PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Ładowacz czołowy Quicke Q35 z osprzętem Metal-Fach - Niezbędne w każdym gospodarstwie

Autor:

Dodano:

Tagi:

Ładowacz czołowy to urządzenie bez którego wielu rolników nie potrafi się już obejść. Jednak aby w pełni go wykorzystać musi być odpowiednio dobrany do ciągnika i dysponować licznym osprzętem.



Prace w gospodarstwie rolnym maja bardzo zróżnicowany charakter. Często trzeba przetransportować coś ciężkiego, a czasem też podnieść przedmiot na wysokość kilku metrów. Idealną maszyną do tego typu czynności jest ładowarka teleskopowa, ale ma ona jedną zasadniczą wadę – jest bardzo droga. Bardziej przystępnym cenowo rozwiązaniem jest zakup ładowacza czołowego z odpowiednim osprzętem. Najprostsze nowe ładowacze można kupić już za nieco ponad 10 tys. zł. Warto się jednak zastanowić nad droższymi rozwiązaniami, które mają kilka dodatkowych funkcji, na przykład samopoziomowanie osprzętu. Na ogół bez wielu z dodatkowych rozwiązań można się obejść, ale tylko do czasu gdy nie poczuje się różnic podczas pracy. Niektóre funkcje to nie tylko wygoda i wyższy komfort pracy, ale też oszczędność czasu i pieniędzy. Jeśli na przykład kupimy ładowacz bez amortyzacji wstrząsów, bądźmy pewni, że remont przedniej osi ciągnika będzie wkrótce konieczny.

ŁADOWACZ CZOŁOWY QUICKE Q35

Przetestowaliśmy ładowacz czołowy z „wyższej półki” – Quick Q35. Obecnie jest to model już niedostępny, gdyż niedawno zastąpiono go nowszym wydaniem – Q36. Jedyna istotna różnica między tymi narzędziami to dodatkowy amortyzator hydrauliczno-gazowy amortyzujacy ładowacz podczas ruchu do góry. W testowanej wersji ładowacza, wysięgnik był tłumiony tylko podczas opuszczania.

Kupno nowego ładowacza Q36 wiąże się z wydatkiem 38 tys. zł. Jest to kwota nie mała, ale w zamian otrzymujemy naprawdę solidne urządzenie o dobrych parametrach i łatwej obsłudze. Testowany ładowacz był zamontowany na 88-konnym ciągniku Kubota 8540 (jego test wkrótce w „Farmerze”) i dysponował udźwigiem (na osi obrotu łyżki) od 1520 kg do 1920 kg (górne położenie).W praktyce jednak pełne wykorzystanie tych parametrów we współpracy z ciągnikiem o masie własnej około 4000 kg nie było możliwe. Mówiąc wprost, ciężkie ponad tonowe ładunki uniesione wysoko zakłócały stabilność ciągnika, grożąc nawet przewróceniem. Jest to jednak związane z doborem ciągnika, który warto zazwyczaj dociążyć, na przykład obciążeniem tylnego TUZ-u.

Już na pierwszy rzut oka Quicke robi pozytywne wrażenie estetyczne. Rama nośna ma specjalną konstrukcję złożoną z dwóch profili w kształcie litery „U”, połączonych w taki sposób, że spawy są tylko po jednej stronie. Ma to pozytywny wpływ nie tylko na wygląd ramy, ale jak zapewnia producent – również podnosi sztywność całej konstrukcji. Dodatkowo, większość przewodów hydrauliczne została ukryta w środku, a część pod eleganckimi, plastikowymi osłonami. Dzięki temu ładowacz prezentuje się atrakcyjnie i można go łatwo utrzymać w czystości (gładkie powierzchnie).

