PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Różni je więcej, niż myślisz - porównanie ciągników John Deere 5080M i 5090R

Firma John Deere w popularnej klasie o mocy 70-100 KM oferuje kilka serii ciągników. Choć na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie, sporo je różni. Przetestowaliśmy dwa ciągniki z popularnych serii 5080M i 5090R.



Ciągniki o mocy od 80-100 KM należą do grupy cieszącej się największym zainteresowaniem. Każdy producent dba o to, aby mieć w niej jak najliczniejszą reprezentację, mogącą sprostać różnym oczekiwaniom klientów. Jedni szukają taniego oraz prostego ciągnika, inni cenią sobie komfort oraz nowinki techniczne i są skłonni za to więcej zapłacić. Takie zróżnicowanie modeli o podobnej mocy można zaobserwować m.in. w ofercie firmy John Deere, która rolnikom szukającym ciągnika o mocy do 100 KM ma do zaoferowania aż 4 serie maszyn: E, G, M i R. Chociaż na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie, to tak naprawdę często są zupełnie innymi konstrukcjami, pochodzącymi z różnych fabryk i wykorzystujących inne rozwiązania techniczne.

Przetestowaliśmy dwa ciągniki z tej grupy. Pierwszy to przedstawiciel najchętniej kupowanej serii M - 80-konny model 5080M. Drugi to John Deere 5090R, czyli reprezentant najdroższej i najlepiej wyposażonej serii R. Oba ciągniki produkowane są w niemieckiej fabryce w Mannheim, ale jest między nimi 10-konna różnica w mocy, więc nie mogliśmy bezpośrednio porównać ich osiągów. Naszym celem było przede wszystkim przedstawienie różnic konstrukcyjnych i ich wpływu, m.in. na komfort pracy. Nie są one powszechnie znane i wielu klientów ma dylemat, czy warto dopłacić ponad 42 tys. zł, by zamiast M-ki kupić R-kę. Przy okazji importer chciał zwrócić naszą uwagę na to, że oba ciągniki doskonale sprawdzają się podczas pracy z ładowaczem czołowym i testowe egzemplarze wyposażył w firmowe ładowacze typu 583 o udźwigu 1600 kg.

IDEALNE DO PRACY Z ŁADOWACZEM

Warto podkreślić, że do serii R można zamontować też mocniejszy ładowacz (typ 633) o udźwigu do 2 ton, ale do serii M już nie. Dlaczego? Ponieważ M-kę wyposażono w krótszą o 450 mm ramę. To bardzo istotna różnica. Pełna, bardziej wytrzymała rama zwiększa dopuszczalne obciążenie ciągnika do 6600 kg (o 500 kg więcej niż w serii M). Może mieć to duże znaczenie dla osób planujących jednoczesne wykorzystywanie tylnego i przedniego TUZ-a, na przykład podczas pracy z dwoma kosiarkami - całe obciążenie skupia się na ramie, i dzięki temu nie jest przenoszone na silnik i przekładnię. W obu ciągnikach motor jest przymocowany elastycznie do ramy, a ze skrzynią biegów łączy go wał napędowy. To rozwiązanie pozwala projektować silniki o mniejszej masie, a więc i bardziej sprawne, ale przede wszystkim sprawia, że drgania jednostki napędowej nie przenoszą się na cały ciągnik.

Czy w związku z dłuższą ramą komfort pracy w R-ce jest większy? Odnieśliśmy wrażenie, że w obu ciągnikach drgania odczuwalne w kabinie są równie małe, ale poziom hałasu jest nieco wyższy w 5080M. Jest to jednak raczej wynik różnic konstrukcyjnych w silnikach obu pojazdów, gdyż kabiny i sposób ich wyciszenia okazują się takie same. W serii M wykorzystywane są silniki PowerTech M o pojemności 4,5 l, z mechanicznym wtryskiem paliwa (pompa rotacyjna + wtryskiwacze), rozwijające moc od 70 do 100 KM. Natomiast serię R napędzają silniki PowerTech E, również o pojemności 4,5 l, ale z wtryskiem bezpośrednim common rail - oferowane moce od 80 do 100 KM. Dzięki temu są one nieco oszczędniejsze, cichsze i przy tej samej mocy dysponują większym momentem obrotowym, a przede wszystkim większym, 8-procentowym zapasem mocy. Niestety, jak już wspomnieliśmy, testowane modele dzieliła różnica 10 KM, więc nie można było poczuć, na ile układ wtrysku common rail wpływa na poprawę osiągów.

