Warto wspomnieć, że historia kombajnów New Holland sięga lat 50. XX w. i od tamtej pory co dekadę firma wprowadza do nich unowocześnienia zmieniające wydajność i komfort pracy. Od kiedy z taśmy produkcyjnej zjechał pierwszy z nich, modyfikacji podlegały takie elementy, jak bęben młócący czy zbiornik na ziarno, wprowadzono separator obrotowy i wytrząsacze słomy, po drodze zmieniając kabinę na coraz to bardziej komfortową, by po 2000 r. wprowadzić innowacyjne systemy omłotu i separacji, nowej generacji silniki oraz szersze zespoły żniwne.

Nie inaczej było z New Hollandem zakupionym przez pana Tomasza. Pochodzi on z serii poliftingowej, w której producent unowocześnił wygląd maszyny, pozostając jednak wiernym rodzimemu wzornictwu. Oprócz unowocześnionej kabiny wprowadził m.in. większy zbiornik na ziarno (w tym modelu jest to 8 tys. l) oraz rurę wyładowczą z górnym wysypem. Wówczas z tymi elementami u konkurentów było... różnie. CX6080 okazał się też kombajnem atrakcyjnym cenowo. W 2012 r. należało za niego zapłacić ok. 550 tys. zł. Wówczas konkurował on m.in. z kombajnami Claas serii Tucano.

Cała seria New Holland CX 5000 i 6000 była produkowana do 2017 r. w belgijskim Zedelgem. Do momentu pojawienia się następcy, którym był model CX6.80 (budowany już w polskiej fabryce w Płocku), kombajny CX6080 trafiły do ponad 230 polskich użytkowników. Nie były one jeszcze wtedy tak popularne na naszym rynku, choć przez lata ta sytuacja uległa zmianie. Za ostateczną decyzją zakupu w przypadku naszego rolnika przemawiała również bardzo dogodna, bliska lokalizacja serwisu i związana z tym dostępność części zamiennych. Na przestrzeni 10 lat New Holland stabilnie zagęszczał sieć nie tylko sprzedaży, lecz serwisową – 42 punkty z 45 mają ASO.

New Holland CX6080 to tzw. kombajn sześcioklawiszowy, wielobębnowy. Główny bęben młócący ma szerokość 1560 mm i średnicę 600 mm. Jest standardowego typu z 8 cepami. Na wydajność omłotu wpływają również powierzchnia klepiska (1,04 m2), separator obrotowy oraz sita o powierzchni 2 m2 – zarówno dolne, jak i górne. Prędkość wyładunku materiału wynosi 100 l/s. Kombajn napędza silnik FPT o mocy 300 KM. Zespół żniwny, z którym pracuje CX6080, to heder New Hollanda o szerokości 6,2 m.

Żuławskie klasyczne gospodarstwo 

Pan Tomasz prowadzi gospodarstwo o mieszanym profilu roślinnym o wielkości 250 ha, gdzie większość upraw stanowi pszenica (120 ha), rzepak (30 ha) i bobik (30 ha) oraz w mniejszej części: groch, len i kminek. W tym roku po raz pierwszy zasiana została również kukurydza, która będzie zbierana z 32 ha. I tu pojawia się pierwszy praktyczny aspekt użytkowy uznany przez rolnika za zaletę: podzielone na sekcje klepisko kombajnu pozwala na szybkie przezbrojenie go do omłotu kukurydzy.

Największy w tamtym czasie bęben młócący w tym segmencie (średnica 0,6 m) stanowił dużą przewagę nad konkurencją. W połączeniu z czterobębnową młocarnią (z separatorem obrotowym) wydajność tego kombajnu już w tamtych czasach można było uznać za jedną z najlepszych. − Przy pszenicy zimowej w wysokości plonu ok. 8 t, przy dobrych warunkach pogodowych, wjeżdżając stosunkowo szybko na pole (nie wcześniej niż godz. 9-10), na dużych kawałkach kombajn młóci ze średnią wydajnością
20 ha/dzień. Kiedy zdarzały się perfekcyjne warunki i można było pracować dłużej, kombajn osiągał wydajność nawet do 30 ha na dobę. Bardzo dobrze sprawdził się zainstalowany w kombajnie system omłotu Opti-Thresh, który dokładnie domłaca rośliny trudniejsze w omłocie, jak np. len – mówi Tomasz, właściciel i główny operator kombajnu. 

