Już nawet przy kilkudziesięciu hektarach użytków zielonych wydajność pojedynczej kosiarki dyskowej lub nawet zestawu złożonego z dwóch kosiarek (przednia i tylna boczna) może okazać się niewystarczająca, zwłaszcza gdy dochodzi jeszcze np. zbiór mieszanek zbożowych na zakiszanie (GPS). Rolnicy chcą zbierać zielonki wydajnie nie tylko z powodu uwarunkowań pogodowych czy czasowych, ale również – a coraz częściej przede wszystkim – w celu uzyskania jednolitej, wysokiej jakości paszy. A przy tym kluczowy jest odpowiedni moment skoszenia, czasu przesychania i zbioru. Dlatego stale rośnie popularność dużych zestawów koszących składających się z podwójnej kosiarki tylnej (tzw. motyla) i czołowej montowanej na przednim TUZ ciągnika. Taki zestaw to minimum 7 m szerokości roboczej i wydajność rzędu co najmniej 7-8 ha/h, a są i takie, których szerokość sięga 12 m, a wydajność jest określana nawet na ponad 12 ha/h. 

Dla kogo „megazestaw”?

Oprócz wspomnianych powyżej względów przemawiających za wyborem takiego zestawu, a więc osiągania bardzo wysokich wydajności pracy, przed kupnem trzeba postawić sobie jeszcze kilka ważnych pytań, m.in.: czy mam odpowiedni ciągnik? Traktor musi być wyposażony w przedni TUZ i WOM, a w przypadku najprostszych zestawów (niewyposażonych w dodatkowy osprzęt, taki jak kondycjonery czy transportery pokosu) minimalne zapotrzebowanie na moc jest zazwyczaj określane na 120-130 KM, choć bywa i jeszcze mniejsze, np. w lekkich kosiarkach Pöttinger Novadisc 730 producent mówi już o 90 KM. Warto jednak pamiętać, że przy każdym z zestawów w pagórkowatym terenie potrzeba będzie znacznie więcej mocy, nawet o 20-30 proc. Przy maszynach dodatkowo wyposażonych (np. kondycjonery + transportery pokosu) ich masa może zbliżać się nawet do 4 t, a dodatkowo środek ciężkości oddala się od ciągnika i rośnie zapotrzebowanie na moc do napędu dodatkowych elementów. Potrzebny jest zatem większy traktor z mocniejszym silnikiem – o mocy zazwyczaj określanej na minimum 160-180 KM. 

Kolejna kwestia to wielkość łąk i pól, gdzie miałaby pracować taka maszyna. Czy powierzchnia działek pozwoli na wykorzystanie potencjału zestawu? Choć ogólnie rzecz biorąc, można powiedzieć, że taka kombinacja kosząca jest tak zwrotna jak ciągnik, z którym współpracuje, to nie można zapominać o dużej szerokości roboczej oraz o tym, że takie maszyny mogą, a nawet powinny pracować z dużymi prędkościami, nawet powyżej 20 km/h. A to nie będzie możliwe w przypadku niewielkich powierzchni, nieregularnych kształtów pól i częstych nawrotów. 

Na idealnie równe powierzchnie?

Jeśli chodzi o koszenie użytków zielonych, warto w tym miejscu obalić często powtarzającą się obiegową opinię mówiącą o tym, że duży zestaw koszący – ze względu na swoją szerokość – sprawdza się wyłącznie na bardzo równych powierzchniach. Nie jest to prawdą, gdyż potrójna kombinacja składa się z trzech kosiarek wyposażonych we własne układy zawieszenia i kopiowania terenu. Każda więc pracuje niezależnie, czyli de facto prawie tak samo, jakby do ciągnika była zaczepiona jedna kosiarka. 

