Komisja Europejska ujawniła, że porozumienie pomiędzy europejskimi producentami ciężarówek musiało trwać co najmniej od 1997r. Tak więc, przez 14 lat pomiędzy takimi firmami jak: MAN SE (Volkswagen AG), Volvo AB, Daimler AG, DAF (Paccar) i Iveco (CNH Industral) istniała bardzo ścisła współpraca.

Wszystko na koszt klientów

Europejski kartel, powstał przede wszystkim po to, aby wspólnie ustalać bazowe ceny swoich pojazdów, zarówno w segmencie od 6 do 16 ton jak i powyżej 16 t (w tym ciągników siodłowych). Dzięki czemu, możliwe było zawyżanie cen, bowiem w praktyce nie istniała żadna konkurencja. Ostateczny koszt zakupu, zależy przecież od wybranego wyposażenia dodatkowego, lokalnych opłat i podatków w danym kraju.

Ponadto kooperacja obejmowała również kwestie związane z wprowadzaniem nowych technologii. Co oczywiście przełożyło się na termin wprowadzenia nowych norm emisji spalin (Euro 3 i 4), a także ustalenie, że cenę za nowe silniki ma ponieść klient.

Kartel ciężarówkowy jak prawdziwy „kartel”

Podczas konferencji, europejska komisarz ds. konkurencji, Margrethe Vestager ujawniła więcej szczegółów na temat działalności kartelu:

 - Wszystko zaczęło się od spotkania menadżerów wyższego szczebla, w przytulnym hotelu w Brukseli. Wówczas doszło do wstępnych ustaleń i rozpoczęcia współpracy. Kolejne spotkania odbywały się, regularnie, w różnych miejscach, także podczas targów branżowych. W roku 2004 nastąpiły pewne zmiany, firmy stały się bardziej ostrożne. Zmieniono sposób komunikacji i zarządzania kartelem. Na terenie Niemiec powstały specjalne jednostki związane z markami. To na nie przerzucono odpowiedzialność za komunikację z pozostałymi. Zaczęto wymieniać się informacjami poprzez pocztę elektroniczną - mówi Margrethe Vestager

 Dochodzenie prowadzone przez Komisję Europejską, trwało od kilku lat, mimo to, także w tym czasie kartel działał, choć jeszcze bardziej skryty i ostrożny. Zmowa obowiązywała na całym obszarze Unii Europejskiej, a także na rynkach Norwegii, Islandii oraz Liechtensteinu.

 Być może stąd rekordowa kara, jaką wspólnie będą musiały zapłacić firmy. Największe straty poniesie Daimler (1 miliard euro) oraz DAF (753 miliony euro). Rachunki pozostałych firm, również zostaną obciążone potężnymi kwotami: Volvo – 670 mln euro, Iveco – 500 mln euro.

Co ciekawe kary w wysokości 1,2 mld euro uniknął MAN, który postanowił ujawnić działanie kartelu Komisji Europejskiej. Oddzielne postępowanie toczy się przeciwko Scani, której głównym udziałowcem także jest Volkswagen AG (podobnie jak MANa). Kierownictwo Scani zaprzecza aby brało udział w jakiejkolwiek zmowie, a także zapewnia, że jest otwarte na każdą współpracę z Komisją.

 Podobny skandal miał miejsce pod koniec lat 90', gdy wykryto zmowę producentów silników ciężarówek. Wówczas siedem firm, musiało zapłacić miliard dolarów grzywny za swoje praktyki.

 Maszyny rolnicze następne w kolejce?

W styczniu tego roku, kilka portali informacyjnych związanych z branżami silników diesla oraz maszyn roboczych, pisało o potencjalnym istnieniu kartelu producentów maszyn rolniczych.

Jak donosił Reuters, w Niemczech kilka agencji zajmujących się wykrywaniem nieprawidłowości we współpracy firm, ogłosiło rozpoczęcie dochodzeń, gdyż istniały silne przesłanki o istnieniu zmowy, a nawet kartelu producentów maszyn rolniczych.

Głównym obszarem działalności kartelu miał być rynek ciągników rolniczych. Podobnie jak w przypadku wykrytej współpracy producentów ciężarówek, kilka firm zajmujących się produkcją ciągników miałoby dogadać się w kwestii wprowadzania nowych modeli na rynek. Więcej szczegółów nie ujawniono.

 Jak pokazuje przykład producentów ciężarówek, czy niedawna afera z fałszowaniem wyników emisji spalin w samochodach osobowych, nielegalne praktyki nie są niczym nadzwyczajnym, a producenci chętnie podejmowali ryzyko dla zwiększenia przychodów. Lecz nawet tak sprawnie działająca „czternastoletnia współpraca” może zakończyć się spektakularną porażką.