W dobie mody na zdrowy tryb życia branża rowerowa przeżywa prawdziwy boom. Co ciekawe, coraz popularniejsze stają się też rowery wspomagane elektrycznie, nazywane e-bike’ami. Na pewno wiele osób, które nie miały jeszcze styczności z tego typu pojazdem, myśli: jaki sens ma takie rozwiązanie? Przecież inny napęd niż siła własnych mięśni jest poniekąd zaprzeczeniem idei jazdy na rowerze. To jednak błędne myślenie. Elektryczny napęd jest jedynie wspomaganiem pracy nóg i pozwala po prostu na lżejszą jazdę w trudnym terenie, pokonanie dłuższych tras czy łatwiejsze wjazdy na wzniesienia.

MASYWNY, ALE KOMPAKTOWY

Nawet niezbyt wnikliwe oko rowerzysty amatora dostrzeże różnice między e-bikiem a zwykłym rowerem. Masywna rama i tylna piasta to elementy charakterystyczne dla testowanego roweru. Bierze się to stąd, że w ramie został schowany wymienny akumulator litowo- -jonowy o pojemności 10 Ah, a oprócz tego: gniazdo ładowania, włącznik prądu i slot USB, dzięki któremu można w razie potrzeby na przykład podładować telefon. W tylnej piaście pracuje bezszczotkowy silnik elektryczny o mocy 250 W. Ponadto na kierownicy znajduje się niewielki panel z diodami informującymi o stanie naładowania baterii i przyciskami "auto", "+" i "-" do sterowania poziomem wspomagania elektrycznego.

Jednoślad waży ok. 23 kg, czyli o jakieś 10 kg więcej niż tradycyjny rower MTB. To dużo, ale podczas jazdy właściwie tego się nie czuje. Warto podkreślić to, że rower można w prosty sposób złożyć na pół, co umożliwia "łamana" rama. Jeśli jeszcze odkręcimy przednie koło mocowane zaciskiem i opuścimy siodełko, pojazd staje się łatwy do transportu nawet w bagażniku niewielkiego auta osobowego.

WYSTARCZY NACISNĄĆ PEDAŁY

Jazda New Hollandem jest banalnie prosta. Wystarczy włączyć prąd przyciskiem na ramie, ustawić przyciskami "+" i "-" poziom wspomagania i ruszyć jak zwykłym rowerem. Już po 1-2 obrotach mechanizmu korbowego daje się odczuć, jak rower zaczyna szybko przyspieszać. Jeśli utrzymujemy jednostajne tempo, wspomaganie również działa, ale gdy tylko przestaniemy pedałować, natychmiast się wyłącza. Załącza się ponownie po ruszeniu pedałami do przodu.

Regulując przyciskami poziom wspomagania, ustawia się też prędkość, do jakiej wspomaganie działa. W przypadku tego roweru maksimum to 25-28 km/h. Po przyzwyczajeniu do jazdy stwierdzamy, że mogłoby być więcej, bo jedzie się lekko i stabilnie. Aby jechać szybciej, trzeba wyłączyć wspomaganie, bo po przekroczeniu wspomnianej prędkości silnik po prostu zaczyna hamować.

TRUDNY TEREN TO NIE PRZESZKODA

Producent określa, że bateria wystarczy na pokonanie ok. 45 km. Oczywiście, wiele będzie zależało od rodzaju terenu i stylu jazdy. Nam przy zróżnicowanej jeździe po płaskim terenie po 40 km jazdy w najszybszym trybie nie udało się rozładować akumulatora nawet w 2/3 (według wskazania diod). Wspomaganie elektryczne i w pełni amortyzowane zawieszenie sprawiały, że jazda po wyboistych, polnych drogach czy nawet przez pole była prawdziwą przyjemnością. Co jeśli bateria się rozładuje? Wystarczy wyłączyć przycisk wspomagania i dalej poruszać się siłą własnych mięśni.

Cena roweru w sklepie NewHollandStyle.com to 1830 euro. Wydaje się, że to sporo, ale trzeba wziąć pod uwagę, że jest zbudowany na podzespołach niezłej jakości, z czego najdroższy jest moduł elektrycznego napędu. Rower można też kupić u autoryzowanych dealerów marki.

 

Artykuł ukazał się w lipcowym numerze miesięcznika "Farmer"