Jeśli przy próbie rozruchu silnika udaje się uzyskać stosunkowo wysokie obroty, a mimo tego diesel nie odpala, świadczy to o dobrym stanie akumulatora i układu ładowania, a przyczyn niepowodzenia należy szukać na przykład w układzie wtryskowym lub w zbyt niskiej kompresji. Jeśli natomiast rozrusznik ma wyraźny problem z uzyskaniem odpowiednich obrotów (aby nastąpił samozapłon w silniku Diesla muszą one osiągnąć poziom minimum 100-150 obr./min), przyczyna może tkwić w nim samym lub w niedoładowanym akumulatorze, co z kolei oznacza słabe ładowanie lub jego brak. Niestety, bardzo często diagnoza jest pochopna a rozwiązanie problemu polega na zakupieniu nowego akumulatora (akumulatorów). Jednak w krótkim czasie okazuje się, że element ten znów szwankuje i nadal występują problemy z rozruchem silnika.

BEZ POCHOPNYCH WNIOSKÓW

Badanie należy zacząć od oceny akumulatora. Pierwszy krok to sprawdzenie poziomu elektrolitu, który powinien być wyższy przynajmniej o 10 mm niż poziom separatorów. Jeśli jego poziom w poszczególnych celach jest niższy należy dolać wody destylowanej. Stan naładowania można sprawdzić za pomocą areometru, czyli wskaźnika gęstości elektrolitu – jest on dostępny w sklepach motoryzacyjnych już za około 15 zł. Pomiaru należy dokonać dopiero po upływie przynajmniej 60 min. od ostatniego użycia akumulatora lub ładowania. Ważne jest też, aby temperatura otoczenia mieściła się w granicach 15-30 stopni. Jeśli wynik badania areometrem wynosi 1.28 g/cm3, świadczy to o w pełni naładowanym akumulatorze. Mniejsze wartości oznaczają niedoładowanie. Gęstość elektrolitu na poziomie 1,1 g/cm3 oznacza całkowite rozładowanie.
Sprawność akumulatora można ocenić również przy użyciu prostego multimetra (voltomierza) mierząc tzw. napięcie rozruchu. Czas pomiaru powinien wynieść około 4-5 s, a silnik w tym czasie nie powinien dać się uruchomić, trzeba więc na przykład odłączyć zasilanie pompy wtryskowej lub załączyć odprężnik. Woltomierz należy podłączyć do biegunów akumulatora, a odczytane napięcie (silnik nie pracuje) powinno wynosić około 12,5 V. Następnie należy włączyć rozrusznik i sprawdzić do jakiego poziomu spadnie ono w czasie następnych 4-5 s. Nie powinno być to mniej niż 9 V, niższe wskazania świadczą o uszkodzeniu akumulatora i konieczności jego wymiany.

Przy zakupie nowego trzeba kierować się wartościami zalecanymi przez producenta ciągnika. Nie powinien on być ani za duży ani za mały. W pierwszym przypadku akumulator będzie miał za ciężko, w drugim zbyt duża pojemność może spowodować notoryczne niedoładowanie co również może oznaczać późniejsze problemy z rozruchem silnika.

CZY JEST ŁADOWANIE?

Oprócz niedoładowanego akumulatora przyczyną problemów z „odpaleniem ciągnika” bywa często niesprawność układu ładowania. Pobieżna diagnoza może polegać na pomiarze napięcia na zaciskach akumulatora podczas pracującego silnika. Powinno ono wynosić około 13,6-14,5 V. Inne wskazania świadczą o uszkodzeniu prądnicy, regulatora napięcia lub alternatora (w zależności jakie urządzenia zastosowano). Można to sprawdzić również w prosty sposób obserwując intensywność świecenia świateł drogowych przed i po włączeniu silnika.

Jeśli mamy podejrzenia co do nieprawidłowej pracy układu ładowania na początek należy sprawdzić czy nie jest to problem tylko złych połączeń między alternatorem a akumulatorem. W tym celu wystarczy porównać napięcie na akumulatorze i przewodzie prądowym przy alternatorze (należy go odkręcić) – powinno być identyczne. Spadki napięć świadczą o złej przewodności na złączach wynikającej np. z korozji lub utlenienia się zacisków. Skorodowane połączenie należy oczyścić papierem ściernym i zabezpieczyć wazeliną techniczną lub specjalnymi preparatami w spreju do konserwacji połączeń elektrycznych.