Niewątpliwą gwiazdą wydarzenia były nowe ciągniki serii 6R, z których jeden zaprezentowano z bardzo ciekawym ładowaczem czołowym 643R. Jednak oprócz traktorów, nie mniej nietuzinkowym bohaterem był opryskiwacz R975i. Pokaz uzupełniły ponadto: ładowarka Kramer KT407 oraz potężna platforma do przewozu bel z Wieltona.

6R – 12 modeli w 4 rozmiarach

W trakcie spotkania można było wypróbować maszyny 6R140 oraz 6R215. Przedstawiono również 4 nowe modele w tej gamie: 6R140 (o mocy maksymalnej 166 KM), 6R150 (177 KM), 6R 165 (213 KM) i 6R 185 (234 KM). Jak przekonują przedstawiciele marki, ciągniki z tej serii są mocne, precyzyjne, wydajne i projektowane tak, aby operator miał zagwarantowany maksymalny komfort pracy. Rzeczywiście, wsiadając do nowych „R-ek”, trudno nie dostrzec, że firma postawiła tutaj na rozwiązania sprawiające, że operator poczuje ponadprzeciętny luksus i będzie miał do dyspozycji rozwiązania zarezerwowane dla maszyn o najwyższych wydajnościach. Warto dodać, że według DLG (Niemieckiego Towarzystwa Rolniczego) traktory wyróżnia najniższy poziomem zużycia paliwa (testy
DLG-Transport-PowerMix-Test 2.0). 

Nową serię 6 R tworzy 12 modeli podzielonych na 4 grupy – w zależności od wielkości ramy. Najmniejszą stanowią modele 4-cylindrowe (rozstaw osi 2580 mm). Kolejne trzy to maszyny 6-cylindrowe z rozstawem osi odpowiednio: 2765, 2800 i 2900 mm. Wszystkie ciągniki z serii 6R mogą być wyposażone w przekładnię AutoPowr. Jest to przekładnia hydromechaniczna o wysokiej wydajności, działająca w trzech trybach (automatyczny, niestandardowy, ręczny). Tryb niestandardowy umożliwia m.in. ustawienia przewidywania obciążenia oraz zakresu spadku prędkości obrotowej silnika. – Uważamy, że 6R 185 stanie się bardzo pożądanym ciągnikiem. Posiada ogromny potencjał. Przy masie ciągnika 8 t ma średniej wielkości ramę, niezwykłe przyśpieszenie i wydajny układ inteligentnego zarządzania mocą pozwalający na doładowanie do 40 KM w pracach wykorzystujących układ hydrauliczny – komentował Szymon Kaczmarek, specjalista ds. produktu z John Deere Polska.

Wszystkie traktory mogą być wyposażone w CommandPRO – wielofunkcyjną dźwignię umożliwiającą precyzyjne sterowanie układem jezdnym, układami hydrauliki zewnętrznej ciągnika i systemami zdalnego prowadzenia maszyny. Warto też wspomnieć, że w maszynach zastosowano nowy, dodatkowy joystick do sterowania funkcjami zarówna ciągnika, ładowacza, jak i Isobus. Dostępnych jest 13 programowalnych funkcji. Jako ciekawostkę można dodać, że joystick wyposażony jest w czujnik wykrywania dłoni. 

Z „chmury” na ciągnik

Ciekawą prezentacją było pokazanie praktycznych możliwości platformy John Deere Operations Center. Umożliwia ona gromadzenia ogromnej ilości danych dotyczących zarówno samego gospodarstwa, jak i aktualnie prowadzonych prac. Operations Center to darmowy portal służący do zarządzania gospodarstwem rolnym. Wykorzystuje on przede wszystkim łączność z maszynami – na świecie z portalem jest już połączonych ponad 450 tys. maszyn. – System John Deere Operations Center pozwala użytkownikom zbierać bardzo duże ilości danych, które następnie jest w stanie przekuć na strategiczne decyzje, a co za tym idzie – rzeczywiste wyniki ekonomiczne – przekonują specjaliści z John Deere.

