PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Zakup używanej maszyny rolniczej - na co zwrócić uwagę?

Na przykładzie używanej ładowarki teleskopowej JCB 530-70 chcemy zaprezentować zalety wynikające z zakupu maszyny „z drugiej ręki”, ale też koszty związane z jej eksploatacją.



Ładowarka teleskopowa JCB 530-70 to jedna z wielu propozycji tego typu maszyn dostępnych na rynku wtórnym. Egzemplarz, na bazie którego oprzemy dalsze rozważania, pochodzi z rynku angielskiego. Wyprodukowano go w 2000 r. i został zakupiony przez obecnego właściciela jesienią ubiegłego roku.

Ładowacz czy ładowarka?

Takie pytanie należy sobie zadać jako pierwsze. Co przemawia za ładowarką? Wiele cech, ale przede wszystkim wszechstronność wykorzystania, większy niż w ciągniku z ładowaczem udźwig, wysokość podnoszenia, rewelacyjny skręt czy lepsza stabilność podczas pracy. To ewidentne zalety ładowarek teleskopowych i właściwie taka maszyna powinna być w wyposażeniu każdego gospodarstwa rolnego, nie tylko hodowlanego. Niestety, na przeszkodzie stoją dość wysokie koszty zakupu i eksploatacji, które są często zaporowe z punktu widzenia małych i średnich gospodarstw. Tak jest na ogół w przypadku nowych maszyn. Cena zakupu nowej ładowarki teleskopowej o mocy 100 KM, udźwigu ok. 3 t i wysokości podnoszenia 7 m to przedział od 250 do 400 tys. zł. Dlatego dużą popularnością cieszą się maszyny z rynku wtórnego. W tym przypadku za ładowarkę teleskopową o wspomnianych parametrach trzeba zapłacić co najmniej 50 tys. zł, ale będą to już leciwe, ponad 20-letnie egzemplarze. W dalszej części pokażemy, dlaczego jest to bardzo ryzykowny przedział cenowy i dlaczego lepiej przeznaczyć na taki zakup trochę większe środki.
Wróćmy do naszej przykładowej ładowarki i powodów, dla których została kupiona. Jej obecny właściciel prowadzi ponad 100-hektarowe gospodarstwo nastawione na produkcję roślinną i do tej pory korzystał z ładowacza czołowego zamocowanego na ciągniku o mocy 100 KM. Na ogół jego pomoc wystarczała, ale problem pojawiał się zawsze np. podczas pogłównego siewu nawozów, kiedy ten sam ciągnik pracuje z rozsiewaczem. Przy takim areale załadunek z małych worków był zbyt pracochłonny, a big-bagów nie było czym załadować. Jeszcze większym problemem okazywał się załadunek zbóż czy rzepaku z magazynu płaskiego na naczepy samochodowe. Początkowo wymagało to budowania specjalnej rampy. Ostatni ciągnik miał już na tyle wysoki ładowacz, że mógł łatwiej przerzucić zboże przez burty. Mimo tego nie był to sprawny załadunek, zwłaszcza przy pełnym magazynie i ograniczonej przestrzeni na manewrowanie. Problemem była też niezbyt duża pojemność łyżki (ok. 0,8 m3), co wiązało się ze słabą wydajnością pracy i często zdenerwowaniem kierowców pojazdów transportowych. Ponadto często w czasie, gdy ciągnik wykonywał inne zadania, nie można było w gospodarstwie niczego ciężkiego podnieść i przewieźć.

Jednak ładowarka

To wszystko skłoniło właściciela do podjęcia decyzji o zakupie ładowarki teleskopowej. Finalnie w gospodarstwie pracuje jeden duży ciągnik do ciężkich prac, mniejszy, odpowiedzialny za wykonywanie oprysków i nawożenia pogłównego oraz ładowarka, której zadaniem jest... No właśnie, co robi ładowarka? Znacznie więcej, niż początkowo zakładano. Właściwie od czasu, kiedy ładowarka pojawiła się w gospodarstwie, jest najczęściej używaną maszyną i obecnie nikt nie wyobraża sobie, że mogłoby jej już nie być. Z odpowiednio dużą łyżką (2,3 m3) załadunek 25-tonowej przyczepy skrócił się do ok. 35 min (niemal 3-krotnie). Nie ma problemu z załadunkiem big-bagów do rozsiewacza (przewóz nawet 4 na raz), co więcej, siew nawozów został znacznie przyspieszony – ładowarka jest w stanie zaciągnąć przyczepę z nawozami na pole i tam je ładować do rozsiewacza.

