Najbardziej narażone na zniszczenie podczas zimy są maszyny skomplikowane, zwłaszcza samobieżne. Oprócz zwykłego czyszczenia i konserwacji trzeba jeszcze odpowiednio przygotować do niesprzyjających warunków ich zespoły robocze. Prosty sprzęt może co najwyżej skorodować, a w wypadku maszyn tego typu straty mogą być znacznie większe.

Przygotowanie do zimowego postoju maszyny samobieżnej lub ciągnika wymaga wykonania kilku niezbędnych czynności. W silniku na ogół wymienia się na zimę olej i wkład filtra, oczyszcza suchy filtr powietrza, a także zaślepia taśmą przylepną odpowietrzniki silnika oraz rurę wydechową i wlotu powietrza. Zabezpieczyć trzeba także układ paliwowy. Najpierw należy oczyścić korpus filtra paliwa, wymienić wkład i opróżnić zbiornik paliwa. Potem trzeba napełnić zbiornik paliwa, dodając odpowiednią ilość środka zabezpieczającego przed korozją, i odpowietrzyć układ paliwowy. Uruchomienie silnika i utrzymywanie go na średnich obrotach przez około kwadrans (oczywiście zanim zaślepi się rurę wydechową i wlotu powietrza) spowoduje intensywne przepłukanie układu paliwem ze środkiem antykorozyjnym. Ważne jest też całkowite napełnienie zbiornika paliwem, zwłaszcza w wypadku baków metalowych, co zapobiega skraplaniu się wody na jego ściankach. Woda sprzyja korozji, która może powodować zatykanie się filtra paliwa, podobnie zresztą jak lód. Na czas postoju ciągnika uszczelnić trzeba również korek wlewu paliwa. W ciągnikach użytkowanych tylko w porach ciepłych w układzie chłodzącym stosuje się nieraz wodę. Przed zimą należy ją bezwzględnie zastąpić płynem niezamarzającym.

Przygotowując do przestoju układy olejowe ciągnika (hydrauliczny, przeniesienia napędu) najpierw należy sprawdzić i uzupełnić poziom oleju (do maksimum), a następnie kilkakrotne podnieść i opuścić podnośnik oraz na krótko włączyć wałek odbioru mocy. Układ zawieszenia narzędzi pozostawia się w spoczynku podniesiony do położenia transportowego. Ramiona podnośnika należy w tym położeniu zablokować, podkładając pod nie drewniane klocki i pozostawiając dźwignię sterowania podnośnikiem w pozycji transportowej. Sprzęgło zabezpiecza się natomiast przez całkowite wciśnięcie pedału i zablokowanie go w tym położeniu drewnianym klinem.

Ogumienie najlepiej pozostawić nie obciążone. Oznacza to, że maszynę lub ciągnik należy podnieść i podłożyć pod osie drewniane bloki. Poza tym powinno się też spuścić nieco powietrza: koła pompuje się tylko do maksymalnie 80 proc. ciśnienia roboczego. Jeśli dla obciążenia koła ciągnika napełnione były wodą, należy je opróżnić i napompować powietrzem. Opony i dętki (jeśli są) warto też zdjąć, umyć letnią wodą z mydłem, osuszyć, a następnie natrzeć talkiem od wewnątrz (opony) i dopiero ponownie założyć. Gdy pojazdy stoją na otwartej przestrzeni, należy zabezpieczyć opony przed działaniem promieni słonecznych, które źle wpływają na gumę (np. farbą aluminiową, pokrowcami).

Przed zimą należy również wyjąć akumulator. Nie wolno dopuścić do zamarznięcia akumulatora, co może się zdarzyć, gdy jest on nadmiernie wyładowany. Następnie trzeba go oczyścić, sprawdzić i ewentualnie uzupełnić poziom elektrolitu oraz przeczyścić i pokryć wazeliną zaciski. Aby utrzymać sprawność akumulatora, należy go całkowicie naładować za pomocą prostownika, a w trakcie przechowywania doładowywać co 4–8 tygodni, zależnie od stanu i wieku (nowsze co 8, starsze co 4 tygodnie), uzupełniając w razie potrzeby poziom elektrolitu wodą destylowaną. Najlepsze do składowania akumulatorów są suche pomieszczenia, o temperaturze 5–30 st.C. Akumulatorów nie powinno się stawiać bezpośrednio na betonie lub powierzchni metalowej.

Gdy w gospodarstwie jest jeden ciągnik, zwykle również w zimie ma co robić i pozostaje na chodzie. Jeśli jest ich więcej, część z nich przechodzi w „stan spoczynku”, a w gotowości zostawia się dyżurne. Z uwagi na mróz zimą należy częściej kontrolować filtr paliwa, sprawdzać, czy nie gromadzi się woda albo wytrącające się w niskich temperaturach parafiny, które mogą go zablokować. Okresowo trzeba też podładowywać akumulator, a w czasie silnych mrozów warto go zabierać do domu. Skostniały akumulator może mieć tylko 20–30 proc. pojemności nominalnej i dostarczać zbyt mały prąd do rozruchu. A zimny silnik z gęstym olejem znacznie trudniej rozkręcić. Aby ułatwić rozruch silnika w skrajnie niskiej temperaturze, niektórzy producenci stosują elektryczne podgrzewanie bloku silnika. Grzałkę, za pomocą specjalnego gniazda wyprowadzonego na zewnątrz ciągnika, podłącza się na pewien czas do sieci 230 V. Wówczas nie dość, że silnik szybko zaskoczy, to jeszcze będzie od samego startu prawidłowo smarowany. Cieplejszy olej szybciej dotrze nawet do najodleglejszych zakamarków układu smarowania, dzięki czemu silnik wolniej będzie się zużywał.

Fiński sposób na łatwy rozruch w czasie ostrych mrozów: podgrzewany elektrycznie blok silnika w ciągnikach Valtra, z przyłączem do sieci, umieszczonym pod drzwiami kabiny

Źródło: „Farmer” 22/2006