Podczas pokazu zorganizowanego przy okazji prezentacji nowych ciągników John Deere 6R mieliśmy okazję zobaczyć, jak wygląda komunikacja pomiędzy „biurem” a operatorem i prowadzoną przez niego maszyną – w tym przypadku ciągnikiem John Deere 6R155 z opryskiwaczem R975i. Z pomocą platformy Operations Center operator ciągnika z opryskiwaczem otrzymał zdalnie plik (zapisany w „chmurze”) z pełnymi danymi dotyczącymi potrzeby wykonania pracy: działki, obrębu na działce, gdzie ma być wykonany oprysk, rodzaju środka, dawki itp. Tym samym po wczytaniu pliku zadanie traktorzysty ograniczyło się właściwie tylko kontroli zestawu. Samo załączanie opryskiwacza, kontrola sekcji, dawkowanie – odbywały się automatycznie. Do tego też należy wspomnieć, że kierowca korzystał z funkcji automatycznego prowadzenia równoległego. Warto wspomnieć, że John Deere wykorzystuje Operations Center do doskonalenia swoich maszyn, analizując dane przesyłane i prowadzenie ciągnika, jak również dane ustawienia maszyny. 

Dzięki systemowi telemetrycznemu JDLink, w który był wyposażony ciągnik, osoba będąca w gospodarstwie lub w biurze ma również podgląd na lokalizację maszyny, godziny wykonania pracy, kody błędów, zdalną diagnostykę za pomocą Service Advisor Remote, a nawet wykrywanie potencjalnych usterek za pomocą usługi Expert Alerts.

Wyjątkowe funkcje opryskiwacza R975i

Ciekawą nowością pokazaną podczas prezentacji w Bednarach był wspomniany już największy z opryskiwaczy serii R900 – model R975i. Zbiornik opryskiwacza ma pojemność aż 7500 l, a belka polowa zastosowana w tym egzemplarzu była szeroka na 36 m. Maszyna została wyposażona we wszelkie topowe technologie. Jedną z nich jest układ PowrSpray, w skład którego wchodzą dwie pompy wirowe (z układem odśrodkowym) zapewniające bardzo duże wydatki cieczy – pompa do układu opryskowego ma wydajność 1000 l/min, natomiast druga – służąca do napełniania – aż 1200 l/min. To sprawia, że do zbiornika może być wpompowana ciecz (np. czysta woda dostarczona na pole) w ciągu kilku minut. Dla komfortu operatora przygotowano również system aktywnej pauzy, dzięki której można wstrzymać napełnianie i przygotować ciecz roboczą.

Nietuzinkowym rozwiązaniem jest możliwość zamówienia belki polowej z dyszami rozstawionymi co 25 cm zamiast standardowych 50 cm. To pozwala na wykonywanie zabiegów przy większych podmuchach wiatru, gdyż dysze pracują niżej i skraca się dystans między dyszami a polem czy powierzchnią roślin. Każdy rozpylacz może być kontrolowany indywidualnie, dzięki czemu ciecz może być dozowana bardzo precyzyjnie przy dojazdach na strefy opryskane. Drugą istotną cechą takiego rozwiązania jest to, że można zastosować mapę zmiennej aplikacji z tzw. dawką zerową – dany obszar będzie wykluczony z oprysku. Unikalnym rozwiązaniem jest również to, że można ustawić oprysk pasowy – np. pryskać tylko na rzędy roślin w dowolnym rozstawie lub między nimi, a nie całą powierzchnię. 

W tym miejscu wracamy do Operations Center, z którego można za pomocą JD Link wysłać do operatora zestawu ciągnik-opryskiwacz pełen pakiet informacji dotyczących zabiegu: gdzie ma być zrobiony, w jakich granicach, z liniami naprowadzania, mapami aplikacyjnymi itp.

Intuicyjna ładowarka

Innym pojazdem zaprezentowanym podczas spotkania była ładowarka Kremer KT407. Ta, wydawałoby się, niepozorna maszyna skrywa wiele możliwości, a przy tym jest bardzo intuicyjna w obsłudze. Maszyny marki Kramer są oferowane w sieci sprzedaży John Deere. Oferta Kramera obejmuje 31 modeli ładowarek przeznaczonych dla rolnictwa. Są one podzielone na grupy: teleskopowe i kołowe w różnych grupach wielkościowych i parametrów roboczych.