Bardzo ważna jest w tym względzie kwestia wyboru kosiarki pod kątem systemu zawieszenia listwy tnącej (boczny lub centralny) i regulacji jej dociążenia. Większość producentów oferuje tutaj kilka możliwości wyboru. Najprostsze i zarazem najtańsze zestawy są wyposażone w tylne kosiarki z systemem bocznego zawieszenia listwy tnącej. Czy to jednocześnie musi oznaczać, że nie zagwarantują one wysokiej jakości pracy czy wydajności? Oczywiście nie, ale muszą one pracować w odpowiednich warunkach – na możliwie równych powierzchniach, ponieważ przy nierównościach amplituda wahań skrajnych części listwy jest wysoka i trudno o zachowanie jednakowej wysokości skoszonej darni, łatwiej jest też zahaczyć o ziemię, zanieczyszczając tym samym paszę. Poza tym boczne zawieszenie i lekka konstrukcja uniemożliwiają doposażenie w dodatkowy osprzęt do obróbki zielonki (kondycjonery, spulchniacze, transportery). Zazwyczaj stosowane jest tutaj również proste, sprężynowe odciążenie listwy tnącej. Jednocześnie „filigranowa” budowa sprawia, że z takimi kosiarkami mogą współpracować lżejsze ciągniki o mniejszej mocy, w optymalnych warunkach pracy wydajność takich zestawów będzie taka sama lub nawet wyższa niż ciężkich kombinacji koszących. Tego typu zestawy koszące ma w swojej ofercie m.in. Pöttinger w postaci lekkich kosiarek Novadisc o szerokościach 7,24 i 8,08 m (12 i 14 dysków). Producent deklaruje, że minimalne zapotrzebowanie na moc dla mniejszego zestawu to zaledwie 85 KM.

Wszystko za jednym przejazdem

Najczęściej jednak wybierane są zestawy z kosiarkami z zawieszeniem centralnym, które sprawdza się właściwie w każdych warunkach pracy. Lepsze właściwości tego sposobu zawieszenia wynikają z równego rozkładu masy belki oraz dużego zakresu możliwości jej pochylenia. Takie kosiarki producenci oferują zarówno w zestawach „solo”, jak i w połączeniu z dodatkowymi zespołami obróbki materiału. Zestawy „solo” umożliwiają wydajną pracę przy niewygórowanych wymogach dotyczących mocy i masy ciągnika. Często decydują się na nie gospodarstwa, w których przykładowo uprawia się dużo lucerny i zastosowanie dodatkowych elementów, takich jak np. spulchniacz pokosu, nie jest wskazane ze względu na delikatną strukturę roślin. Przykładem takiej kombinacji jest seria SaMasz MegaCut. Można tutaj wybrać zestawy o szerokości roboczej 8,6, 9,10 lub 9,4 m . Z kolei Pöttinger ma w ofercie serię Novcat S z dwoma kosiarkami: S10 i S12 o maksymalnych szerokościach koszenia 9,52 i 11,2 m. W przypadku tej drugiej wydajność godzinowa jest określana na 13 ha! Novacat S12 jest największą zawieszaną kombinacją koszącą na rynku. Co ciekawe, przy tak dużej szerokości roboczej potrzebuje ciągnika o mocy zaledwie 160 KM. Massey Ferguson oferuje tutaj modele DM 8312 TL (8,3 m) i DM 9314 TL (9,3 m).

Ostatnią grupą zestawów koszących są odrębne serie przeznaczone dla rolników poszukujących najwyższej efektywności i wydajności pracy, a więc wyposażone w dodatkowe zespoły umożliwiające wykonanie dwóch lub nawet trzech czynności za jednym przejazdem. Należą do nich spulchniacze i zgniatacze pokosu oraz dodatkowo – transportery pokosu (taśmy), a w przypadku Pöttingera (A10 CF) i Krone (B950 Collect) także ciekawe rozwiązanie, jakim są przenośniki ślimakowe zastępujące taśmy, montowane tuż za listwami tnącymi. 

W takich profesjonalnych zestawach znajdziemy wszelkie topowe rozwiązania – jeśli nie w standardzie, to zawsze w opcji. Należą do nich m.in. hydropneumatyczne odciążenie listew tnących, automatyczne zabezpieczenia przed przeszkodami czy dodatkowe sterowniki – łącznie z monitorami Isobus – pozwalające na łatwe sterowanie poszczególnymi zespołami maszyn. Do takiej grupy kosiarek będą należały chociażby: Krone EasyCut (CV, CR, Collect), Kuhn FC1030, Massey Ferguson 9314 (EL, TL i KCB) Pöttinger z serii Novacat X i Novacat A, SaMasz GigaCut czy Claas Disco Autoswather. 