Większa wysokość podnoszenia pozwoliła też na układanie wyższych stogów bel słomy, ograniczając miejsce jej składowania i jej sprawniejszy załadunek. Dużo łatwiej jest też zasypać duży agregat siewny materiałem siewnym z big-baga. Ponadto w sezonie opryskowym mały ciągnik może być niemal na stałe sprzęgnięty z zaczepianym opryskiwaczem. Funkcjonalność ładowarki podnosi m.in. hydraulicznie sterowany zaczep hitch, który umożliwia wykorzystanie jej do celów transportowych, ale też do zwykłego przeparkowania innych maszyn. Jednocześnie ładowarka okazała się niezwykle pomocna przy różnych pracach budowlanych i remontowych, przy których ładowacz czołowy na ciągniku nie mógłby być wykorzystany ze względu na mniejszy zasięg i bardziej delikatną konstrukcję. Podobne doświadczenia ma wiele gospodarstw.

Minusy użytkowe? Jedyny zauważalny to wolniejsze i mniej komfortowe przejazdy do czynności poza gospodarstwem – w tej roli ciągnik jednak sprawuje się lepiej.

Duże ryzyko

Niestety, użytkowanie ładowarki wiąże się ze znacznie większymi kosztami niż w przypadku ładowacza czołowego, którego koszt zakupu to zazwyczaj przedział od 12 do 30 tys. zł (w zależności od producenta i modelu). Ładowarka jest kosztowna w zakupie i w naprawach, ale też podczas standardowej eksploatacji. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę, zanim zdecydujemy się na jej zakup. Co gorsza, jest to nieco inna maszyna niż te, z którymi większość rolników miało doświadczenia – łatwo więc o zbyt pochopną ocenę stanu technicznego egzemplarza branego pod uwagę do zakupu. Narażone są na to zwłaszcza osoby szukające maszyny w najniższym przedziale cenowym, czyli wśród najbardziej zużytych maszyn. Co więc warto wiedzieć i sprawdzić w używanej ładowarce?

Pomoc specjalisty

Najważniejsza rada: dobrze jest skorzystać z pomocy specjalisty. Zabierzmy do wstępnych oględzin kogoś z doświadczeniem, a jeśli już wytypujemy do zakupu jakiś egzemplarz, to najlepiej zlecić końcową inspekcję wyspecjalizowanemu serwisowi. Koszt takiej usługi wynosi ok. 1000 zł (nieautoryzowany serwis) plus koszty dojazdu (zależne od liczby kilometrów). Kwota ta nie wydaje się duża, jeśli jesteśmy świadomi, jakie koszty wynikają z napraw poszczególnych elementów – koszty te bardzo szybko mogą sięgnąć kilkudziesięciu tys. zł, np. nowy kompletny most to wydatek ok. 40 tys. zł. Wyspecjalizowany serwis jest w stanie przede wszystkim określić stan układu napędowego i hydraulicznego, m.in. poprzez pomiary ciśnień. Takie informacje dają odpowiedź na to, w jakim stanie są pompy i silniki hydrauliczne czy skrzynia biegów. Niestety, wykorzystywane w tych maszynach podzespoły są często bardzo drogie – koszt pompy hydraulicznej może wynieść w zależności od konstrukcji od kilku do kilkunastu tys. zł.

Na co zwrócić uwagę?

Oczywiście, nie sposób zamawiać specjalistów do każdej maszyny, którą chcemy obejrzeć. Wstępną selekcję trzeba zrobić samodzielnie. Warto zacząć od określenia naszych możliwości finansowych. W zakładanym budżecie trzeba jeszcze dodać od 5 do 10 tys. zł na dobry przegląd po zakupie – w przypadku leciwych maszyn raczej nie spotkamy się z udokumentowaną obsługą. Najtańsze oferty za ok. 50 tys. zł są dobre dla majsterkowiczów. Bardzo często są one ogólnie sprawne, ale awaryjne, niezdatne do dłuższej pracy i często po prostu niebezpieczne ze względu na poziom zużycia np. układu podnoszenia.
Na etapie wyboru warto kierować się też popularnością producenta i konkretnego modelu. Na przykładzie ładowarki JCB 530-70 z 2000 r. dowiedzieliśmy się, że jest to dobry wybór, bo model jest
popularny, ale gdyby był nieco młodszy (powyżej 2002 r.), można byłoby liczyć na nieco tańsze części. Niestety, w przypadku mniej popularnych modeli z czasem pojawia się problem z dostępnością części – nawet u tak markowego producenta jak JCB. Ponadto popularny model łatwiej też będzie serwisować i odsprzedać w przyszłości.