Awarie

Jeśli chodzi o naprawy, to rolnik życzyłby sobie, aby wszystkie maszyny w gospodarstwie były na takim poziomie bezawaryjności jak CX. − Przez dziesięć lat wystąpiły tylko dwie niespodziewane awarie. Obydwie zostały dość szybko usunięte, w tym tylko jedna wymagała wezwania serwisu. Awarie, o których wspomina pan Tomasz, dotyczyły m.in. systemu AdBlue. Po roku od zakupu, a w drugim sezonie pracy maszyny, system wykazywał nieprawidłowy wtrysk płynu. Wymontowane zostały wiązki przewodów jednego z czujników temperatury spalin za katalizatorem i zastąpiono je zaślepką. Naprawa odbyła się w ramach akcji serwisowej producenta (tzw. kampanii doskonalenia produktu). Dla pana Tomasza, który był w samym środku żniw, najistotniejsze było to, że przyczyna na szczęście bardzo szybko została zweryfikowana, problem usunięty, a sama maszyna nie miała z tego powodu zbyt długiego przestoju. 

Kolejna usterka zdarzyła się w piątym sezonie żniwnym. Kombajnistę zaniepokoił wówczas zapach spalenizny wydobywający się z maszyny. Po szybkiej reakcji i oględzinach okazało się, że powodem było zatarcie łożyska napinacza napędu hederu. Do awarii doszło, ponieważ konstrukcyjnie wmontowane łożysko było zbyt małe w stosunku do obciążenia na kole. Po konsultacji z serwisem, lecz już bez potrzeby wzywania go na miejsce, koło bazowe zostało przetoczone tak, aby zmieściło większe łożysko. Od tamtej pory działa bez zarzutu. – Maszyna do tej pory wykazuje się dobrym, stabilnym spalaniem, które w zależności od warunków pracy wynosi 16-20 l/ha. New Holland CX6080 radykalnie przewyższył wydajnością dwa poprzednie kombajny, co po pierwszym sezonie potwierdziło słuszność tej inwestycji – dodaje pan Tomasz.

Wyposażenie kabiny 

Ważnym elementem wyposażenia, które w tamtym czasie weszło do kombajnów serii CX6, był dżojstik CommandGrip, który pozwolił na dokonywanie ustawień roboczych kombajnu bez odrywania ręki od podłokietnika – pan Tomasz uznał to za duży plus jak na kombajn z tego segmentu i rocznika. Na dźwigni znalazły się przyciski, m.in. do kontroli mechanizmu hederu, prędkości i pozycji nagarniacza, regulacji położenia przenośnika ślimakowego, a także tempomat. Oprócz tego pulpit kombajnu pozwala operatorowi na zdalne ustawienia pozycji klepiska, wentylatorów, sit oraz deflektorów rozdrabniacza słomy.

Z precyzyjnych rozwiązań w modelu CX6080 znalazł się wyświetlacz dotykowy IntelliView III. Nie była to zupełna nowość, gdyż seria kombajnów New Holland z 2006 r. miała już kolorowe monitory. Ten jednak został zmodyfikowany o dodatkowe funkcje. Dostarcza m.in praktyczne dane dotyczące wydajności, statystyk pracy oraz ustawień serwisowych. Pan Tomasz przyznaje, że ekran jest prosty w konfiguracji i przejrzysty. Gospodarz zwykle korzysta z danych dot. parametrów silnika, podzespołów, ustawień kombajnu, omłotu oraz strat, dzięki czemu może optymalizować osiągi maszyny.

