PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Test ciągnika John Deere 6155 M

Autor: Wojciech Denisiuk

Dodano: 01-08-2020 08:25

Tagi:

Tym razem w redakcyjnym teście sprawdziliśmy nowe wydanie ciągnika John Deere 6155 M. Wydaje się, że wprowadzone zmiany wyszły na dobre.



Seria 6 M w nowej odsłonie została zaprezentowana pod koniec lata 2019 r. Teraz mieliśmy okazję przetestować model 6155 M w najbogatszym standardzie wyposażenia Premium. Warto tu przypomnieć, że obecna seria 6 M ma w swojej gamie dość zróżnicowane ciągniki. Mogą mieć m.in. silniki 4- lub 6-cylindrowe i aż cztery różne rozstawy osi! To sprawia, że trzeba dość dokładnie zastanowić się nad wyborem konkretnego modelu, gdyż cena może różnić się nieznacznie, a cechy ciągnika mogą się zmienić diametralnie. Mówiąc krótko: ciągniki z serii 6 M mogą mieć cechy poręcznego, wszechstronnego ciągnika do lżejszych prac, jak również stanowić solidną główną siłę napędową do współpracy z masywnymi maszynami.

Na pozór nieco słabszy

Nasz testowy egzemplarz 6155 M to najmniejszy z modeli serii 6 M spośród maszyn z silnikiem 6-cylindrowym. Jest to już solidny partner dla każdego nowoczesnego rolnika do wykonywania ciężkich prac uprawowych, ale nie tylko. Fani marki powiedzą, że to nic nowego, ale w naszym odczuciu nowe modele serii 6 M różnią się od poprzedników i mogą pozytywnie zaskoczyć. Porównaliśmy testowany ciągnik z testowanym kilka lat temu modelem 6930 o zbliżonej mocy 150 KM (też dobrze wyposażona wersja Premium). Co jest najbardziej zauważalne? Niestety, pierwsze wrażenie sugeruje, że ciągnik już nie jest tak mocny, jak kiedyś. Nie ma w nim tej trochę ordynarnej brutalności, dzięki której sprawiał wrażenie, że „może wszystko”. Nie ma i już raczej nie będzie i nie jest to tylko problem marki John Deere, ale całej współczesnej motoryzacji podporządkowanej normom emisji spalin.

Takie było pierwsze wrażenie, ale z każdą minutą jazdy i poznawaniem kolejnych cech ocena ciągnika się podnosi. Nawiązując jeszcze do modelu 6930, trzeba uczciwie dodać, że poczucie siły dawał on duże, ale też apetyt na paliwo miał wysoki i to nawet wtedy, gdy nie pracował zbyt ciężko. Tymczasem współczesny John Deere 6155M obchodzi się z paliwem oszczędnie i właściwie nie ustępuje pod tym względem porównywalnym maszynom innych marek. Takie przynajmniej odnieśliśmy wrażenie z naszego dość krótkiego, bo kilkudniowego testu, podczas którego pracowaliśmy np. z 3-metrowym gruberem, przygotowując pole pod siew kukurydzy. Spalanie przy dość głębokiej uprawie i prędkości 12 km/h wynosiło 13-15 l/h, co w przeliczeniu na hektar dawało ok. 6 l. W podobnych warunkach pracowaliśmy ciągnikami innych marek i średnie spalanie okazywało się zbliżone. To duży plus dla tego ciągnika.

Na początku wspomnieliśmy o poczuciu mniejszej mocy. Po wykonaniu pierwszych prac takie wrażenie mija. Ciągnik, a w szczególności jego napęd,  robi to, czego należałoby oczekiwać od jednostki o mocy nominalnej 155 KM. Po prostu wykonuje to ciszej, mniej ostentacyjnie i może dlatego nie robi takiego wrażenia, jak ciągniki sprzed lat. To trochę tak, jakby porównać dwa samochody jadące z tą samą prędkością, ale jeden będzie miał głośniejszy sportowy wydech – prędkość ta sama, ale wydaje się, że ten głośniejszy jedzie szybciej.

Trzeba też przyznać, że 6155 M ma predyspozycje do ciężkiej pracy: ma znaczną masę własną (6800 kg), bardzo dużą nośność i mocne podnośniki – zarówno tylny (udźwig na kulach 7650 kg), jak i przedni (4000 kg).

Nowoczesny silnik

Faktem jest, że źródłem napędu jest bardzo nowoczesny i zaawansowany technicznie silnik PowerTech PVS, którego cechą szczególną jest m.in. układ wtrysku common rail mogący pracować z nieprzeciętnie wysokim ciśnieniem 2500 barów, ale też turbosprężarka ze zmienną geometrią. Dzięki wspomnianej turbosprężarce silnik dobrze reaguje na przyśpieszenie już przy niskich prędkościach obrotowych, finalnie okazuje się bardzo elastyczny w całym przedziale obrotów użytecznych – jego maksymalny moment obrotowy to aż 726 Nm.