PRACA QUICKE-IEM TO PRZYJEMNOŚĆ

Czy pozytywne wrażenie estetyczne ma przełożenie również w pracy? Tutaj również trudno było znaleźć powody do narzekań. Standardowa wersja jaką dysponowaliśmy została wyposażona w mechaniczno-elektryczny joystick, mechaniczne urządzenie do szybkiego podłączania osprzętu i wspomnianą już pneumatyczno-hydrauliczna amortyzację drgań. To ostatnie rozwiązanie wydaje się niezbędne ze względu na ochronę przedniego zawieszenia w ciągniku. Sam ładowacz waży nieco ponad 500 kg, jeśli dodamy do tego jeszcze kilkusetkilogramowy ładunek, można sobie łatwo wyobrazić jak siła może oddziaływać na oś, zwłaszcza gdy ciągnik porusza się na nierównościach.

Amortyzacja daje doskonałe efekty również podczas pracy statycznej. Gdy ładunek jest opuszczany, zatrzymanie ładowacza odbywa się łagodnie, bez wyraźnego wstrząsu. Jeśli istnieje taka potrzeba, amortyzację można wyłączyć przyciskiem na joysticku. Wtedy można podnieść przód ciągnika podpierając się łyżka na wysokość nawet 50 cm – może się to przydać chociażby przy naprawie przebitego koła.

Bardzo dobre wrażenie sprawia również sposób sterowania ładowaczem. Joystick daje się łatwo wyczuć i umożliwia wykonywanie zarówno wolnych jak i bardziej gwałtownych ruchów, co zależy to od stopnia wychylenia dźwigni. Dźwignia przesunięta do przodu powoduje uniesienie ładowacza, do tyłu podniesienie, w lewo ruch osprzętu w górę, w prawo opuszczanie osprzętu. Dodatkowo joystick umożliwia sterowanie jeszcze dwoma obwodami hydraulicznymi, na przykład pracą chwytaka do bel. Aby uruchomić odpowiedni obwód trzeba jednocześnie przytrzymać jeden z przycisków na joysticku i poruszać nim w prawo lub w lewo.

Równie łatwe jest sterowanie ładowaczem przy doczepianiu osprzętu. W standardowej wersji zastosowano bardzo sprytne rozwiązanie wymagające od operatora tylko ustawienia dźwigni zabezpieczającej w odpowiednie położenie. Po podczepianiu kolejnego urządzenia nie trzeba już wysiadać z kabiny, ponieważ zamek zablokuje się w uchwycie automatycznie. Hydrauliczna obsługa bolców zabezpieczających, która nie pozwala na bardzo szybką wymianę osprzętu bez wysiadania z kabiny, to opcja za którą trzeba zapłacić dodatkowe 3070 zł. Naszym zdaniem lepiej jednak te pieniądze przeznaczyć na system szybkosprzęgu umożliwiający łatwe podpięcie i odłączenie przewodów hydraulicznych od rozdzielacza zaworowego. Dodatek ten sprawi, że cała operacja demontażu ładowacza ogranicza się do kilkudziesięciu sekund. W wersji standardowej, czynność ta jest dość kłopotliwa i wymaga pewnej wprawy i sporo siły w dłoni.

OSPRZĘT Z METAL-FACHU

Na funkcjonalność ładowacza ogromny wpływ ma również wyposażenie go w odpowiedni osprzęt. W tym przypadku można sobie pozwolić na coś tańszego, na przykład narzędzia firmy Metal-Fach, która dostarczyła do testu chwytak do bel, widły do palet, widły do obornika i łyżkę do lekkich materiałów sypkich takich jak zboże. Zastosowany w nich system mocowania Euro pozwala na współpracę z ładowaczami innych firm. Gdybyśmy jednak chcieli zakupić ładowacz producenta z Sokółki to przygotujmy się na wydatek wysokości od 15 252 zł do 20 910 zł (udźwig 1600 kg).