Układ napędowy

Układ napędowy w ładowarkach jest nieco inny niż w ciągnikach i może być źródłem znacznych kosztów. Jednostki napędowe są na ogół dość typowe i przewidywalne w naprawach, jeśli chodzi o koszty i technologię. W przypadku naszego bohatera zastosowano 4-cylindrowy silnik Perkinsa zasilany pompą rotacyjną – w późniejszym czasie zastosowano własne silniki JCB. Koszty jego obsługi są takie, jak w przypadku ciągników. Filtr oleju kupimy za ok. 40 zł, paliwowe za ok. 100 zł, powietrza za 200 zł. Generalny remont takiej jednostki to koszt 8-10 tys. zł. Jego kondycji nie można lekceważyć. Silnik w ładowarce nie ma lekkiego życia, m.in. ze względu na wysokie temperatury pracy i zapylenie. Warto zwrócić uwagę, jak pracuje, czy ma przedmuchy, jak pracuje układ chłodzenia, czy chłodnice są drożne, czy osłony kompletne (zwłaszcza dolna płyta). Nie dbając o czystość chłodnic, łatwo przegrzać silnik, zwłaszcza że wokół mocno grzeje od układu hydraulicznego.
Dokonując pierwszych oględzin, trzeba koniecznie dobrze rozgrzać maszynę. Wtedy mamy szansę na bardziej wiarygodną ocenę również skrzyni biegów. W opisywanej ładowarce napęd z silnika przekazywany jest przez sprzęgło hydrokinetyczne współpracujące z przekładnią nawrotną i 4-biegową przekładnią powershift, z których w dalszej kolejności napęd trafia przez wały napędowe do obu mostów – jest to dość typowe rozwiązanie w tej klasie ładowarek. Do pełnej oceny potrzebna jest diagnostyka serwisowa, ale chcąc sprawdzić wartość przekładni, trzeba ją obciążyć. Zdarza się, że bez obciążenia zmiana kierunku czy biegów działa poprawnie, a pod obciążeniem jest niemożliwa. To może świadczyć np. o zużyciu pomp hydraulicznych, tarcz sprzęgłowych czy uszczelnień. Nawet częściowa naprawa to koszt rzędu 4 tys. zł (wymiana pompy), ale na ogół w takiej sytuacji konieczny jest całościowy remont o wartości ok. 10 tys. zł (w nieautoryzowanym warsztacie). W takiej sytuacji znalazł się właściciel opisywanej ładowarki, który jednak zdecydował się na jej zakup mimo oznak „ślizgania się” na dwóch najniższych biegach. Decyzja o zakupie jednak zapadła ze względu na niski stopień zużycia i bardzo dobry ogólny stan – tyle że ze świadomością czekających kosztów naprawy.

Układ jezdny

Oceniając ładowarkę, dużo uwagi trzeba poświęcić mostom napędowym i kryjącym się w nich hamulcom. Warto w tym celu np. unieść ładowarkę (choćby przy pomocy przedniego wysięgnika) i sprawdzić luzy w punktach obrotu i na zwrotnicach. Trzeba koniecznie sprawdzić wszystkie tryby jazdy, wsłuchać się w pracę pod obciążeniem. Jeden mechanizm różnicowy to koszt od 2,5 do
5 tys. zł, komplet do naprawy hamulców to również 2-4 tys. zł.
Ważny jest też stan opon – dość kosztownych i specjalistycznych. W zastosowaniach rolniczych brak bieżnika oznacza brak trakcji, a ciężka ładowarka łatwo zakopie się na miękkim podłożu.

Elementy robocze i hydraulika

W diagnozowaniu ładowarki jedną z kluczowych spraw jest ocena zużycia połączeń ruchomych, zwłaszcza w obrębie mocowania ramienia i siłowników. Niestety, okresowa obsługa, polegająca m.in. na dość częstym smarowaniu, nierzadko jest zaniedbywana, w efekcie czego zużywają się niewymienne elementy ram. Można je zregenerować tylko przy użyciu specjalistycznych urządzeń pozwalających na ich wytoczenie na maszynie, a nie w warsztacie. Kompleksowa regeneracja wszystkich ważnych punktów to koszt nawet do 20 tys. zł.
Jeśli konieczna byłaby np. wymiana ramienia teleskopu, trzeba przygotować ok. 40 tys. zł. Warto więc przyłożyć się do diagnostyki. Luzy w ramieniu dość łatwo wykryjemy przy maksymalnym uniesieniu i wysunięciu. Warto też przejechać się po nierównościach z obciążeniem, co pomaga ocenić luz przy siłownikach współpracujących z ramieniem.

Elektryka i wyposażenie

Oczywiście ważne jest też poprawne działanie wszystkich urządzeń pokładowych – tu też kryją się duże koszty. Istotne są także system mocowania narzędzi i same narzędzia dołączane do zestawu przez sprzedawcę. Niestety, osprzęt musi być specjalny, co wymusza kolejne wydatki. Osprzęt wykorzystywany do pracy z ciągnikiem też można wykorzystać przy ładowarce, ale trzeba wykonać specjalną ramę przejściową.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 35.173.35.159
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

KONTAKT24

Widziałeś, słyszałeś coś ważnego? Byłeś świadkiem niecodziennego wydarzenia? Napisz do nas! Opublikujemy, zainterweniujemy, pokażemy całemu światu. Jesteśmy dla Was 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu.

DODAJ PLIKI

Kliknij lub przeciągnij pliki z dysku i upuść. Max. rozmiar pliku 4 MB.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.