Z eksploatacyjnego punktu widzenia ważną informacją jest wydłużenie okresu między wymianami oleju w silniku do 750 h – warunek to stosowanie specjalnego oleju z gamy John Deere Plus-50 II. Z kolej tak wysokie ciśnienie wtrysku pozwala łatwiej ograniczać ilość zanieczyszczeń w spalinach. Niemniej, aby spełnić normę Stage V, silnik korzysta z pomocy filtra cząstek stałych oraz katalizatorów DOC i SCR. Na szczęście, z punktu widzenia operatora nie wymaga to niczego więcej, jak tylko okresowego uzupełniania płynu AdBlue (amerykańska nazwa: DEF).

Jeszcze większy komfort

Jak wspomnieliśmy, testowany ciągnik skonfigurowano w standardzie Premium, a to oznacza, że ma on to, co najlepsze, m.in. przekładnię biegów CommandQuad Plus, podłokietnik Command ARM, fotel „pneumatyczny” Premium i wydajniejszy układ hydrauliczny PFC. Wszystkie te elementy ciągnika współgrają ze sobą i bez siebie nie robiłyby tak dobrego wrażenia, jakie robią w tej konfiguracji. Szczególnie 24-biegowa przekładnia sprawia doskonałe wrażenie, zwłaszcza jeśli można się nią posługiwać bardzo komfortowo, na co pozwala wspomniany podłokietnik Command ARM i pokładowy komputer. Wszystko to, „nie smakowałoby tak dobrze”, gdyby nie nowa kabina. Dzięki kilku zabiegom konstruktorów zapewnia ona jeszcze lepszy komfort akustyczny (maksymalnie tylko 70 dB), jeszcze więcej miejsca, lepszą widoczność do przodu – wszystkie wskaźniki przeniesiono na boczny, prawy słupek, i po prostu wzorową ergonomię. Co prawda początkowo nie mogliśmy się przyzwyczaić do położenia przełącznika tylnego podnośnika, ale po pewnym czasie, gdy dłoń już nabrała nawyku, właściwie nie było się do czego przyczepić.

Ciągnik w tej wersji jest naprawdę komfortową maszyną i daje dużo możliwości, żeby ograniczyć liczbę czynności wykonywanych przez operatora i tym samym zmniejszyć jego zmęczenie, a zwiększyć wydajność. I tu warto wrócić do przekładni i podłokietnika, ale też do całego systemu automatycznego kierowania.

Przyjemna skrzynia biegów

Przekładnia ma 6 podstawowych zakresów (oznaczenie od A do F) i cztery tzw. półbiegi dostępne na każdym z nich. Jej część z zakresami została zrobotyzowana i można ją przełączać również w sposób automatyczny (nawet w pełnym zakresie biegów i półbiegów). Efekt to 24 biegi (w każdym kierunku) i bardzo proste sterowanie za pomocą małej dźwigni na podłokietniku. Przesunięcie jej do przodu powoduje zmianę biegu na wyższy, do tyłu na niższy, dwukrotne szybkie pchnięcie spowoduje zmianę zakresu, natomiast przesunięcie dźwigni w prawo włącza pracę przekładni w trybie automatycznym. Jak oceniamy całość? Bardzo dobrze z malutkim „ale”. W podobny sposób pracują m.in. przekładnie Dyna w Masseyach Fergusonach czy Hexashift w Claasach. U konkurencji nieco sprawniej wydaje się jednak przebiegać przełączanie między głównymi zakresami. W testowanym modelu Johna Deere’a zwłaszcza pod obciążeniem zmiana była dość długa i objawiała się znacznym spadkiem prędkości. Podczas prac uprawowych lepiej od razu dobrać takie przełożenia, żeby uniknąć przechodzenia na inny zakres pod obciążeniem. Warto być przy tym trochę wyrozumiałym i zrozumieć, z czego to wynika. Zmiana półbiegów zawsze jest sprawna, gdyż realizują ją sprzęgła wielopłytkowe i przekładnia planetarna zapewniająca stałe zazębienie (w dużym uroszczeniu). W przypadku zmiany zakresu mamy do czynienia z klasyczną zmianą biegów przez przesunięcie pierścienia sprzęgającego, zadziałanie synchronizatora i dopiero załączenie właściwego przełożenia. Różnica polega na tym, że za wodziki „pociąga” mechatronika, a nie ludzka ręka.

Natomiast to, co wyróżnia pozytywnie przekładnię Johna Deere’a, to bardzo intuicyjna obsługa i jej ustawienia z udziałem komputera pokładowego. Nie trzeba czytać instrukcji ani przechodzić specjalnego szkolenia, żeby szybko ustawić biegi, z których ciągnik startuje, i bieg, na którym zmiana ma się zakończyć. Oczywiście, przeczytanie instrukcji obsługi mimo wszystko uważamy za konieczne ze względu na mnogość ustawień, które zapewnia komputer pokładowy iTEC. Dotyczą one zarówno przekładni, jak i innych zespołów. W testowanym ciągniku zastosowano m.in. 3 elektrohydrauliczne zawory hydrauliki zewnętrznej, których pracę dzięki komputerowi można w całości kontrolować w zakresie wydajności, czasu otwarcia czy ciśnienia. Warto w tym miejscu dodać, że model 6155 M już w standardzie ma hydraulikę o większej wydajności 114 l/min (PFC) opartą na pompie tłoczkowej o zmiennej wydajności – jeśli nie ma zapotrzebowania, układ praktycznie nie tłoczy oleju – oszczędza to energię, ale też ogranicza hałas pracującej hydrauliki.