Kosiarka czołowa – jaką wybrać?

Podczas wyboru kosiarki czołowej w pierwszej kolejności trzeba wziąć pod uwagę jej szerokość roboczą. Im dłuższy ciągnik, tym szersza powinna być listwa kosząca (szerokość ciągnika ma tutaj mniejsze znaczenie). Z zasady listwa tnąca przedniej kosiarki powinna „zachodzić” co najmniej 20-30 cm na tylne. Przy zbyt wąskiej nakładce będą pozostawały pasy nieskoszonej darni podczas wykonywania manewrów skrętu. Niektóre kosiarki tylne mają też pewien zakres regulacji ich rozstawu, co może pomóc w skoordynowaniu pozycji całego zestawu. Jest to ważne zwłaszcza w przypadku sprzęgania zestawu z różnymi ciągnikami, jak również może przydać się przy koszeniu pól o zróżnicowanej powierzchni i kształcie. Przy dużych, regularnych powierzchniach tylne kosiarki można rozsunąć, aby zmniejszyć zakładkę i uzyskać jak najwyższą wydajność, z kolei tam, gdzie jest dużo uwroci – zsunąć je, aby nie pozostawić niewykoszonych pasków. Ciekawe rozwiązanie w tym zakresie mają np. kosiarki Krone EasyCut B890 i B970, w których rozstaw kosiarek można na teleskopowym ramieniu zmieniać bez użycia narzędzi, uzyskując nakładkę w stosunku do przedniej kosiarki (3,16 m) w zakresie: 30, 38 lub 45 cm. Z kolei Kuhn oferuje opcję rozsuwu tylnych kosiarek z serii GMD nawet bez wychodzenia z kabiny ciągnika – hydraulicznie. 

Jeśli chodzi o sposób prowadzenia listwy tnącej, kosiarki czołowe można zasadniczo podzielić na dwie grupy: pchane i ciągnione. Maszyny z pierwszej grupy charakteryzują się tym, że za kopiowanie terenu (wzdłużne) odpowiada w dużej mierze przedni TUZ ciągnika, który musi mieć włączoną pozycję pływającą oraz zestaw sprężyn na koźle zawieszenia. Kopiowanie poprzeczne odbywa się na sworzniach w punkcie centralnym listwy. Z kolei w konstrukcjach ciągnionych rama kosiarki jest znacząco wysunięta do przodu, tak że zawieszona na niej listwa tnąca jest swobodnie wleczona, a TUZ ciągnika pozostaje w odpowiedniej, stałej pozycji. Dopasowanie się listwy do terenu jest więc niezależne od odległości do przedniej osi ciągnika, rozstawu kół czy jego pozycji w trakcie jazdy po nierównościach, a reakcja na ukształtowanie podłoża jest szybka, co przekłada się na wysoką dokładność kopiowania i najwyższą jakość koszenia. Ten rodzaj zawieszenia oferuje np. Claas w kosiarkach Disco Move, Pöttinger w Novacat Alpha Motion, SaMasz w KDF, Krone w EasyCut F 320 CV i CR, a Massey Ferguson w modelach 306 FZ i DM 316 FQ.

Kosiarki pchane nie dają tak dokładnego prowadzenia listwy po podłożu jak modele z zawieszeniem ciągnionym, ale mają też swoje zalety: kompaktowość, niewielką masę, prostszą konstrukcję, a co za tym idzie – również niższą cenę. Do takich kosiarek należy m.in. Toro, którą można wybrać do zestawu MegaCut SaMaszu, czy Pöttinger Novacat Classic. Taką podstawową kosiarką w ofercie Claasa jest model 3150 F, w Krone np. F 320 M, u Masseya Fergusona będzie to DM 306 FP. Warto wspomnieć, że Claas ma tutaj jeszcze kosiarki Disco 3200 i 3600 w wersji Profil, gdzie kopiowanie odbywa się 3 płaszczyznach: wzdłużnej, poprzecznej i dodatkowej, gdzie listwa dopasowuje się do poprzecznych pagórków, obierając odpowiedni kąt natarcia.

W kolejnym numerze miesięcznika „Farmer” porównujemy rozwiązania stosowane przez poszczególnych producentów.