WIĘKSZY KOMFORT PRACY W SERII R

W obu przypadkach zastosowano 16-biegowe przekładnie umożliwiające jazdę z prędkością do 40 km/h. Nie są jednak one takie same. W ciągniku serii M testowaliśmy skrzynię biegów PowrReverser, współpracującą z elektrohydraulicznym rewersem i obsługiwaną za pomocą dwóch dźwigni - jedna służy do wybierania jednego z czterech biegów, druga jednego z czterech zakresów.

W ciągniku 5090R mogliśmy natomiast docenić komfort obsługi, jaki daje przekładnia PowrQuad, w której dźwignią wybiera się jeden z czterech zakresów, a umieszczonymi na niej przyciskami 4 biegi załączane pod obciążeniem. Do tego na tej samej dźwigni znajduje się praktyczny przycisk do obsługi sprzęgła. Przydaje się on w wielu przypadkach, ale nie można za jego pomocą uzyskać efektu półsprzęgła, więc czasami mimo wszystko lepiej włączyć je nogą, m.in. podczas zmiany zakresów.

W praktyce przekładnia PowrQuad sprawia dużo lepsze wrażenie, ale nie chodzi tylko o komfort pracy. W wielu przypadkach, możliwość szybkiej zmiany przełożenia pod obciążeniem pozwala utrzymać siłę ciągu. Doświadczyliśmy tego m.in. podczas pracy z ładowaczem czołowym, ale też podczas holowania załadowanej do pełna 10-tonowej przyczepy po miękkim polu. Okazało się, że wersja M miała czasami problem wynikający właśnie z tego, że przy zmianie biegu trzeba było włączyć sprzęgło, a w tym czasie prędkość ciągnika znacznie spada (czasami do zera) i ciągnik musiał znów mozolnie nabierać rozpędu. W serii R nie było tego problemu.

Opcjonalnie R-kę można jeszcze wyposażyć w przekładnię AutoQuad, która posiada możliwość automatycznej zmiany 4 biegów. Ciągnik serii M można co najwyżej zamówić z opcją Hi-Lo, czyli z jednym dodatkowym biegiem przełączanym pod obciążeniem (różnica prędkości około 20 procent). Przy okazji zwiększymy liczbę dostępnych przełożeń z 16 do 32.

KLIENTÓW PRZEKONUJE NIŻSZA CENA

W przyszłości zaletą prostszej przekładni stosowanej w M-kach może być większa trwałość, ale na razie trzeba zaakceptować fakt, że komfort jej obsługi jest znacznie niższy. Jednak, jak pokazują wyniki sprzedaży, nie przeszkadza to większości rolników, gdyż to właśnie seria M jest najczęściej wybieraną w klasie ciągników o mocy do 100 KM amerykańskiego koncernu. Po teście obydwu ciągników łatwo zrozumieć takie decyzje. Oczywiście, gdybyśmy mieli nieograniczone fundusze, wybralibyśmy droższą R-kę, ale seria M w praktyce sprawdza się równie dobrze. Oba ciągniki są zwrotne - promień skrętu wynosi tylko 3,8 m - co docenia się przede wszystkim podczas pracy z ładowaczem.

