Zielone ładowarki Merlo stają się w Polsce coraz bardziej popularne. Sprawdźmy zatem, co na ich temat ma do powiedzenia rolnik intensywnie użytkujący dwie tego typu maszyny. 

Z ładowacza na ładowarkę

Do 2012 r. Adrian Kołek, rolnik z woj. opolskiego, w pracach załadunkowych wykorzystywał ładowacz czołowy zamontowany na ciągniku Fendt 309. Z roku na rok pracy było jednak coraz więcej, dlatego też podjęta została decyzja o zakupie ładowarki teleskopowej. Pod uwagę brane były wówczas dwie marki: Merlo oraz Manitou. Po skonfigurowaniu obu maszyn okazało się, że nieco korzystniej finansowo wyszła ta pierwsza i to na nią postawił gospodarz, wybierając model P34.7 Top. – Przesiadka z ciągnika z ładowaczem czołowym na ładowarkę była dla nas ogromnym przeskokiem. Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że w każdym większym, liczącym się gospodarstwie powinna znajdować się ładowarka teleskopowa – zaznacza Adrian Kołek.

Intensywnej pracy się nie boi

Od grudnia 2012 r. do dziś ładowarka przepracowała ok. 9,5 tys. h, (...)