Kramer KT407 charakteryzuje 4-tonowy maksymalny udźwig i 7 m wysięgu. Ciekawym elementem wyposażenia jest m.in. system Smart Ending umożliwiający automatyczne ustawianie wysięgnika i osprzętu – zaprogramowane dla różnych rodzajów osprzętu i czynności. W pierwszym sposobie obsługa wysięgnika jest całkowicie manualna. W drugim przy podnoszeniu wysięgnika następuje automatyczne wysuwanie wysięgnika, a przy opuszczaniu wsuwanie, co na pewno przyda się np. przy ustawianiu stogu balotów. W trzecim trybie, podnoszenie jest manualne, a przy opuszczaniu następuje szybkie wsuwanie ramienia – zanim wysięgnik zostanie do końca opuszczony, ramię wsunie się do końca. Takie rozwiązanie może mieć praktyczne zastosowanie np. przy załadunku obornika czy zboża z pryzmy, kiedy ładowarką odjeżdża się od przyczepy lub rozrzutnika. Na pewno użyteczną funkcją jest też pamięć położenia wysięgnika – może być zapamiętana jedna pozycja. Przydatna przy niektórych pracach może okazać się też funkcja wytrząsania. Inną ciekawą funkcją jest możliwość ustawienia szybkości pracy ramienia. Szybka praca umożliwia zwiększenie wydajności, a najwolniejsza – podniesienie precyzji. Funkcję zmienia się pokrętłem, a zdefiniowane stopnie ustawienia są wyświetlanie na monitorze. 

Można też regulować przepływ oleju dla osprzętu (w skali od 0 do 100 proc.), np. zmniejszyć dla wideł chwytaka, który nie wymaga dużego wydatku oleju. Ponadto przepływ oleju można zablokować, co będzie potrzebne dla urządzeń wymagających ciągłego napędu, takich jak zamiatarki czy łyżki ze ślimakami aplikującymi karmę dla zwierząt na stoły paszowe.

W standardowym wyposażeniu są 4 tryby jazdy: skrętne przednie koła, skrętne wszystkie koła, tradycyjny „psi chód” oraz „psi chód” z ustawieniem skrętu kół.

Obsługa maszyny – po krótkim przeszkoleniu – jest łatwa. Trzeba przyznać, że wszystkie elementy sterowania są intuicyjne i rozmieszczone ergonomicznie. Przyciski sterowania zostały podzielone kolorami: szary dla obsługi układu elektrycznego, zielony oznacza sterowanie hydrauliką, natomiast czerwone to przyciski bezpieczeństwa.

Wielton

Dodatkiem do pokazu była przyczepa Wielton PRS-3S/S24 – największa na rynku platforma do przewozu bel. Pojazd charakteryzuje ładowność 19,5 t, a do tego – aby zwiększyć możliwości załadunku objętościowego – platformę można wydłużyć o 1,2 m przez wysunięcie tylnej części podłogi z burtą. Wtedy długość przyczepy sięga 10,5 m. 

Konstrukcję charakteryzuje solidna, dwuteowa konstrukcja ramy. Z kolei trzy osie ADR mają homologację na poruszanie się z prędkością 40 km/h. Na obręcze tej przyczepy Wielton zakłada wyłącznie nowe ogumienie
(nieregenerowane).

„Tur” z komputerem

Bardzo interesującym narzędziem zaprezentowanym z ciągnikiem John Deere 6R140 był ładowacz czołowy 643R z pełnym pakietem technologicznym. Pakiet technologiczny ładowacza oferuje m.in. funkcję DWS, czyli dynamiczne ważenie z sumowaniem. Można ważyć m.in. ładowane na ciężarówkę ziarno czy zwożoną sianokiszonkę. Funkcja liczy też ilość wysypanych łyżek czy przewiezionych bel. Z kolei funkcja RTP umożliwia ustawienie i zapamiętanie 4 pozycji wysięgnika z osprzętem. Tym samym za jednym naciśnięciem przycisku wysięgnik np. z chwytakiem wróci do pozycji – przykładowo – pobierania beli z przyczepy.

Unikalnym rozwiązaniem jest poziomowanie horyzontalne osprzętu ładowacza. Przy włączonej funkcji narzędzie jest utrzymywane w stałej pozycji względem horyzontu, niezależnie, czy traktor wjeżdża na wzniesienie czy z niego zjeżdża. Można zatem łatwo przewozić np. zbiorniki z płynami.