej od lakieru chronić rozsiewacz przed szkodliwym działaniem nawozów.

Niepotrzebny nowoczesny ciągnik

Na potrzeby testu sprzęgliśmy rozsiewacz zarówno z ciągnikiem New Holland o mocy 125 KM, jak i Pronarem MTZ-82 o mocy 80 KM, żeby po prostu sprawdzić, czy tego typu mniejsza i – czego by nie mówić – przestarzała jak na dzisiejsze standardy maszyna poradzi sobie. Wszak tego typu starszych ciągników (MTZ-ów, Ursusów, Zetorów) w polskich gospodarstwach nie brakuje, a często nowoczesny sprzęt towarzyszący nie może z nimi współpracować choćby ze względu na wysokie wymagania stawiane przez układy hydrauliczne. W naszym przypadku nie było z tym problemu. Rozsiewacz ma bowiem własny układ hydrauliczny zasilany z WOM ciągnika (pompa hydrauliczna, zasobnik oleju, filtr, rozdzielacz z elektrozaworami i sterowaniem ręcznym). Do traktora włączona była tylko jedna para złączy służąca do obsługi stopy hydraulicznej. Jeśli ktoś jednak nie miałby i takiej możliwości, przewody mogą być wpięte do rozdzielacza na rozsiewaczu i wtedy położenie stopy można regulować dźwigienką – oczywiście po włączeniu WOM zasilającego pompę w maszynie. Poza tym oprócz sprzęgnięcia na górny zaczep i podłączenia wałka do kabiny trzeba było tylko wprowadzić przewód do sterownika i wpiąć do niego zasilanie (gniazdo 3-pinowe). To wszystko. 

Praca Pronarem okazała się możliwa i skuteczna, choć czuć było duże obciążenie i po prostu brakowało mocy, żeby jeździć szybciej niż 10-12 km/h, zwłaszcza przy załadowanym na pełno rozsiewaczu. Zdecydowanie polecamy użycie ciągnika większej mocy (co najmniej 120 KM), ale tylko dlatego, że po prostu można by pracować szybciej i wydajniej w każdych warunkach – w naszym przypadku było sucho. W sprzyjających warunkach nie ma problemu, by jeździć większym ciągnikiem nawet 20 km/h – hektar powierzchni można obsiać w dosłownie kilka minut. 

Równomierny wysiew

Jak przebiega wysiew? Materiał ze skrzyni jest przesuwany na adapter wysiewający za pomocą dwułańcuchowego przenośnika podłogowego, na którym na pionowych ogniwach umieszczono stalowe listwy poprzeczne (kute ceowniki). Przenośnik jest napędzany z prawego koła jezdnego, nad którym zamontowane jest dociskane i podnoszone hydraulicznie koło ostrogowe. Dzięki temu dawka jest utrzymywana wraz ze zmianą prędkości jazdy, ale z drugiej strony nie daje innej możliwości regulacji jej posuwu. Warto dodać, że przenośnik można uruchomić także podczas postoju maszyny, co przyda się np. podczas czyszczenia sprzętu.

Dozowanie materiału odbywa się przez ustawienie szczeliny unoszonej hydraulicznie zasuwy. Stopień otwarcia zasuwy traktorzysta reguluje ze sterownika w kabinie, a duży wskaźnik otwarcia jest umieszczony na przedniej ścianie skrzyni. Wartym podkreślenia jest tutaj taki detal, jak uchylna niewielka klapka w dolnej części zasuwy, która otworzy się np. pod naporem kamienia przesuwanego przez listwę czy wapna, jeśli operator zapomniałby otworzyć zasuwę. To pomysłowe i skuteczne rozwiązanie.

Po przejściu na zewnątrz skrzyni materiał trafia na obracający się walec ze sprężystymi palcami – nazwany przez producenta systemem Active Gruda, który równomiernie podaje nawóz na tarcze wysiewające. Tym samym eliminowane jest tutaj zjawisko zrzucania go porcjami na talerze (zwłaszcza w przypadku wilgotnych, scalających się materiałów) i nierównego wysiewu, co często ma miejsce w innych rozsiewaczach taśmowych. Tarcze o dużej średnicy (610 mm) napędzane z WOM rozrzucały wapno na szerokość ok. 8-10 m. Oczywiście, ten parametr będzie w dużej mierze zależał od rodzaju wysiewanego materiału. 

Cały artykuł ukazał się w najnowszym wydaniu miesięcznika Farmer