Osprzęt to zdecydowanie mniejszy wydatek. Za widły do obornika, w zależności od szerokości, trzeba zapłacić od 1784 do 2337 zł. Nasza redakcja miała okazję przetestowania wideł o szerokości 1,5 m, które umożliwiają uniesienie ładunku o masie do 800 kg. Ich konstrukcja wydaje się bardzo solidna. Plusem jest dobre wyprofilowanie 80-centymetrowych kłów, które zarówno łatwo wbijają się w pryzmę obornika jak też pozwalają na sprawne opróżnienie wideł. Wykonano je z kutej stali co ma zapewnić wysoką wytrzymałość. Równie niezbędny jak widły do obornika w większości gospodarstw okazuje się chwytak do bel. W Metal Fachu trzeba za niego zapłacić 3444 zł. Jego montaż, trwa nieco dłużej ze względu na konieczność podłączenia dodatkowych przewodów hydraulicznych. W naszym przypadku okazało się, że zarówno ładowacz jak i chwytak miał na przewodach końcówki „męskie”, więc konieczna była przeróbka (koszt około 80 zł). Jest to problem, który może wystąpić podczas agregatowania narzędzi różnych firm.

Chwytak bardzo dobrze spełniał swoją funkcję, do czasu przetarcia się jednego z przewodów hydraulicznych (po kilku godzinach pracy). Jak się okazało, zamontowano go po niewłaściwej stronie siłownika, który podczas pracy zgniatał go dociskając do ramy. No cóż, nawet przy montażu tak prostego urządzenia nie można sobie pozwolić na błędy. Do samej pracy i wyprofilowania łap trudno mieć jakieś uwagi. Nie było potrzeby mocnego ściskania bel podczas unoszenia. Wielkość siłownika została na tyle dobrze dobrana, że czas od pełnego otwarcia do zamknięcia chwytaka nie jest duży.

Trzeci przetestowany osprzęt to widły do palet w dłuższej, 120-centymetrowej wersji, które kosztują 2030 zł. Ich masa to 185 kg, a dopuszczalny udźwig 800 kg. Można je wykorzystać na wiele sposobów: do transportu palet, bigbagów i wielu innych przedmiotów będących w gospodarstwie. Funkcjonalność podnosi możliwość regulowania rozstawu wideł – wymaga to użycia klucza, ale nie jest zbyt trudne. W przypadku wideł do palet najważniejsza wydaje się ich odpowiednia wytrzymałość i sztywność. W tym zakresie nie zaobserwowaliśmy nic niepokojącego. Nawet przy obciążeniu ich maksymalnym dopuszczalnym ciężarem nie było wyraźnego ugięcia.

Ostatnim osprzętem jaki otrzymaliśmy z firmy Metal Fach była łyżka typu „big” o pojemności 0,67 m3 i dopuszczalnej ładowności 1050 kg przeznaczona do załadunku sypkich materiałów. W przeciwieństwie do standardowych łyżek przeznaczonych do materiałów o większej masie własnej, zastosowano tu nieco cieńszą grubość blach, która jednak jest w zupełności wystarczająca jeśli będziemy nią transportować na przykład zboże lub trociny. Samo ostrze łyżki jest odpowiednio grubsze i wykonane z odpornego na ścieranie materiału. To jeden z najtańszych osprzętów do ładowaczy, bo za najmniejszą 1,2-metrowa łyżkę big zapłacimy tylko1341 zł (wersja testowana kosztowała 1796 zł). Oczywiście w ofercie firmy Metal Fach można znaleźć jeszcze inne rodzaje osprzętu do ładowaczy, na przykład wycinaki do kiszonki.

PODSUMOWANIE

Testowany ładowacz Quicke pozostawia bardzo dobre wrażenie z pracy. Praca nim przyjemna i efektywna, szkoda tylko, że jest to droga przyjemność. Można jednak zaoszczędzić łącząc go z tańszym osprzętem innego producenta. Urządzenia firmy Metal Fach są dobrym tego przykładem. Poza pękniętym przewodem hydraulicznym nie można mieć do pracy nimi żadnych zastrzeżeń.


Ceny urządzeń (brutto)
Ładowacz Quicke Q36          38 000 zł
Osprzęt do ładowacza Metal-Fach
Widły do obornika            od 1784 do 2337 zł
Chwytak do bel                     3444 zł
Widły do palet 1,2 m             2030 zł
Łyżka „big” 0,67 m3             1796 zł



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 34.226.234.102
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.