Obecnie badania opryskiwaczy przeprowadzane przez wykwalifikowany personel wykonywane są w znakomitej większości na terenie gospodarstw rolnych. Diagnosta podczas wykonywania badania powinien sprawdzić między innymi jednoczesne natężenie przepływu z dysz roboczych. Może tego dokonać z użyciem specjalnych przepływomierzy, menzurami miarowymi lub za pomocą stołu rowkowego.

O ile dwie pierwsze metody wskazują co prawda na zużycie dysz roboczych, nie wykazują jednak zmian w rozkładzie poprzecznym cieczy roboczej. Niemniej jednak odchylenia w natężeniu przepływu kolejnych dysz w tej samej sekcji roboczej wskazują dobitnie na zużycie dysz roboczych. Dokładniejszą metodą jest użycie stołu rowkowego. Za jego pomocą można ze sporą dokładnością określić różnice w rozkładzie poprzecznym cieczy. Poprawność badania warunkują jednak czynniki niezależne od rolnika i diagnosty. Mowa o czynnikach atmosferycznych!

Aby poprawnie dokonać pomiaru za pomocą stołu rowkowego, diagnosta powinien wykonać badanie w warunkach bezwietrznych lub optymalnie – w pomieszczeniu. Tyle teorii. W praktyce większość badań jest wykonywanych na terenie gospodarstwa, w którym pracuje opryskiwacz, gdzie warunki do badania są, delikatnie mówiąc, niesprzyjające. Aby poprawnie użyć stołu rowkowego, potrzebny jest również płaski, najlepiej utwardzony teren. O ile badany opryskiwacz ma szerokość roboczą 12, 15 czy
18 m, to miejsce do badania za pomocą stołu rowkowego można by zapewnić przypuszczalnie w co 10. przypadku. Opryskiwacze o szerokościach 24 m i większych mogą być zbadane tą metodą wyłącznie na utwardzonym gruncie, w idealnych warunkach pogodowych.

Co wnoszą zmiany?

Zgodnie z § 14. Rozporządzenia MRiRW z dnia 13 grudnia 2013 r. w sprawie potwierdzania sprawności technicznej sprzętu przeznaczonego do stosowania środków ochrony roślin po 31 grudnia 2020 r. nie będzie wolno badać opryskiwaczy polowych przy pomocy urządzeń do pomiaru wypływu cieczy z rozpylaczy, a jedynie przy pomocy ręcznych bądź elektronicznych stołów rowkowych.

Oznacza to w praktyce, że diagnosta, chcąc pozostać w zgodzie z literą
obowiązującego go rozporządzenia, będzie musiał zażądać od właściciela sprzętu przygotowania odpowiednich warunków technicznych. W przeciwnym razie opryskiwacz nie może zostać przebadany.

Warto jeszcze wspomnieć o tym, że diagnosta musi niejednokrotnie przejechać kilkadziesiąt kilometrów, aby dotrzeć do maszyny, którą ma przebadać. Jeśli podczas dojazdu zmieni się pogoda, uniemożliwiając poprawne użycie stołu rowkowego, a użytkownik nie będzie dysponował pomieszczeniem umożliwiającym wstawienie do wewnątrz niego badanego opryskiwacza, badanie nie będzie mogło się odbyć.

Zakładając, że stacja kontroli opryskiwaczy dysponuje halą o długości 40 m i szerokości kilkunastu metrów, opryskiwacz będzie musiał dojechać na badanie, co wydaje się równie utopijne, jak badanie za pomocą stołu rowkowego na zewnątrz w deszczu lub podczas silnego wiatru.

Przepisy w praktyce

Praktyka badania opryskiwaczy na terenie Polski liczy już 20 lat. Przez ten czas stacje kontroli opryskiwaczy wypracowały metodologię wykonywania badań sprzętu do aplikacji ŚOR. Istnieje obawa, że trudne do zrealizowania i niedostosowane do realiów przepisy będą zachęcały rolników do pracy niecertyfikowanym sprzętem, a diagnostów do nierzetelnego wykonywania badań.
Słuszne zatem wydaje się przedłużenie czasu dopuszczenia badania opryskiwaczy metodą pomiaru wypływu do momentu opracowania nowych metod, zgodnych z aktualnym stanem wiedzy naukowej i praktycznym doświadczeniem zebranym w ciągu 20-letniej historii badań opryskiwaczy w Polsce, a w szczególności:
aktualizacji zasad funkcjonowania Stacji Kontroli Opryskiwaczy (SKO) i uprawnionych diagnostów,
zasad ewidencjonowania opryskiwaczy,
aktualizacji metodyki prowadzonych badań w zakresie potwierdzania sprawności technicznej sprzętu do ochrony roślin,
ujednolicenia ceny za przeprowadzone badanie sprawności technicznej sprzętu.

Koszty badań

Negatywną konsekwencją utrzymania powyższego przepisu będzie również znaczny wzrost cen za badanie opryskiwaczy. Ręczny stół rowkowy polskiej produkcji kosztuje ok. 18 tys. zł netto, a elektroniczny produkcji niemieckiej to koszt rzędu 130 tys. zł netto. Cena badania będzie musiała wynosić więc 700-900 zł, aby podmiotowi wykonującemu badanie opłacało się taki stół nabyć i eksploatować. Analogiczna sytuacja ma miejsce u naszych zachodnich sąsiadów. W Niemczech wykonanie badania jest możliwe w zasadzie wyłącznie na terenie stacji kontroli. Istnieją co prawda firmy, takie jak Herbst, wykonujące badanie u klienta, ale cena takiego badania jest uzależniona od odległości, jaką ma pokonać diagnosta.