W ofercie producenta znajdziemy 4 modele rozsiewaczy zawieszanych. Są to odpowiednio MXL: 1200, 1600, 2100 i 3000 – oznaczenie liczbowe odpowiada pojemności zbiornika w litrach. Rozsiewacze standardowo wyposażone są w 2 tarcze wysiewające z regulowanymi łopatkami, dzięki którym możliwa jest praca z szerokością roboczą w zakresie od 10 do 36 m. Co istotne, tarcze, łopatki, ślimak, limiter, a także osłony zewnętrzne wykonane są w standardzie ze stali nierdzewnej. W podstawowym wyposażeniu znajdziemy również oświetlenie drogowe w technologii LED i sita skrzyni ładunkowej. Testowany egzemplarz został dodatkowo wyposażony w plandekę ze stelażem oraz w mechanicznie składany limiter. Ceny rozsiewacza MXL 1600 rozpoczynają się od 22,9 tys. zł netto. Dopłata do plandeki ze stelażem wynosi 1,2 tys. zł, z kolei za mechanicznie składany limiter przyjdzie nam dopłacić 2,8 tys. zł.

Sterownik Pilot Joy

Maszyna, która trafiła do nas na testy, została wyposażona w stosunkowo nowy sterownik Pilot Joy. Jest to proste rozwiązanie, które w znacznym stopniu ułatwia eksploatację rozsiewacza. Sterownik ma wyświetlacz monochromatyczny o przekątnej 3 cali. Niestety, czytelność wyświetlacza w pełnym słońcu jest kiepska, szczególnie słabo widoczny jest element graficzny ukazujący aktualny wysiew
nawozu. 

Obsługa sterownika jest intuicyjna. Sygnalizuje on minimalny poziom nawozu w skrzyni, informuje o prędkości obrotowej tarcz rozrzucających oraz o prędkości jazdy – ta pobierana jest z czujnika zainstalowanego na kole ciągnika. Pilot Joy daje również możliwość wprowadzenia do pamięci 10 rodzajów nawozów oraz umożliwia prowadzenie statystyk dla 10 pól. Co ważne, pozwala on również na szybką zmianę ilości wysiewanego nawozu w zakresie od -50 do + 50 proc., a sama zmiana dokonuje się co 10 proc. aktualnej dawki.

Próba kręcona i precyzja wysiewu

Przeprowadzenie próby kręconej w rozsiewaczu Unia MXL 1600 jest proste, a dodatkowo proces ten ułatwia sterownik Pilot Joy.  

Rozsiewacz MXL wyposażony jest w hydrauliczne sterowanie aparatem dozującym. System wysiewu SDS pozwala na regulację dawki wysiewu nawozu za pomocą zmiany obrotów podajnika ślimakowego. Za płynną zmianę dawki nawozu odpowiada hydrauliczny regulator. W praktyce oznacza to, że rozsiewacz zapewnia stałą dawkę wysiewu również w sytuacji zmiany prędkości jazdy. Co ważne, nagła zmiana prędkości jazdy powoduje zmianę w ilości wysiewanego nawozu z zaledwie minimalnym opóźnieniem. 

Wrażenia z pracy

Praca rozsiewaczem na przestrzeni całego testu okazała się bezproblemowa i efektywna. Duży zbiornik z powodzeniem zmieści 3 big bagi większości nawozów, jednak ze względu na brak dodatkowego obciążenia z przodu ciągnika (a był to Zetor Proxima 6441) nie zasypywaliśmy go do pełna. Należy odnotować wysoką precyzję wysiewu nawozu, jednak na przestrzeni całego testu zauważyliśmy różnicę między wskazaniem sterownika a ilością realnie wysianego nawozu na poziomie ok. 5 proc. W praktyce założoną dawkę musieliśmy nieco obniżyć – np. chcąc wysiać dokładnie 300 kg/ha saletry, ustawialiśmy wartość 285 kg/ha na wyświetlaczu.

Przenośnik ślimakowy jest bardzo wydajny i podczas pracy z prędkościami od 10 do 17 km/h bez problemu radził sobie nawet z wysokimi dawkami (rzędu 500 kg/ha) wapna granulowanego. Eksperymentalnie postanowiliśmy sprawdzić ich maksimum. Do tego celu ustawiliśmy wysoką dawkę wysiewu, która w połączeniu z prędkością 25 km/h powodowała jednak niewystarczający wydatek przenośnika ślimakowego. Należy również wspomnieć, że rozsiewacz nie był w stanie wysiać bardzo małych ilości chociażby preparatów przeciwko ślimakom, które chcieliśmy zastosować w ilości 3,5 kg/ha. Co ciekawe – taką możliwość daje chociażby prostszy model MX ze szczelinowym systemem wysiewu. Dolna granica dawki wysiewu w przypadku testowanego rozsiewacza to 50 kg/ha.

Powłoka lakiernicza sprawia wrażenie bardzo dokładnej, niestety w kilku miejscach pojawiły się zalążki korozji. Zauważyliśmy ją na łączeniach, miejscach cięcia blachy czy w obrębie wywierconych otworów. 

W czasie testów maszyna rozsiewała kilka rodzajów nawozów: od nawozów azotowych, poprzez nawozy wieloskładnikowe, aż po wapno granulowane. W przypadku każdego z nich rozsiewacz radził sobie bardzo dobrze, utrzymując stałą dawkę wysiewu. Na pochwałę zasługuje także jakość rozrzutu poprzecznego – „organoleptyczna” kontrola nie wykazała różnic w dawce wysiewu na całej szerokości roboczej, która w przypadku testu wynosiła 15 m.

Podsumowanie

W czasie przeprowadzanego testu spodobał nam się przede wszystkim system stałego utrzymywania dawki wysiewu nawozów niezależnie od prędkości roboczej ciągnika. Nawet nagła zmiana prędkości roboczej traktora powodowała natychmiastowe dostosowanie się obrotów ślimaków, a tym samym korektę dawki nawozu. Na pochwałę zasługuje również sam sterownik, który ułatwia sterowanie podstawowymi funkcjami rozsiewacza. Rolnicy posiadający duże rozdrobnienie pól powinni rozważyć dopłatę do hydraulicznie składanego limitera – jest on droższy od wersji mechanicznej o 1,4 tys. zł netto. Cieniem na całym teście kładzie się niestety korozja, której zalążki pojawiły się w kilku miejscach testowanej maszyny.