Sama kabina CX6080 otrzymała od operatora ocenę bardzo dobrą. Widać, że New Holland konstruując kabinę Harvest Suite, pomyślał o ergonomii i widoczności. Zauważył to pan Tomasz, zaznaczając, że przeszklenie jest na tyle szerokie i przestronne, iż zespół żniwny jest w całości widoczny. Oprócz tego wnętrze kabiny jest wyciszone do takiego stopnia, że swobodnie można w niej słuchać radia – choć jak przyznaje pan Tomasz, sam go nie włącza, gdyż woli wsłuchiwać się w pracę maszyny. Ocenie w kabinie został poddany również fotel – istotny zwłaszcza w najdłuższe dni pracy i mający (o czym należy pamiętać zwłaszcza w zawodzie rolnika) bezpośredni wpływ na zdrowie. Okazuje się, że dzięki niemu spędzenie nawet 12 godz. za kierownicą CX-a nie powoduje jakiegokolwiek dyskomfortu.

Kabina Harvest Suite w tym egzemplarzu ma jeden rzucający się w oczy minus – zbyt małe okienko zbiornika. W segmencie rocznikowym tej klasy kombajnów konkurencja oferowała już szerokie przeszklenie. Ponadto w kombajnie oryginalnie wmontowany jest jedynie klimatyzowany schowek mieszczący 1,5-litrową butelkę. Oczywiście, z biegiem lat wiele zmieniło się w tej kwestii. Jednak co ciekawe, maszynę wyposażono dodatkowo w chłodziarkę turystyczną, a zrobił to sam dealer, który montował takie dodatki nie tylko w tym konkretnym egzemplarzu, lecz też w innych sprzedawanych wówczas CX-ach.

Pan Tomasz podsumowuje, że kombajn New Holland CX6080 przez ostatnie 10 lat żniwowania spisał się bardzo dobrze. Na pierwszym miejscu z zalet stawia wydajność i bezawaryjność maszyny. Dodaje, że jest to prosty w obsłudze kombajn, który zapewnia odpowiedni komfort pracy. Z całą pewnością dobra opinia o CX6080 przełoży się na kolejne decyzje inwestycyjne w gospodarstwie. 

Zdaniem eksperta Artur Bednarczuk, regionalny specjalista ds. kombajnów zbożowych

10 lat temu modele z segmentu CX6080, czyli średnich kombajnów konwencjonalnych, nie były jeszcze tak popularne ze względu na strukturę gospodarstw w Polsce. Średnia wielkość gospodarstw w naszym kraju jest nadal niewielka, jednak sytuacja zmienia się cały czas. Liczba gospodarstw maleje, ich powierzchnie rosną. Dodatkowo sektor usług rolniczych również nie był aż tak rozwinięty jak teraz. Obecnie coraz więcej firm zajmuje się wyłącznie świadczeniem usług. 10 lat temu najliczniejszy segment kombajnów w Polsce stanowiły maszyny o najmniejszych mocach, do których zaliczane są kombajny New Holland serii TC. Sytuacja zaczęła się zmieniać od 2015 r., kiedy to „segment kombajnów TC” zaczął tracić udziały na rzecz maszyn z segmentu średnich kombajnów konwencjonalnych, które w 2016 r. znalazły się na pierwszym miejscu pod kątem udziałów rynkowych w Polsce. Klienci potrzebowali większych wydajności, których nie były w stanie zaoferować maszyny z segmentu ekonomicznego (jak kombajny TC). Nieznacznie większe rozmiary maszyn z segmentu średniego, nadal kompaktowa budowa, zwrotność oraz znacząco większa przepustowość stanowiły główny powód migracji klientów do wyższego segmentu kombajnów zbożowych w Polsce. Ten trend nadal jest obserwowany. Dodatkowo widać wzrost znaczenia kombajnów flagowych w naszym kraju, do których zaliczane są konwencjonalne kombajny serii CX7/8 oraz rotorowe CR. 

Zdaniem użytkownika:

Kombajn New Holland CX6080 przez ostatnie 10 lat żniwowania spisał się bardzo dobrze. Na pierwszym miejscu z zalet stawiam wydajność i bezawaryjność maszyny. Dodaje, że jest to prosty w obsłudze kombajn, który zapewnia odpowiedni komfort pracy. Z całą pewnością dobra opinia o CX6080 przełoży się na kolejne decyzje inwestycyjne w gospodarstwie.

Ocena rolnika: 8,5/10