Plusem ciągników jest też umiarkowana wysokość 2595 mm (w serii R dostępna jest też kabina obniżona o 55 mm). Do pracy z ładowaczem standardowa masa 3700 kg (taka sama w obu seriach) okazuje się za mała, ale do testu dostarczono nam ciągniki z 500-kilogramowym balastem zakładanym na tylny TUZ. Dzięki temu nawet przy zdejmowaniu ładunków o masie 1200 kg nie było problemów ze stabilnością.

Przy okazji warto wspomnieć o pracy fabrycznych ładowaczy. W obu ciągnikach miały one tę samą konstrukcję (modele 583), ale nieco inne sterowanie. Różnica polegała na tym, że w wersji R na dźwigni służącej do obsługi ładowacza znajdują się również przyciski do zmiany biegów - taka funkcja bardzo często przydaje się podczas nabierania materiału z pryzmy. Fabryczny ładowacz pozwala sterować się bardzo precyzyjnie, a dodatkowym plusem jest szybki demontaż z ciągnika, m.in. dzięki centralnemu szybkozłączu. Dodatkowa masa z przodu i stosunkowo krótki rozstaw osi sprawiają, że jazda z ładowaczem po nierównościach jest mało komfortowa - ciągnik ma tendencję do podskakiwania.

Zamontowany ładowacz pozwala na lepsze wykorzystanie możliwości tylnego podnośnika. Z dociążonym w ten sposób przodem można bez problemu pracować z 3-skibowym obracanym pługiem. W serii R tylny TUZ ma większy o 600 kg udźwig (na hakach 4,2 tony) i jest standardowo sterowany elektronicznie. W serii M standardem jest sterowanie mechaniczne, natomiast elektroniczne wymaga dopłaty.

Oba ciągniki różni też układ hydrauliczny. W modelach R ma on kompensację ciśnienia, czyli pompa pracuje z intensywnością zależną do zapotrzebowania i osiąga wydajność 56 l/min (opcjonalnie 65 l/min). W modelach M pracuje dwuobwodowa pompa hydrauliczna, która dostarcza 50+24 l/min (opcjonalnie 70+24 l/min). W sterowaniu hydrauliką nie ma różnic, podobnie jak przy załączaniu WOM-u i napędu na przednią oś. To, co rzuca się w oczy w kabinie, to inny zestaw wskaźników. W wersji M kokpit ma czarne wykończenie i przekazuje mniej informacji, jednak wszystkie niezbędne. Mniej wygodniej obsługuje się w niej kierunkowskazy, których dźwignia znajduje się pod dźwignią rewersu, trzeba więc za każdym razem odrywać ręką od kierownicy. W serii R znajduje się on nad rewersem, ale jednocześnie jest nieco wsunięty w kierunku osi kierownicy i nie przeszkadza w zmianie kierunku jazdy.

Jest jeszcze kilka różnic czyniących modele R bardziej przyjaznymi dla użytkowników, ale zazwyczaj podnoszą one tylko komfort pracy. Czy są warte dopłaty? Odpowiedź zależy od indywidualnych oczekiwań. Naszym zdaniem nawet standardowa wersja M jest już nowoczesnym i wszechstronnym ciągnikiem, który dzięki elektronicznie sterowanemu rewersowi, przestronnej i dobrze wyciszonej kabinie zapewnia wysoki komfort pracy. Zarówno ciągnik 5080M, jak i 5090R, przekonał nas dobrze dobraną charakterystyką silnika do przełożeń w skrzyni biegów.

Już 7 listopada w Warszawie jedno z najważniejszych wydarzeń w rolniczym kalendarzu. Szerokie grono znamienitych gości i dziesiątki sesji, w których poruszamy aktualne i ważne dla rolników tematy. Zarejestruj się teraz!



Podobał się artykuł? Podziel się!

MULTIMEDIA

×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (2)

  • ALfredoząbek 2013-12-14 17:11:26

    W końcu wiem jaka jest różnica między tymi modelami.
  • Krzychu 2013-03-11 13:32:40
    W tabeli jest błąd dotyczący momentu obrotowego.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 40.77.167.107
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.