Intuicyjny AutoTrac

Wisienką na torcie w testowanym ciągniku jest zestaw rolnictwa precyzyjnego złożony ze zmodernizowanej, dokładniejszej i bardziej wszechstronnej anteny StarFire6000, uniwersalnego komputera 4240 (4. generacji) i systemu automatycznej jazdy AutoTrac. Wszystko razem działa naprawdę dobrze, precyzyjnie, bez gubienia sygnałów i – co najważniejsze – da się to naprawdę szybko opanować. Podczas testu korzystaliśmy z sygnału pozwalającego na uzyskanie dokładności ok. 15 cm, ale co ważne, zmodernizowana antena odbiera sygnały korekcyjne GSM, dzięki czemu wyznaczone punkty nie przesuwają się po czasie względem punktów rzeczywistych.

Wspomniana dokładność w zupełności wystarcza przy pracach uprawowych. Po ustawieniu operatorowi pozostaje tylko na uwrociach włączyć przycisk AutoTrac na podłokietniku. Na końcu pola system sam się wyłącza po ruszeniu kierownicy, ale już po chwili pokazuje linię, po której może kontynuować pracę. Jeśli ją zaakceptujemy, wciskając AutoTrac, ciągnik przejmuje kontrolę nad kładem kierowniczym i skręca sam we właściwy tor. Jeśli ponadto, wykorzystując komputer, uzależnimy prędkość obrotową czy zmianę przełożeń od położenia podnośnika, to czynności wymagane od operatora spadną do minimum.

Podsumowanie

Od nowoczesnych ciągników wymaga się tego, by pozwalały pracować dłużej i wydajniej. To jest możliwe, jeśli operator otrzyma odpowiednie warunki obniżające zmęczenie i zostanie wyręczony z części obowiązków. To właśnie oferuje nowy John Deer 6155 M w standardzie Premium wspartym systemem AutoTrac. Ciągnik ma bardzo dobre cechy użytkowe, ale przede wszystkim szereg nowoczesnych rozwiązań, które znacznie ułatwiają pracę traktorzysty. Wszystko wskazuje też na to, że jest to ciągnik bardziej ekonomiczny pod względem zużycia paliwa niż starsze modele tego producenta. W ciągu stosunkowo krótkiego testu łatwo zdobył naszą przychylność i pozostawił dobre wrażenie. W innym materiale postaramy podzielić się z doświadczeniami z obsługi funkcji AutoTrac, ale też przybliżyć inne funkcje, jakie dają rozwiązania rolnictwa precyzyjnego oferowane przez markę John Deere. 

Plusy i minusy

  • bogate wyposażenie wersji Premium,
  • elastyczny i oszczędny silnik,
  • preferencje do ciężkich prac,
  • konstrukcja łramowa,
  • praktyczna skrzynia biegów,
  • intuicyjna obsługa,
  • wysoka cena wersji Premium,
  • wolna zmiana zakresów biegów.


Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (11)

  • mnemonic222 2020-08-03 19:02:34
    To już nie to od przynajmniej od 20 lat JD to masówka i to awaryjna, robią wiele wersji a jakość cały czas spada. Powiększają przestrzeń w kabinie a pasażer dalej ma plastikowe niewygodne siedzenie. Przy takich cenach kto się jeszcze na to nabiera...
  • Mateusz 2020-08-02 07:55:18
    Jaka jest cena tego egzemplarzu w tej wersji lub w wersji podstawowej.
    • Mariusz 2020-08-03 19:54:29
      posiadam od kwietnia ale wersja z jak najmniejsza elektrownia prosta skrzynia tuz z wom z przodu tur amortyzowana os i kabina 520 tys
    • FMR 2020-08-04 17:23:37
      350-400 tys netto
    • Wiktor 2020-08-04 17:26:20
      W średniej specyfikacji około 400 netto
  • Vlado 2020-08-02 06:27:58
    Jedno mnie martwi... Cena którą od dwóch lat szybuje astronomiczne w górę...od marca do teraz podobno 9 %. A jaka jest cena pszenicy czy rzepaku???
  • TomiAgro 2020-08-01 22:52:45
    no jaka zajebi.... skrzynia JD. CNH już przeszło 2 lata ma skrzynię DynamicComand która nie ma sobie równych w tej klasie,tutaj to dopiero jest prostota obsługi i szybkość jej pracy. i nie mówcie że sie sypią i ciekną,sam mam taką skrzynię i smiać mi się chce jak sąsiad new Valtrą jedzie i zakresy w niej zmienia. niom ale to marki premium więc same pozytywy nie to co CNH
  • Krzysztof 2020-08-01 21:42:38
    Przekładnia 20x20 a nie 24x24 wg tego co widać na zdjęciach 😉 ostatni zakres to E a nie F
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 34.200.222.93
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.